W zaproszeniu do udziału w spotkaniu urzędników z mieszkańcami na temat przyszłości części dzielnicy Czyżyny napisano między innymi:
Wyznaczono nowe tereny: MW/U.1, Uz.3, U.9 wraz z ustaleniem dla nich zasad zagospodarowania
Jak mówi językoznawczyni dr Małgorzata Majewska, to słownictwo, które automatycznie buduje dystans między obiema stronami:
W języku urzędniczym jest ciągłe napięcie, które działa zniechęcająco. Takim językiem urzędnicy nas do siebie nie przekonają, ponieważ po pierwsze ten język jest nieczytelny, a po drugie formalność buduje dystans.
Rzecznik Urzędu Miasta w Krakowie Dariusz Nowak mówi, że informacji podawanych przez miejskie strony są setki i nie wszystkie przechodzą przez biuro prasowe. Niektóre z nich trudno jest przeredagować na bardziej przystępny język. Jak dodaje, że nie język jest według niego głównym niskiej frekwencji w konsultacjach społecznych.
Coraz trudniej nawiązać kontakt z ludźmi, z różnych powodów - nie tylko dlatego, że nie rozumieją tekstu, ale także ze względu na to, że się tym nie interesują
- podkreśla Nowak.
Z tym nie zgadza się miejski aktywista Krzysztof Kwarciak:
Niska frekwencja jest często winą samych urzędników. Informacje o konsultacjach są często słabo rozpropagowane, komunikaty zaczynają się od cytowania długich podstaw prawnych, problemem jest też to, że wnioski zgłaszane przez mieszkańców podczas konsultacji społecznych nie są wiążące podczas podejmowania decyzji.
Czy jednak urzędnikom zależy na tym, by w konsultacjach społecznych była wysoka frekwencja?
Poprzez formalizację urzędy zyskują święty spokój, ale w społeczeństwie obywatelskim nie o święty spokój chodzi, tylko o to, żebyśmy współtworzyli rzeczywistość
- podkreśla dr Małgorzata Majewska.
Niespełna dwie setne procent mieszkańców Krakowa wzięło udział w konsultacjach społecznych dotyczących premetra – jednej z najważniejszych inwestycji miasta w ostatnich latach.