W ostatnich dniach pojawiła się informacja, że miasto planuje powołać spółkę celową do budowy metra. Zapowiadane są na wiosnę odwierty kontrolne. Rozumiem, że mają one pokazać, w jakiej warstwie geologicznej można bezpiecznie drążyć tunele. Co, jeśli okaże się, że warunki są niekorzystne - czy to oznacza zmianę technologii i wyższe koszty?
Prof. Mariusz Czop: Tak naprawdę musimy zacząć od podstaw. Mam wrażenie, że wcześniejsze działania związane z tzw. premetrem nie były wystarczająco dokładne. Co więcej - prowadzono je z pominięciem krakowskich uczelni, które dysponują największą wiedzą o lokalnej budowie geologicznej i warunkach wodnych. W efekcie zmarnowano czas i pieniądze, nie uzyskując pełnego obrazu podłoża.
Warunki geologiczne w Krakowie są generalnie dobre do budowy metra, ale kluczowe jest jego odpowiednie zagłębienie. Na powierzchni mamy bezcenne zabytki i stare budynki z bardzo słabymi, historycznymi fundamentami. Tunel poprowadzony zbyt płytko może powodować drgania i osiadanie terenu, co stanowi realne zagrożenie dla tej zabudowy.
Czyli drgania i zbyt płytkie posadowienie to główne ryzyka?
Dokładnie tak. Przykładem jest Łódź, gdzie tunel poprowadzono zbyt płytko pod starą zabudową. Inwestycja od lat stoi, bo mieszkańcy nie zgadzają się na przejście tarczy pod ich domami. To pokazuje, że technologia TBM nie rozwiązuje wszystkich problemów - nie eliminuje oddziaływań na powierzchnię, jeśli tunel jest źle zaprojektowany.
W Krakowie musimy wyciągnąć z takich przykładów wnioski. Zmiana przebiegu tunelu oznacza konieczność dodatkowych badań, ale wiedza o geologii miasta już istnieje. Trzeba tylko po nią sięgnąć. Metro da się zbudować - nawet w dobrych warunkach - pod warunkiem, że będzie poprowadzone głębiej, niż zakładano wcześniej.
A co to znaczy „płytko” i „głęboko” w realiach Krakowa?
W centrum miasta mamy na powierzchni grube warstwy nasypów antropogenicznych - gruzu i materiału organicznego, które nie nadają się do budowy tuneli. Niżej, do około 15-20 metrów, zalegają piaski wodonośne. Tunel w takiej warstwie działałby jak tama, zaburzając przepływ wód podziemnych i powodując podtopienia piwnic.
Optymalnym rozwiązaniem jest ulokowanie tunelu w iłach trzeciorzędowych, które zalegają właśnie od około 15-20 metrów w głąb i mają bardzo dobre parametry do drążenia. Problemem są jednak jurajskie wapienie - występujące w postaci „słupów” i „filarów”, znanych m.in. z Wawelu czy Krzemionek. Nie wszystkie są widoczne na powierzchni, dlatego trzeba je dokładnie rozpoznać odwiertami.
Czy Kraków jest dobrze rozpoznany geologicznie? Pojawiają się opinie, że północ miasta jest przebadana lepiej niż południe.
Rzeczywiście, północ Krakowa jest bardzo dobrze rozpoznana, głównie z powodu licznych inwestycji i występowania osadów czwartorzędowych. Ale południe miasta również jest dobrze poznane - tam po prostu mamy inną budowę geologiczną, z iłami trzeciorzędowymi wychodzącymi miejscami na powierzchnię, a dalej - utwory karpackie. Z punktu widzenia budowy metra oba obszary dają dobre warunki.
Czy środowisko naukowe, w tym AGH, będzie brało udział w tych badaniach?
Na razie wiem tylko tyle, ile pojawiło się w przestrzeni publicznej. Słyszałem, że AGH i Politechnika Krakowska mają uczestniczyć w projekcie, ale uczelnia to nie jeden zespół - kluczowe jest, kto konkretnie i z jakich wydziałów będzie zaangażowany. Kompetencje na pewno są, pytanie tylko, jak zostanie to zorganizowane.
Na koniec kwestia finansowania. Miasto rozważa, by metro pełniło również funkcję schronów dla ludności, co mogłoby pomóc w pozyskaniu środków unijnych. Problem w tym, że pierwsze stacje powstaną najwcześniej około 2035 roku.
To sensowny kierunek, ale wszystko zależy od tego, przed czym takie schrony miałyby chronić i jak długo. Inne wymagania ma schron na kilka godzin, inne - na tygodnie. Dochodzą kwestie wentylacji, wody, prądu, odporności na promieniowanie. To wszystko kosztuje.
%article_3697820%
W Krakowie mamy też poważny problem z bezpieczeństwem infrastrukturalnym - brak awaryjnych źródeł wody czy energii. Te zaniedbania ciągną się od lat. Nie straszmy ludzi, ale zacznijmy systematycznie nadrabiać zaległości. Jeśli nie zaczniemy teraz, nie osiągniemy nic ani w 2035, ani w 2050 roku.