|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Wybory 2015: debata w Oświęcimiu

Za nami kolejna przedwyborcza debata w Radiu Kraków. Tym razem spotkali się liderzy list w okręgu chrzanowskim.

Nie wszystkim udało dotrzeć się na debatę. Fot. M. Mędela

Do udziału w debacie zaproszeni zostali wszyscy kandydaci ogólnopolskich komitetów wyborczych, startujący w chrzanowskim okręgu wyborczym z pozycji numer jeden. Udział w dyskusji potwierdzili: Marek Sowa (jedynka na liście PO), Zdzisława Piątkowska (jedynka na liście Zjednoczonej Lewicy), Józef Kała (jedynka na liście PSL), Anna Miklaszewska (jedynka na liście  Nowoczesnej), Józef Brynkus (jedynka na liście Kukiz'15), Monika Szymańska (jedynka na liście Partii Razem), Emil Krawczyk (jedynka na liście KORWIN) oraz Jarosław Jurzak - "piątka" na chrzanowskiej liście PiS.

Z powodu utrudnień drogowych na debatę udało się dotrzeć Markowi Sowie, Zdzisławie Piątkowskiej, Józefowi Kale, Józefowi Brynkusowi i Jarosławowi Jurzakowie. Emila Krawczyka z partii KORWiN zastąpił Tomasz Mydlarz.

Spotkanie podzielone zostało na dwie części. W pierwszej uczestnicy odpowiadali na dwa pytania zadane przez prowadzącego debatę dziennikarza Radia Kraków Jacka Bańki, które dotyczyły spraw istotnych dla mieszkańców okręgu chrzanowskiego, m.in polskiego górnictwa oraz służby zdrowia. Druga część debaty była dla każdego z kandydatów okazją do zadania jednego pytania wybranemu przez siebie kontrkandydatowi. Na koniec dziennikarz Jacek Bańka zadał jeszcze jedno pytanie, które skierował do wszystkich kandydatów, a dotyczyło ono dyscypliny partyjnej.

Otwarta dla publiczności debata była transmitowana na antenie Radia Kraków.

Ostatnia lokalna debata wyborcza Radia Kraków, tym razem z udziałem jedynek na listach krakowskich, odbędzie się w czwartek 22 października o godz. 18.00  w  Studiu im. Romany Bobrowskiej Radia Kraków, al. Słowackiego 22. 

Pytanie do wszystkich kandydatów: Czy przywileje i zarobki górnicze powinny być ściśle związane z sytuacją polskich kopalń? Czy przywileje górnicze powinny zostać ograniczone?

Jacek Bańka: Czy przywileje i zarobki górnicze powinny być  ściśle związane z sytuacją polskich kopalń? Czy przywileje górnicze powinny zostać ograniczone?

 

Jarosław Jurzak (PiS): Sytuacja w górnictwie jest bardzo trudna. Wynika z to z lat zaniedbań. To nie przypadek, że jest jak jest. Uproszczenie kwestii problemów do przywilejów górniczych czy do tego, co mają ponad przeciętną, jest dalece nieprawidłowe. Zanim zacznie się ferować wyrok, proponuję zjechać pod ziemię a potem wydawać takie sądy. Regulacje muszą być, ale one muszą być poparte analizą i odniesieniem się do możliwości kopalń. Wiele osób przepracowało więcej niż 20 lat. Przyjmując się do pracy, dostawali informacje, że określone przywileje będą im przysługiwały. Czy to w trakcie pracy, czy po jej zakończeniu. Nie można zmieniać reguł gry w trakcie jej trwania. Należy temat przedyskutować, porozumieć się ze związkami, które są otwarte, a potem mówić, że można rozwiązać problemy likwidując przywileje.

