Gościem Marzeny Florkowskiej jest prof. Anna Nizegorodcew, anglistka, psycholog, absolwentka Liceum im. Józefy Joteyko
- A
- A
- A
Zapach octu i czarna podłoga. Legenda krakowskiego Liceum im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6
Było jednym z najlepszych krakowskich żeńskich liceów, choć po wojnie działało tylko 16 lat. Zamknięte z powodu rzekomo złych warunków lokalowych, a jego miejsce zajęła szkoła poligraficzna. Wśród uczennic m.in. Danuta Rinn, wówczas Smykla, czy Simona Kossak. Joteyczanki do dziś mówią o szkole z sentymentem, choć pamiętają także czarna podłogę i zapach wina i octu. Smaczku dodaje i ten fakt, że patronka szkoły, choć wybitna postać, została zapomniana.
Ta szkoła to nie był szczyt elegancji i szczyt komfortu?
Budynek z zewnątrz wygląda mniej więcej tak samo, jak obecnie. Wtedy to było dosyć ponure wnętrze. Dwa piętra, nie było auli, klasy ciemne, na dole sala gimnastyczna.
Zapach wina i octu.
Owszem. Wchodząc i wychodząc ze szkoły czuło się ten zapach. Obecnie chyba już te składnice win nie mieszczą się na tyłach szkoły.
I czarna podłoga.
I czarna podłoga. Nie nosiło się kapci, ponieważ były zapuszczane na czarno.
Malujemy ten obraz taki może trochę przygnębiający, nie bardzo komfortowej szkoły, żeby to trochę skonfrontować z tą opinią jednak świetnego liceum żeńskiego. Jednego z najlepszych wówczas po wojnie w Krakowie.
To była szkoła żeńska i to było normalne wtedy. Wydaje mi się i to nie jest tylko moje zdanie, że dziewczyny same z sobą uczą się lepiej. Są odbarczone od pewnych problemów, nie konkurują z chłopcami, a także nie umizgają się do chłopców albo nie ustępują chłopcom.
Inna rzecz, że ja się specjalnie nie przykładałam do nauki, jak widać, jakoś sobie poradziłam w życiu.
Pani pamięta niektórych nauczycieli?
W czwartek klasie (czyli wówczas jedenastej) przyszedł profesor Zalewski, który uczył logiki czyli propedeutyki filozofii.
Niektóre koleżanki wyśmiewały się z niego, bo był trochę ekscentrykiem. Dla mnie to było objawienie. Po lekcjach profesora Zalewskiego, podczas których czytał nam Platona, zaczęłam czytać "Historię filozofii" Władysława Tatarkiewicza. Miałam wtedy dopiero 16 lat.
Wówczas na krótki czas religia wróciła w mury szkolne. Ksiądz Baran był bardzo ciekawym katechetą. Łączył historię religii z nauką wiary. Oczywiście wyznania rzymskokatolickiego. U nas nie było w klasie, o ile wiem, dziewczyn innego wyznania, czy też takich, które nie chodziły na religię.
Uczyła nas pani profesor Wolińska, która była łacinniczką. Była to bardzo surowa nauczycielka, która nam mówiła o swoich przeżyciach podczas Powstania Warszawskiego. Opowiadała, jak potrafiła zachowywać higienę osobistą podczas strasznych chwil ukrywania się w piwnicy. I to dotyczyło oczywiście nas, żebyśmy ją naśladowały. O Powstaniu Warszawskim nie mówiło się specjalnie w tych czasach.
Nauczyła nas dużo nie tylko języka łacińskiego, gramatyki, ale także czytałyśmy oczywiście utwory w języku łacińskim, rozmawiałyśmy także dużo o kulturze antycznej.
Kolejna nauczycielka miała za sobą przeżycia obozu koncentracyjnego. Pani profesor Reissowa uczyła fizyki. Niestety to nie był mój ulubiony przedmiot, a szkoda, dlatego, że później wyszłam za mąż za fizyka i miałam dość dużo do czynienia towarzysko z fizykami. Była po ciężkich przeżyciach, o których nigdy nie mówiła. I myślę, że to się odbiło na jej osobowości. Była po prostu bardzo bardzo smutna.
Oczywiście nasza wychowawczyni, pani Władysława Trąbka, czy Trąbkówna, jak wolała, żeby ją nazywać, z bardzo znanej rodziny Trąbków z Bronowic. Jej brat, Jan Trąbka, był profesorem medycyny. Jej młodsza siostra Maria wyszła za mąż za Rydla i napisała książkę "Mój Kraków. Moje Bronowice".
Zazdrościłyście uczennicom, które chodziły do liceum przy Michałowskiego, bo po sąsiedzku znajdowało się liceum męskie. chłopców. Co to była za wspólnota bytowania?
Wspólne podwórko było tym miejscem, gdzie chłopcy i dziewczyny się spotykali. Zawiązywały się pierwsze sympatie. U nas tego nie było. Po niektóre koleżanki chłopcy przychodzili po szkole, ale ja byłam niezwykle wtedy "cnotliwą" osobą. Po szkole nikt po mnie nie przychodził.
Moja mama pamięta kursy tańca prowadzone przez profesora Wieczystego.
