Przed krakowską siedzibą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapowiada się głośny początek tygodnia. W poniedziałek odbędzie się protest przeciwników proponowanych przez drogowców wariantów przebiegu trasy S7 Kraków–Myślenice. Na poprowadzenie trasy w granicach swoich gmin nie zgadza się właściwie żaden ze wskazanych samorządów.
Demonstracja rozpocznie się o godz. 13.00. Dla krakowian powinna być nieodczuwalna – protestujący nie planują blokad dróg.
Kilka dni temu władze Krakowa przesłały do GDDKiA list z żądaniem przerwania konsultacji dotyczących S7. W poniedziałek sprzeciw miasta ma zostać wyrażony jeszcze mocniej: prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział, że pojawi się wraz z mieszkańcami przed siedzibą Dyrekcji.
Kolejne spotkanie konsultacyjne w sprawie S7 odbędzie się 9 grudnia w Sieprawiu. Do końca roku zaplanowano jeszcze dwa takie spotkania - w Mogilanach i Myślenicach. Można się spodziewać, że protestów będzie więcej.
W dwóch dotychczasowych demonstracjach - w Gaju i Głogoczowie - uczestniczyło łącznie ponad tysiąc osób. Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą żyć tuż obok ruchliwej trasy, obawiają się również wyburzeń domów.
O co chodzi w protestach?
Mieszkańcy południowych dzielnic Krakowa oraz gmin, przez które miałaby przebiegać trasa S7, sprzeciwiają się budowie w proponowanym przez GDDKiA kształcie. Ostrzegają, że nowa droga może przeciąć gminy na pół, zahamować ich rozwój i nie rozwiązać problemów związanych z zatłoczoną Zakopianką.
GDDKiA przekonuje, że przedstawione warianty wynikają z analiz technicznych i ekonomicznych. Samorządowcy widzą w nich jednak chaos, sprzeczności i brak zrozumienia lokalnych uwarunkowań.
Każdy z wariantów wiąże się z wyburzeniem nawet kilkuset domów - ich dokładna liczba pozostaje niepewna. „Proceduje się drogę na wyjątkowo trudnym geologicznie i mocno zurbanizowanym terenie, a cały proces ma charakter stricte polityczny. Jedna gmina nie jest w stanie udźwignąć ciężaru komunikacyjnego całej Polski - to absurd” -mówili uczestnicy sobotniego protestu.
Stanowisko GDDKiA pozostaje niezmienne: alternatywa dla Zakopianki jest konieczna. „To najbardziej obciążona ruchem droga krajowa w Polsce. Za 15 lat będzie nią przejeżdżać średnio około 78 tysięcy samochodów na dobę” - podkreśla Kacper Michna z krakowskiego oddziału Dyrekcji.