 

Marek Sowa (PO): Tak może mówić osoba, która na dole nigdy była albo była tam z wycieczką. Mam 5 lat odpracowane na oddziale wydobywczym kopalni Piast. Nie ulega wątpliwości, że związkowcy powinni być utrzymywani ze składek pracowników. Jak ktoś chce być w związku, to dobrze. Związki powinny utrzymywać się ze składek członków. Koszty w górnictwie muszą być unormowane. Trudno sobie wyobrazić finansowanie z dużym deficytem, jak jest dzisiaj. Ceny węgla są wyznaczane przez rynki światowe. Polska musi się zastosować. To się przekłada na cenę naszej energii. Nie jest tak, że wszystko jest nabyte, że 20-25 lat pracy to jedyny element. W mojej ocenie grzechem jest wypuszczać jakąkolwiek branżę w wieku 40 lat na emeryturę. To nie służy gospodarce. Mój tata, mając 58 la,t w 1994 roku przechodził na emeryturę. Tak było w latach 90. Ten skrócony czas pracy był związany z reformą polskiego górnictwa. Koszty muszą być unormowane. Nie powinny przekraczać przychodów ze sprzedaży węgla.

 

Józef Kała (PSL): Energetyka w Polsce przez długie lata będzie jeszcze oparta na węglu. Musi być kompromis. Praca górnika na dole jest ciężka i specyficzna. Trudno, żeby 67-latek pracował na dole. Musimy się jednak liczyć z rynkiem. Cena węgla w Holandii spadła poniżej 50$ za tonę. Trudno myśleć, że te główne siły polityczne znajdą kompromis. Zwłaszcza, że centrala związkowa wyraźnie opowiedziała się po jednej stronie politycznej. My musimy wypracować zasady reakcji na to, co się dzieje na rynku światowym. Jak ceny maleją, to musimy myśleć, jak będziemy funkcjonować. Kopalni nie da się zlikwidować z dnia na dzień, ale związki też muszą iść na kompromis. Wybory temu nie sprzyjają. Łączenie kopalń ze spółkami energetycznymi jest krokiem w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje. Trzeba kompromisu z obu stron. Faktycznie przechodzenie 40-latków na emerytury jest niewłaściwe, ale PSL proponuje 40-letni okres pracy i możliwość przejścia na emeryturę. Tu jest droga wyjścia.

 

Zdzisława Piątkowska (Zjednoczona Lewica): Trudny temat. Takie tematy odzywają przed wyborami. Co można powiedzieć? Górnictwo polskie w latach 2010-2013 otrzymało 40 miliardów pomocy. Nie ma zmian i restrukturyzacji, żeby były zyski. Przeciwnie. Wiele kopalń przynosi straty. Panowie odnieśli się do pracy górników. Znam tę prace. Mój mąż pracował w Brzeszczach. Niemniej jednak trzeba iść na daleko posunięte kompromisy. Na przykładzie Brzeszcz mogę powiedzieć, że pracuję w firmie Tauron, która przejęła tę spółkę. Z jednej strony jest kopalnia z problemami i ludzie, z drugiej część pracowników, która przejmuje kopalnię z jej stratami, które muszą zniwelować. Mam nadzieję, że związkowcy obu stron dojdą do takiego kompromisu, żeby to połączenie było dobre.

 

Józef Brynkus (Kukiz'15): Chciałem zauważyć dwie sprawy. Pierwsza kwestia to niebezpieczne stwierdzenie Marka Sowy, który kwestionuje sens zawierania porozumień. Tak to zabrzmiało. Przyjęte zobowiązania powinny być dotrzymane. Redaktor zadał inne pytanie. Potem to zostało skierowane w stronę związkowców. Pytanie dotyczyło przywilejów związkowych i sytuacji w górnictwie. W tej chwili wykorzystuje się casus Brzeszcz jako przykład kopalni nierentownej. Sprawa jest propagandowa. Nie jest tak, że tam się wydobywa węgiel po zawyżonych kosztach. Nie bierze się pod uwagę czynników, które wpłynęły na koszt tony węgla. Był 2,5-letni okres niewydobywania najbardziej kalorycznego węgla, bo na kopalni był pożar. W tym okresie tego pokładu nie można było ruszać, żeby górnicy byli bezpieczni. Druga kwestia to stacja odmetanowania. O tym się nie mówi.

Pytanie do wszystkich kandydatów: Jak poprawić system medyczny w Polsce?

Jacek Bańka: Jak poprawić system medyczny w Polsce?

