|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Sukulenty

W moich rozmowach z różnymi osobami mającymi rośliny w domu pojawiło się ostatnio sporo pytań o sposoby radzenia sobie z sukulentami. Okazuje się, że nawet najprostsze w obsłudze rośliny mogą przysporzyć problemów. Jak zatem dbać o nasze eszewerie, grubosze, haworsje, aloesy, peperomie, stapelie?

Fot. Barbara Błaszczyk

Zacznijmy od tego czym są sukulenty

 

To rośliny, które gromadzą wodę w pędach lub liściach, co pozwala im przetrwać w warunkach trudnych, czyli pustynnych i innych suchych i tam, gdzie jest bardzo dużo słońca. Z tego wynikają też ich wymagania odnośnie do ilości światła, którą musimy im zapewnić, by dobrze rosły. Najlepszy dla nich będzie najbardziej nasłoneczniony parapet okien skierowanych na południe lub ogród zimowy. Kiedy będą miały za mało światła, będą słabsze, z nadmiernie wydłużonymi przyrostami i zniekształcone. Jedynie szlumbergery i peperomie będą potrzebować mniejszego nasłonecznienia.
 
Większości kaktusów i sukulentów dobrze będzie spędzić lato na zewnątrz – na balkonie, tarasie lub wręcz w ogrodzie, ale nie można przenieść ich razu na słońce, bo delikatna skórka liści i pędów może zostać „poparzona”. Kilka dni trzeba będzie poświęcić na zahartowanie do takich warunków, które powinny spędzić w półcieniu i cieniu, a potem dopiero będzie można je przestawić w miejsce bardziej słoneczne. Nie przenośmy jednak delikatniejszych gatunków takich jak sansewierie czy peperomie – lepiej je uprawiać w jasnym miejscu w domu przez cały rok.

 


 Aloes, fot. Barbara Błaszczyk

 


Czym możemy zaszkodzić sukulentom?


Przede wszystkim nadmiernym podlewaniem i uprawą w pojemnikach bez odpływu wody. Wiosną i latem, wtedy, kiedy rosną, intensywnie można je podlewać co tydzień lub wtedy, kiedy zauważymy, że ziemia jest sucha. Jesienią i zimą, kiedy większość z nich jest w okresie spoczynku, powinniśmy podlewać znacznie rzadziej – nawet co trzy-cztery tygodnie. Wtedy trzeba porządnie namoczyć bryłę korzeniową, czyli podlać, pozwolić nadmiarowi wody wypłynąć na podstawkę, odczekać godzinę lub dwie by jeszcze sobie podciągnęły wody i dopiero wtedy wylać nadmiar. Zawsze przed kolejnym podlewanie trzeba sprawdzić stan podłoża – jeśli jest wilgotne, trzeba się wstrzymać.
 
Problemem może być także zbyt zwięzłe podłoże magazynujące nadmiernie wodę, bo sukulenty mają korzenie delikatne i łatwo gnijące. Podczas przesadzania używajmy tylko takiego, które będzie przepuszczalne. Do zwykłej ziemi uniwersalnej można dodać bardzo drobnego żwirku, piasku lub perlitu, albo użyć gotowego specjalnego podłoża dla kaktusów. Doniczki powinny mieć zawsze otwór w dnie, by nadmiar wody mógł wypłynąć, i zawsze trzeba nasypać drenażu ze żwiru czy keramzytu. Dobrze sprawdzają się pojemniki gliniane, porowate, nie muszą być bardzo głębokie. Dlatego też sadzenie sukulentów w pojemnikach bez odpływu wody (ogródki w szkle!) jest skazaniem ich na szybką zagładę, bo tam będą miały zazwyczaj za mokro i za wilgotno.

 


 

 


Czy sukulenty trzeba przesadzać?


Moim zdaniem nie trzeba tego robić zbyt często, bo one nie mają zbyt dużych wymagań pokarmowych i mogą latami rosnąć w jednej donicy, ale to też dobry moment, by je w prosty sposób rozmnożyć. Wiele haworsji czy aloesów rośnie kępiasto, wytwarzając mnóstwo odnóg korzeniowych, które łatwo oddzielić i po umieszczeniu w świeżej ziemi zyskać nowe rośliny. Eszewerie, wilczomlecze, sansewierie, grubosze i peperomie można też rozmnażać z sadzonek liściowych czy pędowych – łatwo się ukorzeniają w cieple i niezbyt dużej wilgotności powietrza i podłoża. Nie trzeba zatem szklarni czy mnożarki, by powiększać naszą kolekcję sukulentową.
Jeśli w danym roku ich nie przesadzaliśmy, to warto przez kilka tygodni wiosną zasilać je nawozami z niewielką ilością azotu. Są dostępne specjalne nawozy dla tej grupy roślin i warto po nie sięgnąć, by zapewnić odpowiedni skład i stężenie składników mineralnych.   

 


Barbara Błaszczyk i Anna Łoś

Aloes, fot. Barbara Błaszczyk

100%
0%