O strefie czystego transportu i innych pomysłach na rozwiązanie problemu zatłoczonego Kazimierza z dyrektorem Zarządu Dróg Łukaszem Frankiem rozmawiała Teresa Gut.
Teresa Gut: Co oznacza przyjęta uchwała ws. strefy czystego transportu na Kazimierzu?
Łukasz Franek: Bardzo się cieszymy, że przyjęto tę uchwałę. To pierwsza tego typu strefa w Polsce. Nie wiemy, jak zadziała. Będziemy ją monitorować i zbierać opinie. Jeśli to jest dobre rozwiązanie, to samo obroni się za pół roku.
Czy miasto jest przygotowane na wprowadzenie takich ograniczeń?
Proponowany obszar pokrywa się z obecną strefą ograniczonego ruchu. Są pewne kwestie porządkowe, związane z egzekucją. To jest jeden z elementów, które trzeba będzie wzmocnić. Już na konsultacjach społecznych z mieszkańcami wyszło, że to taka pięta achillesowa całego rozwiązania.
Czyli że straż miejska tego nie kontroluje?
Że są w tym zakresie luki. Czasami oczekiwania są bardzo duże. A z drugiej strony poziom przestrzegania przepisów w naszym kraju jest niesamowicie niski. Wspólnie ze strażą miejską zastanowimy się nad wzmocnieniem tego aspektu.
Co będzie za pół roku - kiedy trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję?
Traktujemy to zgodę na sprawdzian. Jeżeli będzie efektywność, ocena będzie pozytywna, to wierzę, że nie będzie już dyskusji "warto - nie warto". Jeżeli nie - to też będzie jakiś wniosek. Przecież nie chodzi o to, by od razu wszystko działało. To pierwsza taka strefa w Polsce. Ci, którzy rzeczywiście chcą coś zmieniać, muszą podejmować kroki. Byliśmy w wielu aspektach pierwsi w Polsce. Testowaliśmy różne rozwiązania, potem wiele innych miast podążało tą drogą. Udowadniamy, że to, że walczymy o czyste powietrze, to nie tylko słowa, ale i czyny.
Na sesji Rady Miasta słyszeliśmy, że ten pomysł jest nietrafiony. Przedsiębiorcy są przeciwni, mówią, że to utrudni im życie. Czy urzędnicy będą ich przekonywać do tego rozwiązania?
Zawsze na tych sesjach najbardziej aktywna jest grupa osób, która jest czemuś przeciwna.
Mają do tego prawo.
Oczywiście, że tak. Ale te same osoby zgłaszały swój sprzeciw zmianom na ul. Kalwaryjskiej, [zmianom w strefie płatnego - red.] parkowania. Wiele osób zgłasza zastrzeżenia. Tak. Nie mówimy o rozwiązaniu, które jest perfekcyjne. Nigdy nie zadowolimy wszystkich, nie ma takiej opcji. Ale nie możemy się oszukiwać. Jest zbyt dużo samochodów. Mamy dowód do dyskusji odnośnie przyszłości.
Czy przyszłość będzie taka, że miasto skorzysta z drugiej opcji proponowanej przez ustawodawcę - podniesienia cen za parkowanie? Część mieszkańców chętniej widziałaby wyższe ceny na bilecie z parkomatu niż zakazy wjazdu.
Strasznie cieszę się z tego głosu. Nowa ustawa, która wprowadza możliwość różnicowania stawek, dopasowywania do realnego popytu - jest jednym z narzędzi. W tym momencie mamy pół roku na ocenę strefy i jej efektów. Mamy analizę zrobioną jesienią pod katem tego, co powinno zmienić się w strefie płatnego parkowania. Będzie dyskusja z radnymi. Zrobimy coś w rodzaju sprawdzianu deklaracji radnych odnośnie unormowania stawek.
Kiedy projekt podniesienia stawek za parkowanie zostanie złożony i o jakich stawkach mówimy?
Propozycja nie zakłada bardzo wysokich stawek.
Ile jesteśmy w stanie zapłacić za parking? Jak to wynika z badań?
Deklaratywność mieszkańców w tym zakresie jest taka, że jakiekolwiek zwiększanie nie jest akceptowalne. To nie musi być 9 złotych. Bo teoretycznie mieszkańcy deklarują, że nie zapłacą więcej niż za 5 złotych. Proponujemy w strefie śródmiejskiej 6 złotych. Stawka powinna być wystarczająca.
To rozporządzenie jest już gotowe?
Jest już gotowe, będziemy je niebawem prezentować.
O jakim terminie możemy mówić?
Jeżeli chcemy to wprowadzić we wrześniu, to w styczniu musimy skonsultować. Po uchwaleniu nowych zasad jest konieczność zaprojektowania nowej strefy, zakupu parkometrów, nowego oznakowania. To kilka miesięcy, okres wakacyjny na wdrożenie. Myślę, że to dobry postulat. Dobrze, że mamy te dwa narzędzia. Taka jest efektywność strefy czystego transportu, taka - strefy płatnego parkowania. Wybierajmy. Nas interesuje jeden efekt - w centrum miasta musi być mniej samochodów, żeby nam się lepiej żyło.
Droższe parkowanie w centrum Krakowa - płatne również w nocy i weekendy?