 

Józef Brynkus (kukiz'15): W moim przekonaniu finansowanie służby zdrowia w dużej mierze powinno być za pośrednictwem państwa. Państwo bierze na siebie obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej i społecznej. Z tym się trzeba liczyć i brać pod uwagę. Nie tylko bogaci mają prawo do pełnej opieki zdrowotnej i społecznej. Jakie rozwiązanie? Należy zapewnić, żeby pieniądz szedł za pacjentem a nie odwrotnie: żeby były kontraktowane usługi, którym się nie zapewnia płatności. Problem jest taki, że są niewykorzystywane w Polsce moce szpitali i przychodni. Są miejsca, w których nie da się wykonać określonego zabiegu.

 

Zdzisława Piątkowska (Zjednoczona Lewica): Zjednoczona Lewica chce, żeby wydatki na służbę zdrowia wzrosły do 7% PKB. Mówimy "nie" limitom na usługi medyczne. Czy dany pacjent będzie leczony czy nie, powinno być uzależnione od diagnozy i od tego, w jakim stopniu nasza nauka medyczna jest rozwinięta, aby to leczenie podjąć. Nie powinno być to zależne od limitów. Placówki nie powinny być nastawione na zysk. Mamy leczyć pacjentów, a nie uzyskiwać zyski z tego tytułu. Uważamy, że pracownicy służby zdrowia, a szczególnie niższy personel - pielęgniarki jest bardzo nisko uposażony. Środowisko pielęgniarek próbuje to uzyskać, ale pomiędzy wyborami się o tym zapomina. To powinni być absolutnie zmienione. W Polsce mamy bardzo małą liczbę lekarzy na 1000 pacjentów. Trzeba zwiększyć liczbę miejsc na akademiach medycznych, żeby było więcej lekarzy, którzy są nam potrzebni.

 

Józef Kała (PSL): Prawo do opieki zdrowotnej jest podstawowe. Dostęp nie może być selekcjonowany na tych, których stać i nie. U nas się przyjęło, że narzekamy na służbę zdrowia. Tymczasem nie jest tak źle. Wielu naszych rodaków, którzy wyjechali za granicę, wraca, by leczyć się tutaj.  W Anglii wcale nie jest tak genialnie i nie jest to tak dostępne. Ci, co mają pieniądze i są ubezpieczeni, nie mają problemów. Likwidacja NFZ nic nie da. Były już kasy chorych, było lepiej lub gorzej, ale to nic nie poprawiło. Muszą wzrosnąć wydatki na służbę zdrowia. Z drugiej strony musimy liczyć. To nie jest za darmo. Trzeba prawidłowo rozwijać sieć służby zdrowia. Dlatego finansowanie musi być większe. Musimy opracować koszyk gwarantowanych świadczeń. Postęp naukowy idzie do przodu. Znamy nowe procedury w świecie, ale one kosztują. Wszystko nie będzie od razu tutaj dostępne.

 

Marek Sowa (PO): Po pierwsze nakłady na służbę zdrowia rosną radykalnie. Od roku 2007, kiedy budżet małopolskiego NFZ wynosił 3,5 miliarda zł i wzrósł o ponad 60% do 5 miliardów 700 milionów w roku bieżącym. To miało przełożenie na wiele aspektów, także na dostępność specjalistycznej opieki. Kontrakty wzrosły kilkadziesiąt procent 3 czy 4 lata temu. Przełożyło się to na wynagrodzenia lekarzy. Teraz jest porozumienie z pielęgniarkami, które określa w najbliższych czterech latach o 400 zł. Wiele się zrobiło. To pewna domena samorządowców. Zabezpieczenie i jakość wyposażenia to coś nieporównywalnego. Mogę mówić o regionie, za co odpowiadam. Szpital uniwersytecki jest budowany za ponad 800 mln zł. Ale mogę też mówić o szpitalach powiatowych, bo byłem zaangażowany w każdy projekt realizowany z funduszy europejskich. To budowa nowego szpitala w Wadowicach, podobnie w Myślenicach, Oświęcimiu, Chrzanowie, Suchej Beskidzkiej. Nasze szpitale są dobrze wyposażone.

