W rzeczywistości ta postać - powszechnie znana i wielbiona, geniusz, którego wizje technologiczne znacznie wyprzedzały jego czasy - należała do tych renesansowych twórców, dla których muzyka nie była dodatkiem, lecz integralnym elementem szeroko pojmowanej sztuki i wiedzy o świecie.
Już współcześni Leonardowi podkreślali jego niezwykłe zdolności muzyczne. Giorgio Vasari w swych „Żywotach malarzy” pisał, że Leonardo przewyższał innych muzyków w sztuce improwizacji, co w renesansie uchodziło za najwyższą formę kunsztu. Improwizacja łączyła bowiem słowo, muzykę i retorykę, wymagając nie tylko techniki, ale i błyskotliwego umysłu. Leonardo miał piękny głos i potrafił jednocześnie śpiewać oraz tworzyć poezję, co czyniło z niego artystę wyjątkowego na tle dworskich muzyków.
Boski śpiewak
Szczególne znaczenie miała jego biegłość w grze na lirze da braccio — popularnym wówczas instrumencie smyczkowym, podobnym do naszej współczesnej altówki, używanym często do akompaniamentu improwizowanej poezji. Według przekazów Leonardo skonstruował własny egzemplarz tego instrumentu, wykonany ze srebra, który w formie nawiązywał do końskiej głowy. Instrument ten miał nie tylko walory brzmieniowe, miał mocny dźwięk ale również symboliczne i reprezentacyjne. Z nim właśnie udał się na dwór Ludovico Sforzy, gdzie jego talent muzyczny odegrał kluczową rolę w zdobyciu mecenatu. W tym sensie muzyka była dla Leonarda nie tylko dziedziną sztuki, lecz także narzędziem kariery.
Przez współczesnych Leonardo był podziwiany jako instrumentalista i boski śpiewak, ale także nauczyciel gry na lirze da braccio. Wiele wskazuje na to, że jego uczniem był Atalante Migliorotti , młodzieniec znany z obrazu „Portret muzyka”, który trzyma w ręce kartkę z nutami. O muzycznej edukacji Leonarda wiemy niewiele, ale Giorgio Vasari podaje, iż muzykiem był Andrea del Verrocchio, u którego w warsztacie malarskim we Florencji kształcił się Leonardo. Czyżby u niego brał pierwsze lekcje muzyki?
Analityk dźwięku
Leonardo podobno napisał książkę „O muzyce i instrumentach”. Mało zachowało się do naszych czasów informacji na ten temat, więc niewiele się o tym mówi. Działalność da Vinci w dziedzinie muzyki – o czym pisze Dorota Pietrzyk, malarka zajmująca się od lat Leonardem – rozwijała się w wielu aspektach: teoretycznym (traktaty dotyczące między innymi filozofii muzyki), praktycznym (wykonawca, wirtuoz), naukowym (opisy zjawisk akustycznych), rzemieślniczym (projekty i budowa instrumentów) oraz ludycznym (projekty zabawek, machin grających, itp.).
Choć według mnie projekty zabawek miały posmak raczej inżynierski. Bo wśród tych mechanizmów była np. perkusja na kółkach, której dźwięk wypełniał czas pozowania Cecylii Gallerani do „Damy z gronostajem”. Ten obraz to dziś najsłynniejszy obiekt muzealny znajdujący się w Polsce, jedyny obraz Leonarda w naszym kraju. Można go oglądać w oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie – Muzeum Czartoryskich.
Równocześnie Leonardo traktował muzykę jako przedmiot badań naukowych. Analizował naturę dźwięku, jego rozchodzenie się oraz zjawiska rezonansu i echa. Porównywał fale dźwiękowe do fal na wodzie, dostrzegając analogie, które dopiero znacznie później zostały opisane w nauce o akustyce. Interesowały go także proporcje harmoniczne, a więc matematyczne relacje między wysokościami dźwięków, co wpisywało się w długą tradycję pitagorejską, traktującą muzykę jako naukę o liczbie i proporcji.
Artysta inspirujący
Leonardo inspirował i ciągle inspiruje, także muzyków. W tym Sławomira Zubrzyckiego, krakowskiego pianistę, który zdecydował się zbudować instrument oparty na szkicach Leonarda, nazwał go viola organista. To połączenie dwóch instrumentów - klawiszowego ze smyczkowym. Jego szkic znajduje się w Codice Atlantico, obecnie w Bibliotece Ambrosiana w Mediolanie, czyli w zbiorze notatek Leonarda z przełomu lat 90. XV wieku. Projekt Leonarda, to ledwie szkic, ale zradzający zasadę działania instrumentu.
Ten szkic stał się punktem wyjścia dla Sławomira Zubrzyckiego. Wiele lat przygotowań i rozmyślań, szukania po archiwach i w 2009 roku krakowski pianista rozpoczął budowanie violi organista. Prace trwały cztery lata. Sukces był ogromny i trwa do dziś. Sławomir Zubrzycki koncertuje na całym świecie, prezentując instrument wykonany według pomysłu Leonarda. Nakręcono o nim filmy, napisano wiele artykułów. Ale czas płynie i po 17 latach Sławomir Zubrzycki ma już na swoim koncie piąty tego typu instrumentów. I wiele płyt, w tym tę ostatnią, która ukazała się pod koniec zeszłego roku - „Sławomir Zubrzycki. Viola Organista: monologi i dialogi”. Zarejestrowane zostały na niej utwory Kirchera, Dowlanda, Marais'a, Haendla, Bacha i Podbielskiego. W finale tej płyty w muzyce Bacha, violę organistę podziwiamy w duecie z klawesynem, na którym gra Liliana Stawarz.
I tak słuchając tej muzyki warto pamiętać, że na początku był Leonardo da Vinci i jego ciekawość świata, która miała wpływ także na muzykę.