Protesty, manifestacje i niszczenie znaków
Jak panowie oceniają to, co dzieje się w Krakowie od tygodnia – manifestacje, protesty, niszczenie oznakowania strefy czystego transportu?
Filip Jermakowski: Na szczęście żyjemy w kraju demokratycznym, w którym wyrażanie własnej opinii i zgłaszanie sprzeciwu są bardzo ważne. My stoimy po stronie, która mówi jasno: strefa czystego transportu jest w Krakowie potrzebna. Wskazują na to liczne dane, w tym dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Ale łamanie prawa i niszczenie mienia to już coś zupełnie innego.
Miłosz Jakubowski: Oczywiście. Niszczenie znaków drogowych jest wykroczeniem, niszczenie mienia również, a w przypadku mienia o wartości powyżej 800 złotych może być przestępstwem. Sprawcy mogą ponieść konsekwencje prawne. Protest w granicach prawa jest dopuszczalny i zrozumiały, ale niszczenie mienia - nie.
620 tysięcy Krakowian narażonych na NO₂
Dane GIOŚ wskazują, że około 620 tysięcy Krakowian mieszka na obszarze, gdzie występują przekroczenia stężenia dwutlenku azotu. Czy to jednoznaczna odpowiedź na pytanie, czy strefa czystego transportu była konieczna?
Filip Jermakowski: Tak. Dwutlenek azotu jest gazem bardzo szkodliwym, co potwierdzają liczne badania -– polskie i zagraniczne. Dobrym przykładem jest badanie opublikowane dwa lata temu, obejmujące ponad 105 tysięcy zgłoszeń do placówek ochrony zdrowia na Śląsku. Przy podwyższonych stężeniach NO₂ odnotowano wyraźny wzrost hospitalizacji oraz problemów zdrowotnych, m.in. związanych z układem krążenia, udarami czy migotaniem przedsionków.
Mamy też krakowską grupę badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, która zajmuje się tzw. neurosmogiem, czyli wpływem zanieczyszczeń - w tym dwutlenku azotu - na zdolności poznawcze dzieci. Wyniki są jednoznaczne: NO₂ obniża zdolności kognitywne, uczenie się i przyswajanie wiedzy.
Normy prawne i unijne regulacje
Są też argumenty prawne - mówimy o przekroczeniu dopuszczalnych norm emisji komunikacyjnej.
Miłosz Jakubowski: Przeciwnicy strefy czystego transportu - również w skardze wojewody - argumentują, że przekroczenia stwierdzano jedynie przy stacji pomiarowej na Alejach. Trzeba jednak pamiętać, że celem SCT nie jest „odhaczenie” normy, ale ochrona zdrowia i życia mieszkańców.
Obowiązujące dziś normy dla dwutlenku azotu są przestarzałe. Zostały ustalone kilkanaście lat temu i wkrótce zostaną zaostrzone. Nowa dyrektywa unijna już weszła w życie, a nowe, bardziej rygorystyczne normy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2030 roku.
Dla przykładu: obecna norma średnioroczna NO₂ to 40 µg/m³, nowa – 20 µg/m³. Ta nowa norma jest przekraczana praktycznie na całym obszarze objętym strefą czystego transportu, co pokazują dodatkowe roczne oceny jakości powietrza GIOŚ.
Zanieczyszczenie całoroczne, nie sezonowe
Czy te przekroczenia utrzymują się przez cały rok?
Miłosz Jakubowski: Tak. Dwutlenek azotu to zanieczyszczenie pochodzenia komunikacyjnego. Nie jest ono sezonowe, jak w przypadku ogrzewania. Występuje przez cały rok.
Komunikacja miasta i chaos polityczny
Czy argumenty zdrowotne były wystarczająco jasno przedstawione w debacie przed wprowadzeniem SCT?
Filip Jermakowski: Historia SCT w Krakowie sięga 2018 roku. Przez wiele lat komunikacyjnie niewiele się działo. Przez ostatni rok również brakowało jasnego przekazu ze strony miasta. Dopiero niedawno prezydent jednoznacznie zadeklarował poparcie dla strefy i postawił zdrowie mieszkańców jako priorytet. Miasto miało problem z jasnym określeniem stanowiska - teraz wiemy, na czym stoimy.
Miłosz Jakubowski: Do tego dochodzą absurdy polityczne. Ci sami politycy przyjmowali program ochrony powietrza, który zobowiązuje Kraków do utworzenia SCT, a potem protestują przeciwko jej wprowadzeniu. Nawet lepsza polityka informacyjna niewiele by zmieniła w przypadku najbardziej radykalnych przeciwników - ich po prostu nie interesują argumenty zdrowotne.
Filip Jermakowski: Często słyszymy argument, że SCT wyklucza osoby mniej zamożne. Tymczasem samochody benzynowe spełniające normę Euro 4 mogą mieć nawet 20 lat i kosztują około 2 tysięcy złotych. To równowartość kilkunastu biletów miesięcznych komunikacji miejskiej.
Diesle faktycznie są bardziej ograniczone, ale dwudziestoletni samochód benzynowy to po prostu stary pojazd. Trzeba też pamiętać o kosztach utrzymania auta. Ludzie naprawdę ubodzy mają zupełnie inne problemy niż możliwość poruszania się samochodem.
Co zrobi sąd?
Czy Wojewódzki Sąd Administracyjny będzie brał pod uwagę aspekt zdrowotny?
Miłosz Jakubowski: Tak, ponieważ kluczowy zarzut wojewody dotyczy rzekomej nieproporcjonalności ograniczeń. Sąd powinien ważyć z jednej strony prawo własności i swobodę poruszania się, a z drugiej - zdrowie i życie ludzi. Moim zdaniem zdrowie jest wartością nadrzędną, a ograniczenia SCT nie są tak dotkliwe, jak się je przedstawia.
Miłosz Jakubowski: Możliwy jest scenariusz częściowego unieważnienia uchwały - np. w zakresie zwolnień dla mieszkańców -– co paradoksalnie zaostrzyłoby przepisy. Niezależnie od wyroku, będzie on nieprawomocny. Skarga kasacyjna do NSA jest niemal pewna, a postępowanie potrwa 1,5-2 lata. Do tego czasu uchwała będzie obowiązywać.
Co więcej, gdyby obecna uchwała została prawomocnie unieważniona, wróciłaby wcześniejsza, ostrzejsza wersja SCT z 2022 roku.
Jakie rekomendacje da władz?
Filip Jermakowski: Kluczowy jest rozwój transportu publicznego. Miasto jest gęstą tkanką i musi być wydajne. Transport zbiorowy wymaga dalszych inwestycji i myślenia długofalowego.
Miłosz Jakubowski: Potrzebny jest także rozwój komunikacji w całym województwie, by mieszkańcy regionu mogli sprawnie dojeżdżać do Krakowa. I koniecznie trzeba poprawić politykę informacyjną - jasno tłumaczyć zasady SCT i powody jej wprowadzenia.