 

Jarosław Jurzak (PiS): Osoby, które w znacznym stopniu wymagają opieki zdrowotnej, są po przepracowaniu 15-20 lat życia. Przystępując do pracy, podejmowali ją z myślą, że płacą składki za opiekę medyczną. Teraz proponuje się różne rozwiązania i ponowne obciążenia tych ludzi kosztami związanymi z leczeniem. Przypomnę pomysły pana Tuska na prywatyzację służbę zdrowia i inne. To w efekcie nie doczekało się końca. Samorządy lokalne w wielu kwestiach protestowały. Przykład w powiecie oświęcimskim. On prowadzi dobrze szpital, nie jest on deficytowy. Cały czas jest doinwestowany. Jest daleki od tego, jaki byśmy chcieli, ale pozwala na opiekę, która zabezpiecza mieszkańców. To co się dzieje z kontraktami, to skandal. Nie może być tak, że nadwykonania nie są zwracane. Za leczenie ludzi, którzy byli w naszym szpitalu, jest brak refundowania finansowego dla szpitala. Opieką medyczna to konstytucyjny obowiązek państwa. Musi to dotyczyć wszystkich obywateli.

Jarosław Jurzak (PiS) pyta Marka Sowę (PO): "Specjalny ośrodek szkolno-wychowawczy. Marszałek nie wsparł tej idei. Z jakich powodów nikt nie zaangażował się w realizację tego zadania?"

Jarosław Jurzak: Mam pytanie do Marka Sowy. Kwestia dotyczy istotnych spraw lokalnych. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy. W poprzedniej kadencji staraliśmy się o realizację tego zadania. Dotyczy to osób, które nie mogą  samodzielnie upomnieć się o swoje prawa. Niestety pan, jako marszałek, nie wsparł nas. Nie pomógł pan, mimo tego, że pierwotnie były takie możliwości. Z jakich powodów Urząd Marszałkowski i pan nie zaangażował się i nie pomógł nam w realizacji tego zadania?

Marek Sowa: Pan zadał sobie pytanie dla siebie. Jakbym był starostą oświęcimskim, to ten ośrodek by był wybudowany. Złożyłbym przynajmniej wniosek do funduszy europejskich, żeby mnie wsparto. Powiat tego nie zrobił a odpowiada za ten projekt. Macie państwo swój budżet. Jak to jest tak ważne, to proszę przeznaczyć w budżecie powiatu środki i wybudować ośrodek. Wstydziłbym się jako starosta mieć ośrodek w takim stanie. Niech pan przyjedzie do szkoły gościnności, innych instytucji, które są zarządzane przez Małopolskę, to można zobaczyć. Proszę jechać do Makowa Podhalańskiego. Tam jest teraz piękny ośrodek, 10 lat temu była ruina. Każdy decydując się na sprawowanie funkcji, musi brać odpowiedzialność za problemy społeczności. Nie można pytać innego, czemu nie pomoże. Ja nie odpowiadam za powiat, ale za region.

Marek Sowa (PO) pyta Jarosława Jurzaka (PiS): "Dlaczego PiS nie lubi samorządowców?

Marek Sowa: Jest pan samorządowcem, przedstawicielem partii PiS, która nie jest partią nastawioną pozytywnie do samorządowców. Dlaczego PiS nie lubi samorządowców i chce im zabrać 8,5 miliarda złotych? Takie będą skutki dla samorządów z tytułu 8000 złotych kwoty wolnej od podatku. Dla Małopolski to 700 milionów. Dla powiatu oświęcimskiego 7 milionów 237 tysięcy. Dla gmin powiatu - 27 milionów. Dla bliskich twemu sercu Kęt, to ponad 5 milionów. Jak to chcesz rozwiązać? Dlaczego PiS nie lubi samorządu?
 

Jarosław Jurzak: Nie wiem, skąd przekonanie, że PiS nie lubi samorządowców. Przez 8 lat rządów PO – PSL samorządy zostały tak obciążone dodatkowymi zadaniami, bez wskazania źródła finansowania, że te nowe 4 lata pozwolą odetchnąć. 8 lat to takie obciążenia w oświacie i służbie zdrowia, które wygenerowała ekipa rządząca, bez wskazania źródeł finansowania. Przykłady: przedszkola, 6-latki w szkołach, podwyżki dla nauczycieli, gdzie nie uwzględniono podwyżek, które były w zakresie przedszkoli a dotyczyły wszystkich nauczycieli.

