|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Dusza i ciało Herberta von Karajana

Jest taki dowcip: „wsiada Karajan do taksówki i taksówkarz patrząc w lusterko pyta: dokąd mistrzu? A dyrygent odpowiada: gdziekolwiek, bo wszędzie mnie potrzebują”. Ten dowcip jest dowodem na to, jak wysoką pozycję miał słynny dyrygent. Każda instytucja zabiegała o niego, bo jego obecność podnosiła rangę imprezy. Dziś już nie mamy wątpliwości, że Herbert von Karajan był największym dyrygentem XX wieku. Niektórzy nawet uważają, że był dyrygentem wszechczasów. Skupiał w sobie wszystko: talent, urok, charyzmę, bezwzględność, ale i chęć niesienia pomocy. Był despotyczny, egocentryczny, nazywano go Herr Musik Diktator. Wzbudzał szacunek połączony z lękiem. Mało kto potrafił mu się sprzeciwić. Mówił krótko i wprost oznajmiał czego oczekuje.

fot: A. Malatyńska -kadr z filmu

W tym roku minęło 30 lat od śmierci Herberta von Karajana. I choć od czasu jego pogrzebu wyrosło kolejne pokolenie muzyków, to właśnie on jest nadal najlepiej sprzedającym się artystą płytowym. To fenomen, bo Karajan choć nie żyje, cały czas zarabia miliony. A jego mit ciągle trwa.

Właśnie z tym mitem próbuje się zmierzyć film „Karajan: portret mistrza” w reżyserii: Sigrid Faltin. To fascynująca opowieść o wielkim muzyku uwikłanym w politykę hitlerowskich Niemiec, o artyście, który jak mówi w filmie „oddałby wszystko”, aby móc dyrygować Berlińskimi Filharmonikami. Film dostępny jest na platformie arte.tv.

Wszyscy znają jego interpretacje muzyki, ale pokolenie Karajana znało też jego szybkie samochody (BMW czy Porsche, bo jak wiadomo lubił on prędkość), znało też jego samoloty, które sam pilotował czy też wielki jacht, którym przemierzał morza. Każdy jego ruch śledziły media. Czy był celebrytą? Karajan pytany o to w filmie ucieka od odpowiedzi: „A co to znaczy celebryta? Ktoś, kto ciągle bywa na przyjęciach? Ja nigdzie nie wychodzę”.

W filmie padają ważne pytania: w tym i to, z czego Karajan się nigdy nie rozliczył, a więc pytanie czy był nazistą. Wypełniając na studiach kwestionariusz w rubryce pochodzenie napisał: „niemieckie” dodając „Aryjczyk”. Wiadomo też, że należał do NSDAP już od 1933 roku (miał więc 25 lat ). W dwa lata później zapisał się jeszcze raz do tej partii,  ale już w Akwizgranie gdzie objął stanowisko dyrygenta opery. Był to koniunkturalizm czy przekonanie?

Karajan idealnie pasował do polityki kulturalnej Niemiec: młody, przystojny, zdolny, a do tego perfekcjonista. Mógł być więc przykładam do naśladowania, a poza tym jak zauważały ówczesne media: „wytyczał kierunki życia kulturalnego narodowego socjalizmu”.  Joseph Goebbels, minister propagandy III Rzeszy postanowił to wykorzystać. Karajan dyrygował więc w czasie wojny w krajach sojuszników Niemców, a także w krajach okupowanych, w czym nie widział nic złego. Nie zapomniano mu tego.

Po wojnie przez dwa lata zakazano mu dyrygowania. Muzycy pochodzenia żydowskiego nie chcieli z nim występować, a do Izraela nie miał wstępu. Warto wiedzieć, że w latach 50. pierwszy po wojnie koncert w USA Filharmoników Berlińskich przyszło mu wykonać do pustej sali, bo melomani pochodzenia żydowskiego wykupili wszystkie bilety, ale na koncert nie przyszli. Ale o tym z filmu się nie dowiemy, tę informację znalazłam w książce „Muzyka i polityka” Danuty Gwizdalanki.

