|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Krystian Waksmundzki: Dom Józefa Piłsudskiego można wyremontować, ale pod dwoma warunkami

- Zbiory nie mogą opuścić domów. Do tego Związek, muzeum, Instytut Józefa Piłsudskiego i Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, w roku 100-lecia odzyskania niepodległości, nie mogą przerwać swojej działalności statutowej - takie dwa warunki remontu Domu imienia Józefa Piłsudskiego na krakowskich Oleandrach stawia Krystian Waksmundzki, komendant naczelny Związku Legionistów Polskich.

Posłuchaj rozmowy

fot: Jacek Bańka

Zapis rozmowy Jacka Bańki i Magdaleny Zbylut z Krystianem Waksmundzkim, komendantem naczelnym Związku Legionistów Polskich.

 

Jacek Bańka: Kontrola ministerstwa kultury w Domu Piłsudskiego może skutkować podważeniem statusu muzeum zbiorom tam zgromadzonym?

Krystian Waksmundzki: Nie. To nie wchodzi w rachubę. Strona formalna działalności naszego muzeum powołanego 6 sierpnia 1922 roku nie ulega wątpliwości. Wszystkie dokumenty są podpisane, regulamin jest. To jest nadane przez ministra kultury. Najpierw w 1990 roku, potem w 2012 roku.

 

J.B: Pytam o to dlatego, że dzisiaj w Radiu Kraków mówił o tym prezydent Krakowa. Jacek Majchrowski mówił wprost, że ministerstwo może powiedzieć, że to nie jest muzeum.

K.W: To jest niepodważalne. Dziwię się panu profesorowi, że posunął się do takiej dezinformacji.


Przeczytaj rozmowę z prezydentem Jackiem Majchrowskim


 

Magdalena Zbylut: Zanim zaczęliśmy nagranie, mówił pan o tym, że cieszy się z tej kontroli.

K.W: Bardzo się cieszę. Myśmy od momentu odzyskania domu w latach 1988-1989 zastali dom w stanie dewastacji i ogołocenia ze wszystkich eksponatów. Czyli tego, co Niemcy zabrali w roku 1939. My występowaliśmy od początku o pomoc w utrzymaniu tego domu i muzeum. My przez minione lata sukcesywnie – w porozumieniu z władzami konserwatorskimi – wystąpiliśmy do władz stosownych o uznanie Domu za zabytek. To się stało w 1990 roku. Chcieliśmy prowadzić prace adaptacyjne i konserwatorskie naszym wysiłkiem, w zgodzie z przepisami. Teraz przez lata to się nie działo. Dobrze się stało, że ta komisja z wysokiego szczebla przyjechała i poznała prawdę o Oleandrach. Zobaczyli bogate zbiory, nasze problemy i zobaczyli, jakie są nasze wielkie osiągnięcia w edukacji i dokumentacji czynu niepodległościowego. To też dokonania w dziedzinie wychowania patriotycznego, obywatelskiego i proobronnego. Tę działalność w naszym muzeum prowadzi Związek Legionistów Polskich, mimo różnych przeszkód.

 

J.B: Skoro pan mówi, że ministerstwo doceniło bogate zbiory i dotychczasową pracę, to jest szansa na to, żeby w 100-lecie odzyskania niepodległości krakowianie także mogli to zobaczyć? Będą mogli wejść do środka i zwiedzać?

K.W: Nie zdarzyło się jeszcze, żebyśmy komuś odmówili wejścia. Muzeum jest otwarte. Nie mamy jednak środków od miasta, województwa i władz centralnych. Naszymi skromnymi siłami osobowymi… Jak wróciliśmy do Domu w 1988 roku, żyło 180 legionistów. Teraz są tylko ich rodziny. My skromnymi siłami oprowadzamy grupy wycieczkowe.