 

M.S: proszę odpowiedzieć na pytanie.
 

Jarosław Jurzak: W żaden sposób PiS nie podejmie działań ze szkodą dla samorządu

 

Marek Sowa: Ale to macie zapisane w programie. Jak nie podejmie?
 

Jarosław Jurzak: To pańskie wyliczenia.

 

Marek Sowa: To wyliczenia ministra finansów.
 

Jarosław Jurzak: Minister finansów to dla mnie żaden autorytet.

 

Tomasz Mydlarz (KORWiN) pyta Józefa Kałę (PSL): "Czy PSL ma zamiar wejść w koalicję z PO?"

Tomasz Mydlarz: Jako zastępca w tej debacie zapytam krótko. Czy w przyszłej kadencji nasz kandydat z PSL będzie dalej próbował się z PO w jednej koalicji układać?

Józef Kała: Trudno mówić dziś o koalicji. O tym decyduje arytmetyka. Najpierw musimy przejść przez wybory. One pokażą możliwości koalicyjne. Tworzyliśmy koalicję z PO. To trudna dla nas koalicja, ale nie mamy czego się wstydzić. Wiele zrobiliśmy dla wsi i polityki społecznej: karta dużej rodziny, urlop rodzicielski wydłużony do 52 tygodni, od nowego roku będzie świadczenie rodzinne dla osób, które mają dziecko i są bezrobotne lub są studentami. Nic nie mam sobie do zarzucenia.

Tomasz Mydlarz: Wiek emerytalny do 67 lat.
 

Józef Kała: Nie. PSL proponuje, żeby emerytury były od stażu pracy. To 40 lat. To jest wyjście naprzeciw dla osób, które ciężko pracują fizycznie i pracują od wieku 16 lat. Jak będą mieć 57 lat. to będą mogli przejść na emeryturę.

Józef Kała (PSL) pyta Zdzisławę Piątkowską (Zjednoczona Lewica): "Lewica ma w programie 21 tysięcy złotych wolnych od podatku. Jakie to będzie miało skutki?"

Józef Kała: Pytanie do Lewicy. Przed chwilą była dyskusja o wprowadzeniu 8 tysięcy złotych kwoty wolnej od podatku. Lewica ma w programie 21 tysięcy. Jakie to będzie miało skutki podatkowe? Żeby komuś coś dać, komuś trzeba zabrać. Muszą być przychody a potem można to wydatkować. Skąd weźmiecie na to pieniądze?


Zdzisława Piątkowska: Powiem więcej. Nie 21 tysięcy, ale jak proponowany przez nas wzrost płacy minimalnej będzie 2500, to proponujemy, żeby osoby, które  zarabiają płacę minimalną, były zwolnione od podatku. To wtedy będzie nawet 30 tysięcy. 21 tysięcy wynika z płacy minimalnej na obecnym poziomie. My wiemy, skąd to wziąć. Jakbym chciała parafrazować wczorajszą debatę, to powiedziałabym, że tu mamy wyliczenia, ustawy i wszystko tu się mieści. Eksperci nam podali. My wiemy, skąd to wziąć.

Zdzisława Piątkowska (Zjednoczona Lewica) pyta Jarosława Jurzaka (PiS): "Jakie zmiany PiS chce wprowadzić w kwestii aborcji i in vitro?"

Zdzisława Piątkowska: Spytam pana Jurzaka. Czy pana partia zamierza w przyszłej kadencji zmieniać ustawę aborcyjną i o in vitro? Jakie zmiany zamierzacie wprowadzić?

Jarosław Jurzak: Kwestia bardzo jasna. Ochrona życia od poczęcia. W tych kwestiach nie ma dylematów. Ja ich nie mam. W mojej ocenie i ocenie partii PiS życie należy chronić od poczęcia. Nie wyobrażam sobie, żeby kwestie aborcyjne mogły być liberalizowane i aborcja na życzenie była możliwa. To zabijanie. W tych kwestiach żadnego pola manewru nie widzę.