W filmie bardzo ciekawie została pokazana rywalizacja Karajana z Wilhelmem Furtwänglerem, starszym od niego o pokolenie dyrygentem, który był nazywany pierwszą batutą III Rzeszy. Ten uznany artysta choć wojnę spędził w Niemczech, pracując z orkiestrą do NSDAP nie należał i miał odwagę bronić żydowskich muzyków a także  wykonywać utwory zakazane. Krajan już przed wojną był pewien, że chce być szefem Filharmoników Berlińskich, ale tam królował Furtwängler, który czując na plecach oddech młodego dyrygenta nienawidził go i psuł mu opinię. Reżyserka filmu zdecydowała się zacytować pamiętnik Goebbelsa z 1939 roku: „Furtwängler słusznie jest zły, gdy prasa stawia go na równi, a nawet niżej od 30-letniego Karajana. Muszę to od dziś ukrócić”. Czy to jednak zrobił? Wydaje się, że Goebbels wykorzystywał młodego Karajana i jego ambicje do „trzymania w szachu” słynnego dyrygenta.

Filharmoników Berlińskich obejmuje Karajan dopiero po śmierci Furtwänglera, w 1954 roku. Przyjmuje propozycję z radością, ale domaga się aby być dożywotnim szefem tego zespołu, co wzbudza sensację. Udaje mu się. Prowadzi zespół przez 30 lat, budując wielką renomę tej orkiestry. Tworzy też swoje imperium muzyczne: bo prócz Berlińczyków kieruje także Operą w Wiedniu czy festiwalem Wielkanocnym w Salzburgu, nagrywa płyty, odkrywa film i telewizję na potrzeby muzyki,  tworzy studio filmowe, w którym montuje rejestracje ze swoich koncertów by pokazywać się z jak najlepszej strony (za zdjęcia utrwalające jego pracę płaci z własnej kieszeni 70 milionów marek); fascynuje się nową technologią – płytami CD – i  zmusza producentów by wydłużyć czas rejestracji na płycie do 74 minut, dokładnie tyle, by zmieściła się IX Symfonia Beethovena. I tak się dzieje.

Jest muzycznym magnatem. To on rozdaje karty. Ma trzy żony, ostatnia Eliette Mourit, francuska modelka, jest prawie o 30 lat od niego młodsza. Jest panem życia, który ma zaplanowane każde 5 minut. Wstaje zazwyczaj o godz. 6 rano, potem uprawia jogę, a od 7.45 przez pół godziny pływa. Mimo to jest  schorowany, co skrzętnie ukrywa;  ale wylicza przed kamerą, że przeżył 44 ciężkie choroby w tym udar i boreliozę, a także 12 operacji. Zrezygnował z Filharmonii Berlińskiej w 1985 roku, sam, nagle, być może z nadzieją, że pojawi się od jego muzyków prośba aby nie odchodził. Ale nic z tego…

Mocną stroną filmu są dokumentalne zdjęcia Karajana z różnych lat i współczesne komentarze muzyków, z którymi pracował. Poznajemy wypowiedzi m.in. Anne Sophie Mutter (to ona opowiada ten dowcip z taksówkarzem), skrzypaczki, dla której Karajan wiele zrobił, opiekował się nią, wspierał i doradzał w podpisywaniu kontraktów; wypowiada się też Fritz Reiser, kontrabasista z orkiestry w Uhlm; czy Christa Lugwig, śpiewaczka. Wszyscy zgodnie mówią, że koncerty z nim były wyjątkowe, że dochodziło do czegoś niezwykłego, czego nigdy nie udało się osiągnąć na próbie. Podkreślają fenomen Karajana. Jeden z jego muzyków nawet mówi: „Pod jego batutą graliśmy lepiej, niż potrafiliśmy”. W filmie jest czego słuchać. Wykorzystano liczne nagrania utworów takich kompozytorów jak m.in: Bach, Mahler, Beethoven, Wagner, Vivaldi („Cztery pory roku”, Karajan dyryguje od klawesynu, solistka Anne Sophie Mutter), Strauss („Symfonia alpejska”), Mozart („Requiem”).

Herbert von Karajan wierzy, że powróci, że narodzi się raz jeszcze i na dowód cytował Goethego: „gdy moja dusza ma tyle do ofiarowania, a ciało odmawia służby, obowiązkiem natury jest mi dać nowe ciało”.  Umiera w lecie, w 1989 roku, ale dla wielu ciągle żyje.

 

100%
0%