Fot. Emilia Wietecha
Korekty są potrzebne – ale nie demontaż
Alarm wyraża zaniepokojenie zapowiedzią zmian w strefie czystego transportu. Może zamiast się niepokoić, zaproponują państwo konkretne ulepszenia?
Wskazywaliśmy, że korekty będą konieczne – to naturalne przy tak dużym projekcie. Wraz z wdrażaniem pojawiają się doświadczenia i widać, które elementy wymagają poprawy. Zwracaliśmy uwagę choćby na dojazd do parkingów Park and Ride. W Krakowie jest ich dziesięć, a dostęp w ramach strefy zapewniony jest tylko do dwóch – przy Górce Narodowej i w Mydlnikach. W Swoszowicach znak strefy stoi kilkaset metrów przed parkingiem. To sytuacja absurdalna. Takie kwestie trzeba skorygować, podobnie jak definicję mieszkańca czy dostęp do placówek medycznych – zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Czy miasto konsultowało zapowiadaną wielką korektę z organizacjami społecznymi?
Na razie o tej „wielkiej korekcie” dowiedzieliśmy się z mediów. Nie wiemy, co dokładnie oznacza, wiemy tylko, że zmiany mają być przedstawione w ciągu dwóch tygodni.
Czy w obliczu referendum istnieje ryzyko wycofywania się z obecnych przepisów?
Mam nadzieję, że nie będziemy mieli do czynienia z rozmontowaniem strefy. Kontekst ostatnich decyzji – w tym zwolnienia dyrektora Franka – wskazuje, że działania są podyktowane groźbą referendum. W mieście zapanowała panika, a panika nie jest dobrym doradcą. Będziemy monitorować zapowiadane zmiany i uczestniczyć w konsultacjach. Strefa jest potrzebna, by chronić zdrowie i życie mieszkańców przed zanieczyszczeniami z transportu.
Kozioł ofiarny?
Wokół zwolnienia dyrektora ZTP pojawiły się różne opinie. Czy to decyzja merytoryczna?
Prezydent wypowiadał się o dyrektorze Franku w superlatywach. Każdy popełnia błędy – ja, pan redaktor, prezydent. Ale czy to był powód zwolnienia? Sytuacja jest ewidentna: stał się kozłem ofiarnym w wyniku paniki wywołanej groźbą referendum.
Władze miasta tłumaczą, że obowiązek wprowadzenia strefy wynika z przepisów przyjętych przez poprzedni rząd.
To dla mnie niezrozumiałe. Od polityka oczekuję odwagi i jasnego komunikowania decyzji. Trzeba odpowiedzieć na pytanie: po co jest Strefa Czystego Transportu? Jakie przyniesie korzyści zdrowotne? Tego zabrakło. W przypadku uchwały antysmogowej komunikacja była konsekwentna – pokazano sens i efekty. Dziś oddychamy lepszym powietrzem. Przy SCT zabrakło spójnego przekazu i mieszkańcy byli zdezorientowani.
Jak to się stało, że zakaz używania paliw stałych udało się wprowadzić, a przy mniej restrykcyjnej SCT pojawiły się problemy?
Kluczowa była komunikacja, ale też wsparcie państwa. Przy uchwale antysmogowej udało się przekonać rząd do wsparcia – powstał program KAWKA finansujący wymianę kotłów. Przy SCT takiego wsparcia zabrakło. Mimo że obowiązek wprowadzenia stref wynika z ustawy, Kraków został z problemem sam. Apel do premiera o wsparcie infrastruktury transportowej nie przyniósł efektu.
Apel Alarmu Smogowego
O co zaapelują państwo do władz Krakowa w związku z zapowiadaną korektą?
O konieczne poprawki – jak dostęp do parkingów Park and Ride – ale też o konsekwentne wdrażanie strefy. Potrzebujemy jej dla ochrony zdrowia i życia mieszkańców.