Rekordowe obłożenie, tysiące turystów i najlepszy sezon w historii Zakopanego. Z zewnątrz wszystko się zgadza. Problem w tym, że pod tą statystyką od dawna kryje się system, który działa tylko częściowo - a czasem wcale.
Koszt wytworzenia osobodoby w obiekcie, który spełnia wszystkie wymogi formalno-prawne, jest drastycznie wyższy niż w podmiocie, który tych wymogów nie spełnia, a wynajmuje za te same stawki
- mówi Karol Wagner.
To sedno sporu o najem krótkoterminowy. Legalnie działające obiekty noclegowe ponoszą nawet 30-40 procent wyższe koszty - inwestycyjne i operacyjne - niż właściciele mieszkań wynajmowanych bez rejestru, kontroli i odpowiedzialności.
Bezpieczeństwo nie jest dodatkiem
W debacie o najmie krótkoterminowym często mówi się o podatkach i pieniądzach. Rzadziej - o bezpieczeństwie. A to właśnie ono, zdaniem branży, powinno być punktem wyjścia.
Niedopuszczalne jest, że służby dbające o bezpieczeństwo - sanepid czy straż pożarna - nie wiedzą o istnieniu części obiektów. Konsument nie ma świadomości, że pokój może nie spełniać żadnych norm - podkreśla Wagner.
Różnice nie są symboliczne. Pokój wyposażony w certyfikowane materiały daje kilkaset procent więcej czasu na ewakuację niż ten urządzony bez jakichkolwiek norm - dodaje gość Radia Kraków.
Szara strefa to nie tylko „szara”
Na Podhalu skala problemu jest znacząca. Ostrożne szacunki mówią o około 30 procentach rynku funkcjonujących poza pełną kontrolą. Ale Wagner rozróżnia dwie rzeczy.
Szara strefa często wynika z nieprecyzyjnych przepisów. Prawo na nią po prostu pozwala. Zupełnie inną kategorią jest czarna strefa - całkowicie poza systemem, fiskusem i kontrolą bezpieczeństwa.
I to właśnie ta „czarna” część rynku jest dziś największym zagrożeniem - nie tylko dla uczciwych przedsiębiorców, ale też dla turystów.
Miasta, które przestają być miastami
Najem krótkoterminowy zmienia nie tylko rynek noclegowy. Zmienia też strukturę miast. Dlatego branża popiera regulacje, które dają gminom realne narzędzia. To włodarze najlepiej znają swoje miasta. Na poziomie gminnym można wprowadzać korekty, ale nadrzędnie prawo powinno być takie samo dla wszystkich - ocenia Wagner.
Opłata turystyczna: pieniądze muszą zostać na miejscu
Drugim gorącym tematem jest opłata turystyczna. Tu stanowisko branży jest jednoznaczne.
Nie boimy się podatku. Boimy się tego, że pieniądze zbierane od turystów mogłyby trafiać do centrum, a potem być redystrybuowane
- mówi Wagner.
Jak podkreśla, przedsiębiorcy są tylko pośrednikiem. - Jeśli każą nam pobierać opłatę, będziemy to robić. Kluczowe jest, gdzie te pieniądze trafią.
Według informacji z Zakopanego nie ma mowy o gwałtownych podwyżkach. "To będzie raczej dwa, może trzy złote. Na pewno nie więcej" - dodaje.
Prawo nie może się spóźnić
Rejestr najmu krótkoterminowego i opłata turystyczna to - zdaniem branży - dwa elementy jednej układanki. Te ustawy się uzupełniają. Rejestr pozwala wiedzieć, skąd płyną pieniądze. Nie ma sensu sztucznie tego rozdzielać - podkreśla Wagner.
Rekordowy sezon pokazał, że turystyka w Zakopanem ma się świetnie. Pytanie brzmi: czy państwo nadąży z zasadami, zanim chaos stanie się normą.
My nie walczymy z turystami ani z rynkiem. My chcemy tylko, żeby wszyscy grali według tych samych reguł
- podsumowuje.