Objawienie na skoczni: Kacper Tomasiak
Absolutnym bohaterem biało-czerwonych został 19-letni Kacper Tomasiak. Młody skoczek udźwignął presję olimpijskiego debiutu w sposób fenomenalny, stając na podium aż trzykrotnie. Jego łupem padło srebro na skoczni normalnej oraz brąz na obiekcie dużym. Swoją znakomitą formę potwierdził również w konkursie duetów, gdzie wspólnie z Pawłem Wąskiem wywalczył kolejny srebrny krążek. Obecny sezon pucharu świata w wykonaniu naszych skoczków na pewno nie rozpieszcza, jednak znakomity występ podczas igrzysk pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość.
Srebrny lód i dramaturgia ułamków sekund
Rywalizacja na torze długim przyniosła polskim kibicom skrajne emocje. Z jednej strony świętowaliśmy ogromny sukces Władimira Semirunnija, który po morderczym wysiłku zdobył srebrny medal w biegu na 10 tysięcy metrów.
Z drugiej strony, polscy sprinterzy musieli przełknąć gorycz miejsc tuż za podium. Największym pechowcem igrzysk okazał się Damian Żurek. Nasz panczenista zaprezentował życiową formę, jednak dwukrotnie – zarówno na 500, jak i 1000 metrów – otarł się o medal, zajmując najbardziej bolesne dla sportowca, czwarte miejsce.
Wśród pań najwyżej uplasowała się Kaja Ziomek-Nogal, która w sprincie na 500 metrów zajęła doskonałe, 6. miejsce, tracąc do podium zaledwie 0,12 sekundy.
Walka na trasach biegowych i biathlonowych
Naszych reprezentantów mieliśmy również w konkurencjach wytrzymałościowych. W biathlonie na słowa uznania zasługuje Joanna Jakieła, która w elitarnym biegu ze startu wspólnego wywalczyła 11. miejsce. Tę samą pozycję zajęła męska sztafeta (Konrad Badacz, Grzegorz Galica, Jan Guńka i Marcin Zatwół), prezentując równe i pewne strzelanie.
Z kolei w biegach narciarskich formą błysnął Dominik Bury, który na królewskim dystansie 50 km zameldował się na mecie tuż za pierwszą dziesiątką, udowadniając doskonałe przygotowanie fizyczne. Wiele emocji dał również bieg Elizy Ruckiej Michałek, która na morderczym dystansie 50 km uplasowała się na znakomitej ósmej pozycji.
Niedosyt na snowboardzie
W podsumowaniu nie można pominąć snowboardzistów rywalizujących w Livigno. Ogromne nadzieje wiązaliśmy ze startem Aleksandry Król-Walas, która w znakomitym stylu dotarła aż do ćwierćfinału. Niestety nasza reprezentantka w decydującej batalii o wejście do strefy medalowej musiała uznać wyższość rywalki i stało się jasne, że polka nie wróci do kraju z medalem.
Maryna Gąsienica-Daniel była siódma w olimpijskim slalomie gigancie, ale na wyciągnięcie ręki miała nawet srebro. Polka medal przegrała zaledwie o dwanaście setnych sekundy.
Nadzieja na przyszłość
Igrzyska Mediolan-Cortina 2026 pokazały, że polskie sporty zimowe opierają się na solidnych fundamentach. Choć zabrakło złotego medalu, a kilka szans wymknęło się o ułamki sekund, w kadrze widać ogromny potencjał.
Eksplozja talentu Kacpra Tomasiaka, świetne czasy panczenistów i ambitna postawa w konkurencjach wytrzymałościowych pozwalają z optymizmem patrzeć w stronę kolejnych lat i przygotowań do kolejnego cyklu olimpijskiego.