Krakowianie narzekają, że pługi zgarniają śnieg z jezdni, tarasując wyjazdy z posesji, osiedli i przejścia dla pieszych. Zwracają też uwagę na to, że śnieg posypywany solą lub polewany chemią zmienia się w breję, przez która trudno przebrnąć i przypominają, że dawniej posypywano jezdnie i chodniki piaskiem.
MPO tłumaczy, że zima w grudniu... zaskoczyła, bo zazwyczaj śnieg sypie w Krakowie dopiero w styczniu. Pracuje 239 jednostek, większość głównych dróg jest czarna, nie ma lodu i jest bezpiecznie. Pracownicy skupiają się teraz na chodnikach i ścieżkach rowerowych, które posypywane są mieszanką piasku i soli. W Krakowie jest milion metrów kwadratowych chodników, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. A śnieg będzie wywożony z miasta dopiero wtedy, gdy ustaną opady.