Zdzisława Piątkowska: In vitro?

Jarosław Jurzak: Jak mówimy o kwestiach związanych z leczeniem bezpłodności, są inne metody. Sama metoda in vitro nie jest jedynym antidotum.
Zdzisława Piątkowska:  Kobiety, pamiętajcie o tym.

Józef Brynkus (Kukiz'15) pyta Marka Sowę (PO): "Jaki jest pana stosunek do kwestii uprzywilejowania mniejszości narodowych w Polsce, m.in. niemieckiej?"

Józef Brynkus: Pozwolę sobie skorzystać trochę dłużej. 25 października to nie jest wybór między dżumą a cholerą. Są tu obecni inni. Pan redaktor wpadł w rutynę i nie zauważa innych kandydatów. Rozumiem, że o programie PSL niewiele chcemy się dowiedzieć, bo program PSL polega na wielkiej zdolności koalicyjnej. Pytanie jest niestety do pana marszałka Sowy. Wyjdźmy dalej. Rozumiem wagę spraw sprawy lokalnych. Proszę powiedzieć, jaki jest pana stosunek do uprzywilejowania mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce w perspektywie, że Ruch Autonomii Śląska desygnuje swoich kandydatów na pierwszych miejscach na liście Mniejszości Niemieckiej i trzeba przyjąć założenie, że kandydatów będzie miał. Czy jest pan zwolennikiem pozostawienia dotychczasowego uprzywilejowania Mniejszości Niemieckiej w takim stopniu, jak to jest?
 

Marek Sowa: Takich rozwiązań, jak są obecnie, bym nie zmieniał. Małopolska też jest wielokulturowa. Słowacy mieszkają na Orawie czy Spiszu. Uście Gorlickie? Tam jest wiele społeczeństw łemkowskich. Mamy Romów. Nie widzę problemu. Mogę sobie wyobrazić, że ktoś z nas może wyjechać i się zasymilować. Uważam, że każda społeczność musi być poddana procesowi integracji, żeby tworzyć jedną wspólnotę. To wzbogaca każdą lokalną i krajową społeczność. Jestem przeciwko tym zmianom. Nie mam nic przeciwko, żeby Mniejszość Niemiecka miała jednego posła w 460-osobowym Sejmie. To żadne zagrożenie.

"Obecność 6-latków w szkołach. Czy PSL jest za wprowadzeniem takiego obowiązku? Druga sprawa: odrzucenie projektu społecznego dot. wieku emerytalnego 67 lat. Jak to się stało, że PSL za tym zagłosował, skoro zyskał tak wielkie poparcie?"

Jarosław Jurzak: Pytanie do pana Kały. Kwestia dotyczy obecności 6-latków w szkołach i waszej postawy. Jesteście za tym, żeby 6-latkowie szli do szkoły? Drugie pytanie związane z odrzuceniem projektu dotyczącego 67 lat wieku emerytalnego. Dlaczego państwo głosowaliście za tym? Oba tematy były poparte milionami podpisów. Państwo odrzuciliście to.


Józef Kała: Rozpocznę od emerytów. Nie było mnie w Sejmie i nie głosowałem, ale koledzy brali pod uwagę wyliczenia, że żyjemy coraz dłużej. Nasze emerytury są uzależnione od składek i od długości przeżycia. To determinuje emeryturę. Jak żyjemy coraz dłużej, a kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, to biorąc pod uwagę obecne rozwiązania, emerytury byłyby bardzo niskie. PSL zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mogą pracować do 67 roku życia. Stąd nasza propozycja, żeby emerytury uzależnić od stażu pracy - 40 lat. Dla osób, które fizycznie pracują od najmłodszych lat, przejście na emeryturę byłoby możliwe nawet w wieku 55-57 lat. Jak chodzi o uczniów to stać nas na to, damy sobie rade. Być może należało to jednak uzależnić od roli rodziców.

Marek Sowa (PO) pyta Jarosława Jurzaka (PiS): "Kiedy, komu i ile zapłaciłeś za leczenie?"

