Żyjemy w najbardziej niestabilnych czasach od momentu zakończenia II wojny światowej
– mówił w czwartek (10 kwietnia) w Krakowie wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak podkreślił, wzmacnianie obronności oraz kondycji państwa jest dziś najważniejszym zadaniem. Dodał, że do Legionu Medycznego zgłosiło się już około 1000 osób, w tym prawie 800 medyków.
Legion Medyczny to ochotnicza inicjatywa, której celem jest zintegrowanie cywilnych pracowników ochrony zdrowia z wojskowym systemem medycznym oraz potrzebami Sił Zbrojnych. W sytuacji kryzysowej wolontariusze mieliby wspierać służby wojskowe.
To różnego rodzaju akcje realizowane wspólnie ze szpitalami cywilnymi, szkolenia, współpraca, ćwiczenia czy kursy. Bardzo intensywnie rozwijamy współpracę pomiędzy wojskową a cywilną ochroną zdrowia. Chcemy, żeby wojsko dysponowało szpitalami w każdym województwie. Dlaczego tak ważne są intensywna terapia i anestezjologia? Bo szybkie udzielenie pomocy – szczególnie w stanach bezpośredniego zagrożenia życia – medycyna pola walki, medycyna taktyczna czy ewakuacja medyczna w dużej mierze opierają się na utrzymaniu podstawowych funkcji życiowych
– tłumaczył wicepremier Kosiniak-Kamysz.
Rekrutacja do Legionów Medycznych jest otwarta. Zgłaszać mogą się przede wszystkim medycy – lekarze, ratownicy, pielęgniarki, farmaceuci czy psycholodzy. Ministerstwo zaprasza także studentów kierunków medycznych, osoby pracujące w ochronie zdrowia, również ochotników bez wykształcenia medycznego.
Jak zaznaczył wicepremier, chodzi nie tylko o inwestycje w sprzęt i uzbrojenie, ale również o rozwój kompetencji ludzi. W sytuacji kryzysowej to właśnie oni będą udzielać pomocy rannym – zarówno wojskowym, jak i cywilom. W tym roku Ministerstwo Obrony Narodowej planuje przeprowadzić 100 szkoleń przygotowujących do takich działań.
Część osób przejdzie kurs zakończony złożeniem przysięgi wojskowej i stanie się częścią rezerwy. Inni będą pełnić funkcję grupy wspierającej. Są też osoby spoza zawodów medycznych, które w sytuacji zagrożenia chcą angażować się w działania paramedyczne i wspierać ratowników, lekarzy oraz pielęgniarki. Dzięki temu możemy zmapować wasze umiejętności i – w razie kryzysu czy wojny – skierować was tam, gdzie będziecie najbardziej potrzebni. Nie będziecie w okopach, tylko tam, gdzie wasze kompetencje zostaną najlepiej wykorzystane
– wyjaśnił wicepremier.