 

J.B: Pan wie, o co pytam. Pytam o dżentelmeńską umowę z władzami miasta. Jest sprawa w sądzie, niech ona trwa. Jest umowa, wchodzi ekipa remontowa i wymienia, co może, żeby doprowadzić tę nieruchomość do porządku i działa to w normalnych wymiarach. Jest pan w stanie się porozumieć z prezydentem Majchrowskim?

M.Z: Podkreślmy, że miasto deklaruje, że zapłaci za ten remont.

K.W: Ja w imieniu komendy naczelnej Związku, dyrektora i rady muzeum wystąpiłem z jednobrzmiącymi pismami do profesorów Ziejki i Majchrowskiego. Profesor Majchrowski zareagował, spotkaliśmy się 2 stycznia. Te sprawy podjęliśmy. Jest zgoda nasza absolutna na konieczność remontu. Trwają rozmowy na temat zakresu prac. Jesteśmy za centralnym ogrzewaniem. Trzeba to dokończyć. Do tego wod-kan, wc, winda i zabezpieczenia, na które wskazała komisja. To zabezpieczenie zbiorów.

 

J.B: Czyli jest możliwe takie spotkanie pana z prezydentem Majchrowskim w najbliższym czasie? Może być porozumienie, o sprawie w sądzie nie pamiętamy, remontujemy dom zaprojektowany przez Szyszko-Bohusza, pamiętamy o całym dorobku, bo jest to nasza wspólna sprawa?

K.W: Niech sąd rozstrzygnie.

 

J.B: Pytam o coś, co jest poza sprawą sądową. Chodzi o umowę między miastem a panem. Bez znaczenia na decyzję sądu, robimy remont i doprowadzamy do stanu używalności Dom.

K.W: Tak, oczywiście. Pod dwoma warunkami: zbiory nie mogą opuścić Domu. Do tego Związek, muzeum, Instytut Józefa Piłsudskiego i Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, w roku 100-lecia odzyskania niepodległości, nie mogą przerwać swojej działalności statutowej. Można te rzeczy pogodzić. Wiemy z rozmów z budowlańcami opracowującymi założenia projektowe, że można to sukcesywnie wykonać.

 

M.Z: Co do zbiorów… Część z nich budzi kontrowersje. Chodzi o czaszkę – rzekomo z dołu katyńskiego i prochy prawdopodobnie należące do generała Okulickiego i wicepremiera Jankowskiego. Co w związku z tą sprawą? Prokuratura zabezpieczyła te materiały.

K.W: Powiem tak. Jako działacz opozycji niepodległościowej, rozpracowywany przez wielu agentów SB od generała Krzysztofa Majchrowskiego i całą sforę TW, mogę powiedzieć tak. To prowokacja goebbelsowsko-ubecka. Nie esbecka. Gorzej. Daliśmy się podejść. Jak kogoś się nie wpuści do muzeum to opisują, że zbiory są zamknięte. Ten człowiek podający się za dziennikarza został wpuszczony. To nie są prochy. To symboliczne prochy. Policjantom powiedziałem, żeby zajął się tym gleboznawca, pod warunkiem, że nie będą zdjęte pieczęcie z tej puszki po kawie, w której przywieziono ziemię z symbolicznego miejsca, gdzie zostały w zbiorowym grobie pochowane szczątki wicepremiera Jankowskiego. Generał Okulicki został skremowany. Za pośrednictwem ambasady RP w Moskwie dostaliśmy ziemię z miejsca, w którym on został skremowany. To było powiedziane. Ta czaszka nie była z dołów katyńskich. To czaszka NN, która nie ma nic wspólnego z Katyniem.

 

JB: Mówi pan prowokacja goebbelsowsko-ubecka, osoba podająca się za dziennikarza. Chodzi o dziennikarza portalu LoveKraków, który powiadomił prokuraturę. Chyba dobrze zrobił, skoro miał takie podejrzenia?