O tak, to było doświadczenie niesamowite. To się odbywało w tej sali balowej w Pałacu pod Baranami.
I rzeczywiście tam byli chłopcy z jednej strony, dziewczyny z drugiej strony. Wszyscy ubrani porządnie, my w białych bluzeczkach grantowych czy czarnych spódnicach. Chłopcy w garniturach. I profesor Wieczysty nas musztrował, więc moje skromne umiejętności taneczne wywodziły się z tych czasów. Pamiętam tych chłopaków takich spoconych, jakiś przestraszonych, którzy nas prosili do tańca i potem wywijaliśmy.
Wicedyrektorka naszej szkoły była niezwykle postępowa. Puszczała filmy z porodówki. Ona także wprowadziła w ostatniej klasie szkoły edukację seksualną.
I to było oczywiście niezwykle ciekawe. Byłyśmy bardzo podekscytowane.
Stroje w szkole?
Były odświętne mundurki, ale na co dzień to były hałaty z białymi kołnierzykami. A ponieważ biały kołnierzyk szybko się brudzi, wobec tego sprzedawano takie plastikowe białe kołnierzyki, które się jakoś tam przyszywało i to można było zetrzeć na mokro. Nie musiało się tego prać.
Tarcza była obowiązkowa?
Proszę sobie wyobrazić, że ja w ostatniej klasie nagle poczułam niezwykłe przywiązanie do tej tarczy. Przedtem nosiłam ją z musu.
Odpruwałam ją, gdy szłam do sklepu kupić książkę o wychowaniu seksualnym, bo takie książki zaczęły wtedy wychodzić. Odpruwałam ją, gdy wybierałam się do kina na film powyżej 18 lat. To była bardzo ładna tarcza. Na suknie czerwonym wyszywana złotą nicią dziewiątka rzymskimi cyframi.
Szkoła mieszcząca się w kamienicy przy ul. Podwale 6, w centrum Krakowa, nie miała boiska szkolnego. Gdzie te dziewczyny młode, pełne życia, wesołe, zwłaszcza na wiosnę i wczesną jesienią wychodziły na pauzę?
Na tak zwaną dużą pauzę, która trwała 20 minut, wychodziłyśmy na Planty, ale mogłyśmy spacerować tylko pomiędzy ulicą Świętej Anny, a Szewską.
Tercjan z dzwonkiem przychodził i nawoływał?
On dzwonił przez okno, przez okno pierwszego piętra. Wtedy trzeba było wracać.
Liceum imienia Joteyki. Joteyczanki. Ulica Podwale 6. Dla pewnej grupy osób, dla pewnego pokolenia to jest oczywisty i taki sentymentalny ciągle adres. Ale sama Józefa Joteyko, czy ona w ogóle była obecna w szkole jako patronka? Czy o niej się mówiło?
I to jest właśnie dla mnie bardzo dziwne. O niej się nie mówiło. Nie miałyśmy lekcji poświęconych patronce szkoły, a jak później przeczytałam więcej o Józefie Joteyko, to to była postać na miarę Marii Skłodowskiej-Curie.
Naukowczyni i również społeczniczka.
Potem po śmierci wielki hołd, a potem cisza.Może doczeka się biografii.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
18:54
Krzyż na Giewoncie nie zaświeci w rocznicę śmierci św. Jana Pawła II. Wszystko przez śnieg
-
17:04
Zderzenie pociągu z dwoma samochodami osobowymi w Wadowicach
-
16:48
Który oscypek jest prawdziwy? To pomoże znaleźć oryginalne wyroby
-
16:21
Tradycja czy neutralność? Radni Zakopanego nie rezygnują z modlitwy przed obradami
-
16:17
Po dwóch latach wraca! Emaus jak dawniej
-
15:36
Ciotka dobra rada, ciotka opiekunka, ciotka prowokatorka. Kim jesteśmy przy świątecznym stole?
-
15:30
Jakie są rodzaje dysków? Przegląd standardów i złącz
-
15:27
Nowa inwestycja przeciwpowodziowa w Krakowie. Powstanie zbiornik przy ul. Udzieli
-
15:23
Pociągiem z rowerem na weekend – jak zaplanować trasę, kupić bilet i zabezpieczyć sprzęt?
-
14:55
Co mówią o nas zęby? Korepetycje z edukacji zdrowotnej. Lekcja 25
-
14:53
Szalik "meczowy" czy tkany? Rodzaje szalików piłkarskich i ich różnice
-
14:49
365 mln zł z funduszy szwajcarskich dla średnich miast. Tarnów liderem rozdania
-
14:35
Na węzeł w Krzyszkowicach kierowcy muszą jeszcze poczekać. Zawiniła pogoda
-
14:07
Tarnów: jest przełom dla Grupy Azoty. To była przyczyna kłopotów
-
13:50
Papież do Polaków: "Procesja rezurekcyjna wyznaniem wiary"
-
13:32
Tatry: Schronisko w Pięciu Stawach odcięte, turyści bezpieczni
-
13:30
"Trąba słonia" poleci w kosmos? AGH pracuje nad robotem do sprzątania orbity
-
13:10
Kard. Ryś zmienia Kościół w Krakowie. „W ciągu 100 dni zmieniło się bardzo dużo”