Strażacy przez całą niedzielę usuwali z dróg powalone konary drzew i zabezpieczali zniszczoną zieleń. Drzewa - na skutek silnych podmuchów wiatru - zniszczyły sieci trakcyjne, runęły na chodniki, ławki, a także na przystanki autobusowe i na samochody.
Zniszczony został m.in. nowy plac zabaw na plantach Nowackiego w Krakowie. Jak jednak obiecał we wpisie w mediach społecznościowych wiceprezydent miasta Andrzej Kulig, plac zostanie szybko odbudowany.
Zarząd Zieleni Miejskiej ma w poniedziałek przedstawić propozycje pomocy dla osiedla Podwawelskiego. Teren trzeba oczyścić z powalonych drzew, a w ich miejsce przygotować nowe nasadzenia.
Mocno ucierpiało Stare Podgórze, osiedle Podwawelskie, rejon ulicy Tynieckiej gdzie wichura wyrywała drzewa z korzeniami i niszczyła budynki, a także część dzielnicy Ruczaj. Strażacy od soboty interweniowali już 1700 razy, z czego ponad 1000 razy w Krakowie i jego najbliższej okolicy. "To jeszcze nie koniec pracy. Część połamanych gałęzi nie spadła na ziemię i dalej stwarza zagrożenie. Jak ktoś taką sytuację zauważy, zgłasza to do nas. Apelujemy o ostrożność. Jak poruszamy się po terenach zalesionych lub w parkach, takie sytuacje mogą mieć miejsce" - mówi Sebastian Woźniak, rzecznik komendy wojewódzkiej małopolskiej straży pożarnej.
Zjawisko, które spowodowało takie zniszczenia, przez meteorologów, określane jest jako downburst - to silny prąd zstępujący w chmurze burzowej - wyjaśnia Piotr Szuster, Łowca Burz.
"Przyczyną tego było występowanie nieco suchszej warstwy powietrza ponad podstawą chmury kłębiastej. Wznoszące się wilgotne powietrze wpadając w warstwę tego suchszego powietrza zmienia swoją charakterystykę. Kropelki wody, które tworzą chmurę w tym momencie mogą gwałtownie odparować. Ten proces pochłania energię, więc temperatura takiej próbki powietrza gwałtownie maleje, przez co ono staje się mniej wyporne, zaczyna zmierzać z dużą prędkością ku ziemi. W momencie, kiedy zetknie się z powierzchnią ziemi, kierunek wiatru przyjmuje charakterystyczny wzorzec. Wiatry wieją od tego punktu, przy którym następuje to uderzenie na zewnątrz i występują porywy, których prędkość może przekroczyć nawet 140 km/h" - mówi Szuster.
To zjawisko niemal zawsze pojawia się w czasie burzy, ale nie zawsze powoduje aż takie zniszczenia. Tym razem jedna z amatorskich stacji pogodowych pokazała porywy wiatru sięgające stu trzydziestu kilometrów na godzinę.
Co ważne, służby zgodnie podkreślają, że w nawałnicy nikt nie ucierpiał. W czasie usuwania jej skutków poszkodowanych zostało jedynie troje strażaków ochotników. Jednemu z nich spadająca gałąź złamała nogę, dwoje zostało zaatakowanych przez... osy.
Nawałnice, które przeszły przez region, uszkodziły około 200 budynków oraz około stu pojazdów.
Dzisiejsza #ulewa i #grad na Ruczaju w @krakow_pl. Wideo: W.Wasiak @RadioKrakow https://t.co/xcNNVGl3j7 pic.twitter.com/vH3wr3yjom
— Bartłomiej Bujas (@b_bujas) July 23, 2022