K.W: Skąd wziął te podejrzenia? To wyssane z palca. To prochy symboliczne. Przedstawiłem w prokuraturze dowody, jak było. Dostaliśmy symboliczne prochy, które przywiózł konsul generalny RP z Moskwy na polecenie ówczesnego ministra spraw zagranicznych. One były wystawione w hallu głównym Domu im. Piłsudskiego. Myśmy te prochy z pucharka przełożyli do urny sporządzonej przez Czerwone Berety. Z całego świata zjeżdżali AK-owcy, żeby oddać hołd tym symbolicznym prochom swojego dowódcy. Wmieszały się w to osoby złej woli wówczas. Nie było zgody ówczesnego wiceministra obrony narodowej, pana Bronisława Komorowskiego na pochówek tych symbolicznych prochów na cmentarzu Rakowickim. Załatwialiśmy to z ówczesnym prezydentem Krakowa, Jerzym Rościszewskim. Na to są dokumenty. Te prochy by tam spoczęły. Tak się nie stało. Za zgodą naszego kapelana złożyliśmy te prochy w sali duszpasterstwa w kaplicy. Przez tysiące ludzi to było z uszanowaniem oglądane. Tyle.

 

J.B: Prezydent Krakowa mówi tak: żeby zdążyć z koniecznym remontem przed 100-leciem odzyskania niepodległości, prace w Domu Piłsudskiego muszą się rozpocząć w kwietniu. Dojdzie do porozumienia przed kwietniem?

K.W: Jeżeli zostaną spełnione nasze warunki, jesteśmy na to otwarci. Można sukcesywnie wszystkie prace, żeby można było zwiedzać muzeum w innej formule, zrobić. Jesteśmy otwarci.

 

J.B: Przypomnijmy te warunki.

K.W: Zbiory nie mogą opuścić Domu i nie możemy zaprzestać działalności instytucji z tego Domu w ten czas obchodów 100-lecia. To nie jest tylko rok 2018. Jesteśmy włączeni w program Niepodległa. To okres 2018-2021.

 

M.Z: Kilka miesięcy temu informowaliśmy, że będziecie państwo współpracować z muzeum w Sulejówku. Ta sprawa jeszcze żyje?

K.W: Nie chciałbym się wypowiadać do końca. Na razie sprawa jest w zawieszeniu. Jest możliwość innej współpracy z innymi placówkami muzealnymi.

 

M.Z: Możemy zdradzić jaka to placówka?

K.W: Na tę chwilę nie. Po rozmowach z komisją rządową i werdykcie nie chcę się wypowiadać.

 

J.B: Co zobaczą krakowianie 11 listopada 2018 roku patrząc na Dom Piłsudskiego? Jak będzie wyglądał zrealizowany projekt Szyszko-Bohusza?

K.W: Projekt Szyszko-Bohusza nie może być zrealizowany..

 

J.B: W jakim stanie będzie ten budynek? O to pytam.

K.W: Jako że na naszym terenie, gdzie według projektu Szyszko-Bohusza miał być ten dom wybudowany, nie wiadomo za czyją zgodą został jakiś koszmarny obiekt w strefie ochronnej zabytku, z naruszeniem zasad ochrony konserwatorskiej.

 

J.B: Jak będzie wyglądał Dom Piłsudskiego?

K.W: Jeśli miasto zechce uzgodnić ze Związkiem i władzami Muzeum taktykę postępowania, może być zrobiona elewacja i wiele elementów wnętrza.

31%
69%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 2

Bareja

Czwartek, 8 marca 2018, 00:00

To już nie kabaret, ale absurd. Symboliczne prochy w puszce po kawie. Co to jest -Monty Python?

Odpowiedz

M.

Środa, 7 marca 2018, 18:05

W momencie transformacji ustrojowej ktoś dużo zainwestował w tę organizację. Państwowe przedsiębiorstwo Agrochem oddało jej bez walki budynek, wojsko - jak się dowiadujemy z wywiadu - robiło dla niej urny, MSZ wysyłało jej prochy na przechowanie, prezydent Kwaśniewski obdarzał prawem łaski skazanego na więzienie za kradzież komendanta. Sporo tego.

Odpowiedz