Jakimi nowymi przepisami odpowie rząd na weto prezydenta w sprawie ustawy o ochronie socjalnej i w sprawie pobytu w Polsce Ukraińców? Pytam o to wiceministra infrastruktury nie bez powodu, no bo też około 700 tysięcy obywateli Ukrainy jest zatrudnionych w Polsce w oparciu o to siedmiodniowe powiadomienie do urzędu o zatrudnieniu takiej osoby
- Weto prezydenta jest bardzo nieodpowiedzialną decyzją. Trzeba myśleć szerzej niż interes swojego środowiska politycznego. Polacy wiele stracą na takich decyzjach. To uderzenie w naszą gospodarkę, przedsiębiorstwa i konieczność uzupełniania około miliona pracowników i to tylko dlatego, że prezydent nie zezwolił na legalny pobyt w Polsce Ukraińców. Program 800+ wymaga zmian, mówił o tym ostatnio premier Kosiniak-Kamysz w radykalnym tonie. Prezydent wzorował się na pomyśle prezesa PSL, ale trzeba dostrzec długofalowe oddziaływanie takiej decyzji. To nie tylko ograniczenie 800+dla Ukraińców, ale właśnie odmówienie wsparcia Ukrainie, która daje nam czas na zbrojenie. Będziemy jako rząd przygotowywać nowe przepisy.
Trzeba zdążyć do 1 października.
- Tak. Te przepisy przedłużały dotychczasową praktykę do 4 marca przyszłego roku. W tym czasie chcieliśmy wypracować nowe rozwiązania, które wspierają cudzoziemców, żeby przygotować się też do racjonalnych zmian. Decyzja prezydenta tego nie ułatwia.
W wypadku infrastruktury i budowy infrastruktury szeroko rozumianej, ilu Ukraińców w Polsce nadal pracuje w tym sektorze?
- To bardzo duża ilość. Sektor budownictwa, budownictwa drogowego i transportu jest wspierany przez pracowników z Ukrainy. Te branże mogą ucierpieć na tej decyzji. To duży cios. Już po wybuchu wojny nasza gospodarka miała problem, bo wielu pracowników wróciło walczyć. Ta decyzja może spowodować, że milion Ukraińców, którzy pracują, przynoszą polskiej gospodarce dochody… Jak chodzi o PKB Polski, dzięki pracy również pracowników z Ukrainy, ono wzrasta od 0,5% do blisko 3% wartości. To też wpływy do budżetu, podatki, składki. To blisko 18 miliardów w 2024 roku. Na opiekę socjalną wypłaciliśmy Ukraińcom około 4 miliardy. To pozytywne kwestie dla Polski.
Mamy już do czynienia z czterema prezydenckimi wetami. To pierwsze dotyczyło ustawy wiatrakowej, do której też uwagi zgłaszało Ministerstwo Infrastruktury z powodu bezpieczeństwa drogowego. Co powinno się zmienić już w tych nowych przepisach, które będzie musiało przygotować Ministerstwo Energii? Co podpowie Ministerstwo Infrastruktury à propos bezpieczeństwa drogowego?
- Jako resort zgłaszaliśmy swoje uwagi. Proponowaliśmy, żeby odległość wiatraków od powstających dróg wynosiła wysokość takiego wiatraka. To około 180-200 metrów. Odstąpiliśmy od tego ostatecznie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do rozmów wrócić, ale zawetowanie tej ustawy to cios skierowany przez prezydenta w bezpieczeństwo energetyczne Polski. Ta ustawa nie miała zastąpić całej energetyki naszego kraju, ale zdywersyfikować to bezpieczeństwo. Dalej korzystamy z surowców naturalnych.
Prezydent mówił, że nie jest przeciwnikiem energetyki wiatrowej, że jest miejsce na energetykę wiatrową w OZE. Kwestia odległości jest dyskusyjna, oczywiście nie 500, a 700, no i jak mówił, grupy lobbystyczne.