Marek Sowa: Pytanie do pana Jurzaka. Zanim zadam to pytanie, to chcę powiedzieć, jako osoba, która poszła w wieku 6 lat do szkoły, że nie przeszkodziło mi to w rozwoju. To samo zrobiła Beata Szydło, wysyłając swojego syna wcześniej do szkoły. Dziwię się, że się opowiadacie dzisiaj za wiekiem 7-letnim. To oznacza w Małopolsce 3000 bezrobotnych nauczycieli. Moje pytanie. Kiedy, komu i ile zapłaciłeś za leczenie? Powiedziałeś, ze dzisiaj leczenie jest obciążone dodatkowymi nakładami, które ludzie muszą ponosić. Nie chodzi o to, że słyszałeś, ale Ty konkretnie?


Jarosław Jurzak: Chociażby opieka stomatologiczna. To istotne. Objęte są niewielkie grupy osób i niektóre zęby. Nie ma też opieki w szkołach i przedszkolach. O tym mówimy. Rodzice muszą za to płacić. Jak ostatnio moje dziecko było u stomatologa, to zapłaciłem. Chodzi do szkoły. Tylko przez to, że nie ma opieki w szkołach i w przedszkolach, całkowicie ten koszt jest zrzucany na rodziców. W wielu przypadkach można temu zapobiegać przez kontrolę. Kiedyś dentyści byli w szkołach i rodzice nie byli tak obciążeni. Sam mam 3 dzieci. W życiu bym nie odebrał dziecku roku dzieciństwa, chyba że by to była decyzja moja i mojej żony. Państwo narzuciliście to rodzicom.

Tomasz Mydlarz (KORWiN) pyta Marka Sowę (PO): "Trudna sytuacja górnictwa. Co z pakietem klimatycznym? Jakie rozwiązania dla kopalń ma PO?"

Tomasz Mydlarz: Zapytam o nasze górnictwo. Sam jestem górnikiem. Pracuję w kopalni Piast. Dlatego pytanie. Co z pakietem klimatycznym? Jaka odpowiedź na akcyzy, zniesienie podatków? Jakie rozwiązanie ma pan Sowa? Ja współpracuję z panem Markiem Adamczykiem, który opisuje problemy górnictwa. Pakiet został przeniesiony. Czy PO ma w planach zniesienie tego pakietu?


Marek Sowa: To kilka zagadnień. Pakiet klimatyczny w pierwszej wersji został przyjęty w roku 2007 przez Lecha Kaczyńskiego. Warto o tym pamiętać. Reasumując, Polska energetyka potrzebuje modernizacji. Wiemy o tym. Dzisiaj jesteśmy świadkami największych inwestycji w sektorze energetycznym: Elektrownia Jaworzno, Opole, Turów. Jest szereg projektów. Po drugie kwestia związana z reformą górnictwa. Trzeba urealnić kwestię wydobycia. Jeśli nie możemy sprzedać 100 milionów ton, ale 70, to trzeba dostosować do tego zatrudnienie. Kwestia Brzeszcz została wczoraj uregulowana. Zobowiązania rządu zostały spełnione.

Józef Kała (PSL) pyta Jarosława Jurzaka (PiS): "Skąd PiS weźmie pieniądze na spełnienie obietnic wyborczych?"

Józef Kała: Do pana Jurzaka. Wczoraj w debacie Beata Szydło zaprezentowała trzy ustawy, które będą kosztowały około 50 miliardów. Budżet państwa ma około 250miliardów przychodów. Wiem, że wskutek różnych działań przychody można zwiększyć o 2-5%, ale nie o tyle. Skąd PiS weźmie pieniądze? Jesteśmy pod wrażeniem obietnic.


Jarosław Jurzak: Dziwnym trafem wiele emocji wzbudza fakt, że chcemy rodzicom, którzy mają drugie i kolejne dzieci przyznać 500 złotych świadczenia. Wszyscy się zastanawiają, skąd wziąć pieniądze. W kwestii rosnącej skali imigrantów nikt się nie zastanawia, skąd wziąć pieniądze. Nikt nie dywaguje, bo pani premier tak ustaliła w Brukseli. To nas będzie kosztowało ogromne pieniądze. W dalszej perspektywie będzie to nas kosztowało znacznie więcej, niż teraz się mówi. Przede wszystkim jest pakiet dodatkowych ustaw, które pozwolą na to, że do budżetu wpłyną dodatkowe środki. Jest możliwość pozyskania środków od sklepów wielkopowierzchniowych, które zyski wyprowadzają za granicę. To nierówność podmiotów obcych do naszych.

