Czy zespoły regionalne mają dziś jeszcze rację bytu? W świecie globalnych trendów, szybkiej komunikacji i kultury masowej pytanie o sens pielęgnowania lokalnych tradycji powraca coraz częściej. Czy folklor to już tylko muzealny eksponat czy wciąż żywa forma opowiadania o tożsamości? Do audycji Przed Horyzontem zaprosiliśmy przedstawicieli trzech zespołów regionalnych, które – choć są bardzo różne – pokazują, że tradycja w XXI wieku ma wiele twarzy.
Powrót do źródeł. Reaktywacja zespołu im. Bartusia Obrochty
Wznowienie działalności zespołu im. Bartusia Obrochty w Zakopanem ma wymiar symboliczny. W 2026 roku przypada setna rocznica śmierci legendarnego podhalańskiego muzykanta, jednego z najwybitniejszych skrzypków ludowych i strażników muzycznej tradycji Podhala.
Inicjatorką reaktywacji „Bartusiów” jest potomkini muzykanta - Kinga Urbaniak. Na jej wezwanie w mediach społecznościowych odpowiedział około 100 osób. Najmłodsze dziecko ma 7, a najstarszy członek zespołu - ponad 80 lat.
Pomysł pojawił się u nas w domu. Przyszedł pan Adam Kitkowski, który jest historykiem zafascynowanym postacią Bartusia Obrochty i on się zajmuje imprezami, które się odbędą w tym jubileuszowym roku. Ten szeroki odzew przerósł nasze oczekiwania
- mówiła w Przed Horyzontem Kinga Urbaniak.
Zespół im. Bartusia Obrochty powstał 15 września 1965 r. Założycielem i wieloletnim kierownikiem był Tadeusz Sztromajer. Zespół prezentował podhalański folklor zarówno na scenach lokalnych, jak i podczas wydarzeń o szerszym zasięgu – festiwali, przeglądów i spotkań z kulturą ludową. Jego działalność miała nie tylko wymiar artystyczny, ale również edukacyjny – była formą przekazu międzypokoleniowego, dzięki któremu młodsi wykonawcy mogli uczyć się bezpośrednio od mistrzów.
Próba "Bartusiów". Fot. z archiwum zespołu
Bartuś Obrochta (1850–1926) był jednym z najsłynniejszych podhalańskich muzykantów, skrzypkiem i prymistą, który na trwałe zapisał się w historii kultury góralskiej. Jego muzyka inspirowała Karola Szymanowskiego, który w podhalańskim folklorze dostrzegł źródło nowoczesnego języka muzycznego.
Z Bartusiem Obrochtą wiąże się także wiele barwnych opowieści i legend. Jedna z nich mówi o tym, że grywał zbójnikom na szczytach Tatr.
Dziś muzykant pozostaje symbolem autentyczności, wolności twórczej i głębokiego zakorzenienia w tradycji. Reaktywacja zespołu noszącego jego imię to próba przywrócenia tej postaci należnego miejsca we współczesnej opowieści o Podhalu — nie jako pomnikowej legendy, lecz jako żywego źródła inspiracji.
Cztery dekady doświadczeń. Zespół Regionalny Mogilanie
Inną perspektywę przynosi Marek Harbaczewski z Zespołu Regionalnego Mogilanie, działającego przy Gminnym Ośrodku Kultury w Mogilanach od 1984 roku. Zespół reprezentuje grupę etnograficzną Krakowiaków Zachodnich i ma za sobą czterdzieści lat nieprzerwanej działalności.
To przykład formacji, która przetrwała wiele zmian, nie tracąc swojej tożsamości. Liczne wyjazdy, festiwale i wyróżnienia pokazują, że konsekwentna praca u podstaw – z lokalną społecznością, z młodzieżą, z archiwalnymi źródłami – może przynosić trwałe efekty.
Postacią szczególnie ważną dla historii i tożsamości Zespołu Regionalnego Mogilanie była Janina Kalicińska (1920–2020) – wybitna instruktorka, choreografka i znawczyni folkloru krakowskiego, często nazywana Królową Krakowiaków. Przez niemal trzy dekady pełniła funkcję kierownika artystycznego zespołu, nadając mu wyrazisty styl i wysoki poziom merytoryczny. Całe swoje życie poświęciła badaniu, nauczaniu i twórczej interpretacji tańca ludowego Krakowiaków Wschodnich i Zachodnich, postrzegając taniec jako „ruchome malarstwo” – żywą opowieść o dawnych obyczajach, muzyce i codziennym życiu. Jej praca ukształtowała kilka pokoleń tancerzy, a wypracowane przez nią formy choreograficzne do dziś stanowią fundament repertuaru zespołu Mogilanie.
Marek Harbaczewski podkreślał w Radiu Kraków, że praca w okolicach Krakowa nie należy do łatwych…
Pracując przez wiele lat w Małopolskim Centrum Kultury „SOKÓŁ”, miałem kontakt z wieloma grupami. Zespoły lachowskie czy góralskie są zespołami mocno zakorzenionymi w swojej tradycji. Tworzą je ludzie, którzy od pokoleń mieszkają w tych samych miejscowościach. Natomiast Kraków odcisnął piętno na całej swojej okolicy. Ludzie uciekali do szkoły, do pracy i w pewnym momencie ruch folklorystyczny w regionie krakowskim niemal przestał istnieć.
Mogilanie w Wygiełzowie. Fot. z archiwum zespołu
Tradycja na nowo. Kubioki i Sosiady z Bilska
Kubioki i Sosiady reprezentują folklor Lachów Sądeckich. Zespół został założony w 2024 roku, a już może się pochwalić całkiem dużym dorobkiem - dwa widowiska (w tym kolęda z niedźwiedziem) i płyta pt. „Północka” podzielona na część tradycyjną i nowoczesne aranże dawnych melodii.
Wszystko zaczęło się od muzyki rodzinnej Sromków. Mój tata i wujkowie mieli przyjemność uczyć się u wybitnych mistrzów muzyki lachowskiej. Grywali na potańcówkach i na weselach. Naszła mnie taka myśl, żebyśmy wystąpili na jakimś przeglądzie i tak pojawiliśmy się na Druzbacce w Podegrodziu
- mówił Jakub Sromek, szef zespołu.
Kubioki mają trzon rodzinny, jednak szybko do zespołu zaczęli dołączać sąsiedzi - fascynaci folkloru. Istotna jest wspólna pasja, ale tego typu zespół daje także możliwość spełniania potrzeby bycia we wspólnocie. Obecnie grupę tworzy około 70 osób.
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.