W tym tygodniu zmienił się skład zarządu województwa małopolskiego. Jaki będzie nowy podział kompetencji między marszałkami? Kto się będzie np. zajmował kulturą i budżetem obywatelskim po Annie Pieczarce?
Generalnie uchwała kompetencyjna wymaga uzgodnień pomiędzy nami, w związku z tym wybór pana marszałka Czesaka to jest okazja, żebyśmy jeszcze raz usiedli do stołu i porozmawiali, czym się kto chce zajmować i w jaki sposób chcemy pracować. Ta rozmowa jest dopiero przed nami. Najprawdopodobniej po tym długim weekendzie będziemy mogli powiedzieć, jaki jest nowy podział kompetencji.
Kultura dla pana?
Byłoby mi to z pewnością bliskie, ze względu na to że jestem krakowianinem i wiele ważnych instytucji kultury w Krakowie się mieści, ale to nie jest tylko i wyłącznie krakowski temat, w związku z tym ta wrażliwość i to spojrzenie także z perspektywy regionu jest potrzebna, by zarządzać kulturą. Zostawmy to wszystko negocjacjom.
Przewodniczącym Sejmiku został prof. Jan Tadeusz Duda, który wielokrotnie podważał działania antysmogowe Krakowa czy Małopolski. Rozumiem, że jednak polityka antysmogowa się nie zmieni?
Myślę, że pan profesor nie podważał, a dyskutował. A dyskusja na temat smogu, jego uwarunkowań krakowskich jest potrzebna, ponieważ tak naprawdę powinniśmy szukać jak najszerszego pomysłu rozwiązywania problemów smogowych i związanych z czystym powietrzem, ale to, co teraz jest zapisane i realizowane na pewno się nie zmieni. Jesteśmy w momencie tworzenia nowego programu ochrony powietrza, który będzie taką konstytucją dla kwestii związanych ze środowiskiem w woj. małopolskim. Myślę, że te najważniejsze kierunki i te, które wcześniej już były zapowiadane, się nie zmienią, a jeśli się zmienią to w tym sensie na lepsze, że będzie bardziej restrykcyjnie.
Województwo przeznaczyło dodatkowe pieniądze na wymianę kopciuchów w tzw. obwarzanku krakowskim. Ile pieców, gdzie i kiedy wymienią samorządowcy dzięki tym pieniądzom?
To są pieniądze, które są w dyspozycji Metropolii Krakowskiej. Trafiły tam – i to od razu chcę powiedzieć, bo wiele gmin pyta, dlaczego tylko tam – ponieważ już te pieniądze pracują, w związku z tym te działania związane z obwarzankiem, zaplanowane w strategii rozwoju województwa, po prostu były zaplanowane wcześniej, a teraz trafiły, ponieważ zwolniły się środki w Krakowie. W wielu gminach ta wymiana pieców nastąpi w sposób skokowy. Takim wyraźnym wzrostem będą Liszki, gdzie o kilkaset wzrośnie wymiana pieców. To działanie jest z jednej strony oczekiwane i spodziewane, ponieważ dotyczy zarządzania środkami, które już są przeznaczone na obwarzanek, ale z drugiej strony są zapowiedzią takiego obwarzankowego przyspieszenia. Z jednej strony staramy się o to, żeby środków przybywało. Tak układamy zarządzanie środkami, które są w dyspozycji województwa w ramach dział unijnych, żeby jak najwięcej tych środków tam wpływało, ale z drugiej strony jestem też bardzo aktywny i zależy mi na tym, żeby się spotkać z wszystkimi włodarzami. Rozmawiam i o przyczynach i o metodach takiego bieżącego działania w gminach, zależy mi także na tym, by egzekucja i kontrola prowadzona przez urzędy gminy była jak najmocniejsza. Staram się być jak najmocniej w kontakcie z włodarzami gmin.
48 i pół tysiąca palenisk do wymiany w ciągu 6 lat to karkołomne zadanie.
Karkołomne, nie chcę powiedzieć, że nie do zrealizowania, ale na pewno chcemy jak najwięcej pieców wymienić. Zrobimy wszystko, żeby to się udało, i apelujemy, prosimy i zabezpieczamy środki finansowe. Jest w końcu rządowy program Czyste Powietrze, z którego można korzystać. Wiele jest powodów do tego, by patrzeć na to z optymizmem, ale brutalnie trzeba powiedzieć, że jest to bardzo trudne.
48 i pół tysiąca w samym obwarzanku, tymczasem są inne miejsca, równie zagrożone. Ostatnio Nowy Targ wygrywa w rankingach zanieczyszczonego powietrza. Inwentaryzował piece Nowy Sącz. W ciągu trzech lat udało się zlikwidować 800 palenisk, zostało ponad 4 tysiące. To zadanie jest naprawdę zadaniem olbrzymim.