- W tych przepisach były zapisy mówiące, że w każdym wypadku decyzję podejmie samorząd. Rada gminy by decydowała, czy wiatraki mogą powstać, będą ustalali odpowiednie lokalizacje. Były przepisy, które dawały samorządom i bezpośrednim sąsiadom wiatraków odpowiednie pieniądze. Takie rozwiązania w zupełności by doprowadziły do braku obaw społecznych. Byłoby ich jak najmniej. Musimy dywersyfikować energetykę.
Od marca tego roku policja skonfiskowała już ponad 11 tysięcy pojazdów kierowcom, którzy prowadzili te samochody w stanie nietrzeźwym. Co mówią te statystyki o nas?
- Jako kierowcy jesteśmy nieodpowiedzialni. Mówię o tych, którzy do tego doprowadzają. Uszczelniając przepisy, chcemy doprowadzić do wyeliminowania z ruchu pojazdy kierowane przez osoby w stanie nietrzeźwości. Trzeba też usunąć inne osoby, które z innych powodów utraciły prawo do prowadzenia. Te zapisy spowodują, że ta osoba zastanowi się na kilka razy. To nie będzie kolejne odebranie na trzy miesiące uprawnień do prowadzenia pojazdu, ale może być to nawet i konfiskata pojazdu właśnie i kara finansowa od 10 tysięcy. Można też do więzienia oczywiście trafić.
Jeśli autostradą ktoś przekroczy albo będzie jechał z prędkością 210 km na godzinę. To jest pakiet ustaw. Nie myśli pan, że może je zawetować prezydent?
- Tu jednak bezpieczeństwo obywateli jest nadrzędne. To powinno nam przyświecać, jako najważniejsza sprawa. Tutaj prezydent pewnie – podobnie jak inne partie – będzie zgodny, że to powinno wejść w życie.
Ile tych pojazdów skonfiskowanych będzie za pół roku? Nowe przepisy przewidują, że kierowca może stracić samochód również jeśli ma poniżej 1,5 promila alkoholu we krwi.
- Specjaliści mówią, że najważniejsza jest nieuchronność kary. Jak nowe przepisy będą stosowane, doprowadzi to do pewnego stanu w społeczeństwie, że nie jest to warte. Kara za takie przestępstwo będzie dotkliwa. To zmieni nastawienie społeczeństwa.
Ten pakiet jest w Sejmie. Kiedy rozpocznie się jego procedowanie?
- Pewnie zaraz po wakacjach będą prace w Sejmie i w komisjach. Prace pójdą pewnie szybko, żeby w kilka miesięcy to weszło w życie.
Wczoraj został oddany do użytku 10-kilometrowy fragment S1 od węzła Oświęcim do węzła Brzeszcze i 4-kilometrowy odcinek obwodnicy Oświęcimia. Na razie mogą z tych dróg korzystać samochody poniżej 3,5 tony. Kiedy to się zmieni?
- To ważna inwestycja. Ona cieszy wszystkich, którzy korzystają z tych dróg. W najbliższych miesiącach oddamy i zmienimy przepisy, żeby inni użytkownicy mogli korzystać z tych dróg. Poza tymi odcinkami dziś podpisywana jest umowa na dwukilometrową obwodnicę Zatora. Wiele pojazdów tam jeździ. W tym tygodniu będzie też Rada Miasta Tarnowa. Liczę na decyzję ws. współfinansowania dokumentacji obwodnicy. Na to czekają wszyscy tarnowianie.
Krakowianie oczekują na propozycję związaną z S7 Kraków-Myślenice. Dlaczego tak to długo trwa? Najpierw w czerwcu miały być te nowe trzy przebiegi przedstawione, potem w wakacje, potem po wakacjach. Teraz słyszymy, że do końca roku. Co się dzieje z tymi przebiegami?
- Wiemy, że to nie jest łatwa inwestycja. Dużo błędów popełnili nasi poprzednicy. Zbyt wiele koncepcji było przedstawionych. To spowodowało kontrowersje społeczne. To zrozumiałe, że mieszkańcy obawiają się tej inwestycji. Przygotowanie i ogłoszenia wariantów przez GDDKiA, musi być racjonalne. Chcemy przedstawić warianty, które będą najmniej ingerować w tkankę społeczną, żeby było jak najmniej szkód związanych z budową tego połączenia. GDDKiA w IV kwartale ma przedstawić te warianty.