Odpowiadając krótko - nie. Nie musimy pakować walizek, a jedyne, co powinno nas w tej historii przerazić, to kompletny brak wyobraźni autorów tego filmiku. Ta cała sensacja to podręcznikowy przykład internetowego odgrzewania starego kotleta. Ktoś wziął autentyczny fragment z programu telewizyjnego i wrzucił go na TikToka jako świeżutki news. Mały szczegół - ten materiał pochodzi z listopada 2024 roku, czyli sprzed dwóch lat.
Wtedy w ściekach wykryto obecność wirusa polio typu drugiego. Internetowi panikarze zapomnieli jednak dodać, albo celowo to wycięli, kluczowy komunikat Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Sanepid wyraźnie wtedy tłumaczył, że to było zdarzenie sporadyczne. Wykrycie wirusa w ściekach wcale nie oznaczało, że ludzie w Warszawie nagle zaczęli chorować. To po prostu system wczesnego ostrzegania. Działa tak samo sprawnie u nas, jak i w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Ścieki bada się właśnie po to, żeby trzymać rękę na pulsie.
Najgorsze w tym filmiku jest jednak coś innego. Autor tekstu rzuca złotą radę, że "jeśli dziecko jest dobrze odżywiane, organizm sam się obroni, a szczepionki niszczą odporność". W tym momencie medycyna opiera się o ścianę i zaczyna płakać. Powiedzmy to głośno i wyraźnie. Na wirusa polio, czyli na chorobę Heinego-Medina, do dziś nie ma lekarstwa.
Nie pomoże tu najlepsza dieta, ekologiczne jabłka, ani witamina C. Przed erą szczepień ten wirus paraliżował i zabijał tysiące dzieci na całym świecie. Spójrzmy na twarde dane. Tylko w ciągu ostatnich 50 lat szczepienia uratowały życie ponad 150 milionom ludzi. To tak, jakby 4 razy ocalić całą ludność Polski.
Twierdzenie, że szczepionki upośledzają odporność, to biologiczny absurd. One działają jak poligon treningowy dla naszego organizmu. Uczą go walczyć z prawdziwym wrogiem, który w ogóle zaatakuje.
Zatem podsumowując, wirus w Warszawie to stary, zmanipulowany news sprzed dwóch lat, a teorie o szkodliwości szczepień to absolutny fejk. Zamiast wierzyć tym ekspertom z TikToka, lepiej zaufać faktom i lekarzom.