Nie jest to łatwe zadanie. Problemów jest bardzo dużo. Poza tym, że trzeba wymieniać piece, to są w miarę obiektywne przeszkody, czyli jeszcze mocniej trzeba apelować do ludzi, aby chcieli wymieniać piece. To też jest zadanie w najbliższym czasie. Chciałbym podziękować wszystkim zaangażowanym samorządowcom. Coraz mocniejsza jest dyskusja dotycząca ochrony środowiska w regionie. Mówimy o tych porażkach, ale jako sukces uznajmy poważną debatę w Tarnowie dotyczącą uchwały antysmogowej. Czy w Rabce. Świadomość wzrasta, determinacja samorządów także, więc pomimo tej czarnej chmury smogu nad nami, przebija się iskierka nadziei.
Małopolska stara się, by patronem regionu został Jan Paweł II. Na jakim etapie jest ten proces, który wymaga wielu formalnych decyzji?
To są decyzje podejmowane przede wszystkim przez stronę kościelną. Jak wiemy, watykańskie młyny mielą we właściwym sobie tempie. Czekamy na oficjalne potwierdzenia i właściwie pieczęcie. Jesteśmy przygotowani. To na pewno będzie rok Jana Pawła II w Małopolsce. Przy okazji tworzenia budżetu województwa zabezpieczamy środki, które miałyby być dedykowane tym wszystkim wydarzeniom z osobą Jana Pawła II. Z drugiej strony wiele działań jest podejmowanych przez nasze instytucje. Dodam także, że to będzie okazja do wydania przez województwo małopolskie zbioru tekstów poświęconych ekologii, ochronie środowiska, których autorem był Jan Paweł II.
Od papieża Franciszka też słyszymy, że zaniedbania ekologiczne należy traktować jako grzech.
No właśnie. Jest też związane ze współpracą, jaką województwo małopolskie prowadzi zakonem franciszkanów. Oczywiście, że Laudato si było taką inspiracją, ale też to co my mówimy o pewnych zaniedbaniach, jak z ust autorytetów Kościoła pad wyraźnie, że to jest grzech, to przemawia mocniej niż my do wyobraźni i świadomości, wreszcie do sumień mieszkańców.
Coś zmieni fakt, że jest zgoda na beatyfikację rodziców Jana Pawła II w tym uczczeniu stulecia urodzin?
To są miłe gesty czy ważne decyzje pięknie wpisujące się w ten jubileusz.
Grób rodziców Jana Pawła II na Cmentarzu Rakowickim to miejcie, gdzie tradycyjnie krakowianie zapalają znicze, a przecież rozmawiamy 1 listopada. W odnowę zabytkowych nagrobków na Cmentarzu Rakowickim od lat angażuje się Obywatelski Komitet Ratowania Zabytków Krakowa. Będzie chciał pan podjąć podobne działania na bliskim panu Cmentarzu Mogilskim?
Cmentarz Mogilski ma trochę inne problemy. Jest oczywiście jednym z najstarszych zabytkowych krakowskich cmentarzy, ale nie ma zabytkowych nagrobków. Budowa kombinatu, a później otoczenie cmentarza murami i skazanie go na niepamięć sprawiło, że wiele starych nagrobków zostało zlikwidowanych, jest więc problem ze zdobywaniem funduszy ze SKOZK, ale jest tradycja tego miejsca i pamięć.
Słyszałem o tajemnicach, które ujawnia po latach ten cmentarz
Będzie można zobaczyć szczególną, dwustronną tablicę nagrobną, która została niedawno odkryta. Upamiętnia pochówek dwójki niemieckich dzieci, które zginęły podczas okupacji – najprawdopodobniej to dzieci jednego z niemieckich oficerów, który pracował w jednym z obozów w pobliżu, być może obozu w Czyżynach. Ale po oczyszczeniu okazało się, że z drugiej strony jest żydowska macewa, ukradziona z któregoś z żydowskich cmentarzy, która posłużyła jak tablica nagrobna niemieckich dzieci. Bardzo symboliczna dla okresu II wojny światowej historia. Będzie wyeksponowana na cmentarzu mogilskim, który jest mi bliski, bo to moja rodzinna nekropolia.
Cmentarz Mogilski wymaga może podobnej inicjatywy jak Rakowicki, choć nie ma tam zabytkowych nagrobków, ale ta trudna historia XX wieku odcisnęła swoje piętno na tej nekropolii bliskiej wielu nowohucianom.
To szczególny cmentarz, bo jak się po nim spaceruje, to wiele nazwisk, które są na grobach można i dziś spotkać w Nowej Hucie – mogilskie rodziny i te późniejsze, nowohuckie. Jest tam też grób mojego ojca, mojego brata. 1 listopada to szczególny dzień w historii naszych rodzin, bo wspominamy tych, którzy odeszli i to moment na refleksję, bo kiedyś się z nimi spotkamy. Cmentarze są miejscami pamięci po naszych przodkach, kiedyś będą odwiedzane przez nasze dzieci, nasze wnuki. Dbajmy o nie po prostu. Często bywam na cmentarzu. Wiele osób nie odwiedza swoich bliskich, albo już ich nie ma, a skoro ich nie ma, to tradycja nasza, polska, chrześcijańska, wymaga także zaopiekowania, zapalenia znicza na tym zapomnianym grobie.