 

Zdzisława Piątkowska (Zjednoczona Lewica) pyta Marka Sowę (PO): "Czy zrezygnuje pan z obecnie pełnionej funkcji, gdy otrzyma pan mandat?"

Zdzisława Piątkowska: Pytanie do Marka Sowy. Jak pan uzyska mandat, to zrezygnuje pan ze stanowiska marszałka?


Marek Sowa: Stanie się to automatycznie z dniem wyboru. To oczywiste.

Józef Brynkus (Kukiz'15) pyta Marka Sowę (PO): "Jak PO zabezpieczy z Polski wypływ wielkich środków finansowych, np. z tzw. licencji?"

Józef Brynkus: Pytanie, które marszałek Sowa zadał panu Jurzakowi o koszty leczenia, jest pytaniem do nas wszystkich. Każdy z nas był w takiej sytuacji lub będzie. Ja bym panu powiedział, że za tomografię zapłaciłem w szpitalu państwowym, bo mieli moce przerobowe. 6 miesięcy musiałbym czekać z NFZ. Pytanie jest takie. Proszę mi powiedzieć, jak PO zabezpieczy Polskę przed wypływem olbrzymich środków z Polski rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych?

Marek Sowa: Których?

Józef Brynkus: Takich, które wypływają z Polski na przykład za tak zwane licencje. Wielkie korporacje nic nie robią a sprzedają swoim córkom w Polsce licencje. Przez to środki są legalnie transferowane poza granicę Polski.
 

Marek Sowa: Ministerstwo finansów podejmowało inicjatywy, które służą uszczelnieniu systemu finansowego. Dotyczy to też transferów. To nie tylko wypływ. Jak państwo się interesujecie, to wiecie, że szereg polskich firm też ma siedziby za granicą, w Luksemburgu czy na Cyprze. SKOKI są takimi firmami, które senator Bierecki założył i wyprowadził fundusze za granicę. Powinny być regulacje UE. Żeby nie można było konkurować. Uszczelnienie tego systemu z każdym rokiem następuje. Natomiast proponuję nie straszyć kapitałem zagranicznym. On nam wiele pomógł w rozwoju w czasie ostatnich 25 lat. To daje miejsca pracy Polakom i też odprowadzane są podatki do naszego kraju.

Pytanie do wszystkich kandydatów: "Jeśli pan/pani zdobędzie mandat czy zagłosuje pan/pani wbrew swemu regionowi - jeśli będzie obowiązywała dyscyplina partyjna?"

Jacek Bańka: Jeśli pan/pani zdobędzie mandat, czy zagłosuje pan/pani wbrew swemu regionowi - jeśli będzie obowiązywała dyscyplina partyjna?

 

Józef Brynkus: W ruchu Kukiza nie będzie dyscypliny. Głosowałbym za korzystnym rozwiązaniem dla regionu i Polski.

Zdzisława Piątkowska: Nie wyobrażam sobie takiej kwestii, żebym miała wtedy obowiązywać dyscyplina partyjna. Przy sprawach światopoglądowych tak.

Józef Kała: Nie wyobrażam sobie, żebym w sprawach gospodarczych zagłosował przeciwko regionowi. To nie wchodzi w rachubę

Tomasz Mydlarz: Przedstawiamy wartości chrześcijańskie. Nigdy nie zagłosujemy przeciwko regionowi i rodzinie.

Marek Sowa: Polityka to gra zespołowa. Mogą być projekty szkodliwe dla regionu. Za takim projektem bym absolutnie nie zagłosował. To sprawa oczywista.

Jarosław Jurzak: W kwestiach światopoglądowych nie wyobrażam sobie dyscypliny. Co do kwestii gospodarczych, to niedopuszczalne jest, żeby kwestia szkodliwa dla regionu była poddana kontestacji.

100%
0%