Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels
Program "Obecność" działa w Polsce już od ponad dwóch dekad, stopniowo rozwijając się w kolejnych miastach. Dziś obejmuje 14 lokalizacji, od największych aglomeracji po średniej wielkości miasta. W Krakowie funkcjonuje od pięciu lat, w Tarnowie od trzech.
Program jest całoroczny, ma charakter towarzyszący. W kontekście świąt mamy hasło: "Przełam samotność osób starszych", ale myślę, że ono nie tylko odnosi się do świąt, ale jest całoroczne. Nasi wolontariusze przełamują tę samotność, stają się przyjaciółmi osób starszych, dzielą z nimi radości, smutki i wspomnienia. Jest to długi proces, bo nic nie dzieje się od razu – mówi Paulina Augustyniak.
W programie "Obecność" wolontariusz ma być przyjacielem, towarzyszem rozmów, kimś, kto po prostu jest obok, słucha, wspiera, dzieli radości i codzienność.
Jak do programu trafiają seniorzy? Kto może zostać wolontariuszem?
Seniorzy zgłaszają się do programu na wiele sposobów. Samodzielnie, po usłyszeniu o inicjatywie w mediach, za pośrednictwem rodziny lub dalszych krewnych, dzięki sąsiadom, przy wsparciu pracowników MOPS lub poprzez ulotki docierające do miejsc, w których przebywają.
Część osób starszych nie korzysta z pomocy społecznej, nie ma rodziny lub mieszka daleko od bliskich. To właśnie dla nich informacja o istnieniu programu bywa ratunkiem i wyjściem z samotności. Każde zgłoszenie rozpoczyna proces, który przebiega w spokojnym tempie. Koordynator najpierw odwiedza seniora, by go poznać, wysłuchać, zrozumieć jego potrzeby i dobrać odpowiedniego wolontariusza. Dopiero potem zaczyna się regularne towarzyszenie.
(cała rozmowa do posłuchania)
W Krakowie wolontariuszy jest wielu, do tego stopnia, że zimą nabór chwilowo wstrzymano, aby nie tworzyć nadmiernej przewagi po stronie chętnych. Zupełnie odwrotnie wygląda sytuacja w Tarnowie, gdzie potrzeby są duże, a chętnych do wolontariatu wciąż brakuje. Najliczniejszą grupę wolontariuszy stanowią osoby młode, w mniejszych miastach zgłaszają się także osoby w średnim wieku lub sami seniorzy. To paradoksalnie ułatwia dopasowanie do starszych uczestników programu, którzy często czują się swobodniej w kontakcie z kimś z podobnego pokolenia. Wolontariusze często przychodzą z idealistycznym wyobrażeniem, ale dopiero praktyka pokazuje, czy to formuła dla nich. Czasem rezygnują, bo zmienia się ich sytuacja życiowa. Innym razem odkrywają, że to nie typ wolontariatu, którego szukali. Ważne jest, by decyzję o zaangażowaniu podejmować świadomie i odpowiedzialnie.
Program nie ma górnej granicy wieku. Za seniora uznaje się osobę od ok. 60. roku życia, ale rozpiętość jest ogromna, to czasem nawet dwa lub trzy pokolenia. Innych rozmów pragnie ktoś po sześćdziesiątce, innego rodzaju relacji oczekuje dziewięćdziesięciolatek. Koordynatorzy uwzględniają preferencje obu stron. Jedni seniorzy chcą spotkać się z młodymi, inni wolą osoby w średnim wieku. Dopasowanie jest kluczowe, ponieważ to warunek trwałości relacji.
Program działa przez cały rok, ale to grudzień jest szczególny. Od lat Stowarzyszenie organizuje świąteczne spotkania w dwóch terminach każdego roku: wielkanocnym i bożonarodzeniowym. W tym roku odbędą się 20 i 21 grudnia. To nie tylko kolacja. To także kolędowanie, część artystyczna, coroczna wizyta św. Mikołaja i przede wszystkim okazja do bycia częścią większej wspólnoty. Do udziału w takim wydarzeniu można dołączyć nawet wtedy, gdy dopiero teraz senior usłyszał o programie. Wystarczy zgłosić się do połowy grudnia, by stać się uczestnikiem. A jeśli ktoś nie może przyjść – wolontariusz odwiedzi go indywidualnie, by także podzielić się świąteczną atmosferą.
Paulina Augustyniak/fot. Anna Piekarczyk