-
Protestujący uważają, że przeniesienie procedowania S7 do Warszawy może osłabić wpływ mieszkańców i rozmyć odpowiedzialność.
-
Wskazują, że eksperci „z zewnątrz” mogą nie rozumieć lokalnych problemów komunikacyjnych Krakowa i Małopolski.
-
Podkreślają, że rolą strony społecznej jest pilnowanie transparentności, a nie projektowanie wariantów zamiast GDDKiA.
-
Apelują o rozpoczęcie poważnej dyskusji o szerokim „ringu” wokół aglomeracji i o jak najszybsze wyjście z impasu inwestycyjnego.
- A
- A
- A
S7 Kraków–Myślenice: "Z Warszawy nie widać lepiej naszych lokalnych problemów"
Decyzja ministra infrastruktury o przeniesieniu procedowania nowej drogi S7 Kraków–Myślenice do Warszawy budzi sprzeciw społeczników. – „To odsuwa proces w czasie, rozmywa odpowiedzialność i zmniejsza wpływ krakowian i Małopolan” – mówili w Radiu Kraków Piotr Cygan i Artur Markiewicz (radny Dzielnicy X), przedstawiciele komitetu protestującego przeciw przebiegowi trasy przez Kraków.„Zrobione”? Protestujący studzą emocje
Prezydent Aleksander Miszalski po decyzji ministra infrastruktury napisał: „Zrobione”. Czy według panów rzeczywiście jest „zrobione” – czyli że S7 nie miałaby przechodzić przez Kraków?
Artur Markiewicz: Jeśli taka jest deklaracja i faktycznie miałoby tak być, to oczywiście byłby powód do zadowolenia. Podchodzę jednak do tego bardzo ostrożnie. Padły deklaracje na krótkim briefingu u wojewody, ale na razie nie ma dokumentów, z których wynikałoby, że ten scenariusz będzie realizowany. Mam też obawy, czy samo przeniesienie „decyzyjności” do Warszawy jest dla mieszkańców korzystne – doświadczenie uczy, że sprawy, o których nie decydowaliśmy tutaj, lokalnie, rzadko kończyły się dobrze.
Piotr Cygan: Traktuję wpis prezydenta jako dobrą wróżbę, ale po konferencji – słysząc bezpośrednio ministra infrastruktury i wicepremiera – mam inne odczucia. Obawiam się, że to zła decyzja dla Krakowa i Małopolski: odsuwa w czasie proces projektowy, rozmywa odpowiedzialność i realnie zmniejsza wpływ krakowian i Małopolan na cały proces.
„Warszawa nie zna naszych korków” – spór o perspektywę i konsultacje
Co w praktyce oznacza przeniesienie procedowania do Warszawy? Czy tam da się to zrobić lepiej niż w Krakowie?
Artur Markiewicz: Najbardziej martwi mnie wyłączenie czynnika społecznego. Nie wyobrażam sobie, by mieszkańcy jeździli do Warszawy na spotkania i konsultacje albo żeby na bieżąco uczestniczyli w procesie. My oczekujemy rozwiązywania spraw krakowskich tutaj, na miejscu. Zresztą – jako komitet – prosiliśmy o spotkanie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, żeby przedstawić nasze argumenty i zastrzeżenia. Na razie nie dostaliśmy odpowiedzi.
Obawiacie się arbitralnej decyzji „z Warszawy” i tyle?
Piotr Cygan: Minister mówił, że generalny dyrektor ma powołać zespół: będą samorządowcy, strona społeczna, ale też eksperci z politechnik z całej Polski. Tylko czy eksperci z Gdańska znają realia naszych dojazdów? Czy wiedzą, co dzieje się w poniedziałek w korku od Tarnowa, w piątek od Balic po Opatkowice, albo z jakimi problemami wyjazdu z Wieliczki mierzą się mieszkańcy? Nie sądzę. I to jest podstawowy problem.
Czyli obawa, że będzie się zasłaniać „opiniami ekspertów” przy arbitralnej decyzji?
Artur Markiewicz: Dla mnie to raczej zamiatanie sprawy pod dywan i przeniesienie ciężaru z Krakowa do Warszawy. A wtedy mieszkańcy będą dużo mniej zaangażowani – choćby dlatego, że nie będą mieli realnego dostępu do procesu.
Piotr Cygan: Nawiążę do konsultacji sprzed niespełna dwóch miesięcy. Byłem na wszystkich spotkaniach. Nie widziałem tam przedstawicieli centrali z Warszawy ani ekspertów z zewnątrz – byli lokalni pracownicy GDDKiA, którzy wysłuchiwali argumentów. Zabrakło mi też obecności instytucji, które powinny wsłuchać się w głos mieszkańców: choćby rodzica z Wieliczki, który ma problem dowieźć dziecko na 8:00 do przedszkola. Nie sądzę, żeby z Warszawy nasze lokalne problemy było widać lepiej.
Nie tylko protest. „Ring” i własne propozycje
Wojewoda mówił dziś na antenie Radia Kraków, że nikt nie zadeklaruje, iż nowe warianty nie przejdą przez Kraków. Co więc realnie zmienia decyzja ministra?
Artur Markiewicz: Usłyszeliśmy też, że nie będą proponowane dwa razy te same warianty i że oczekiwane są spotkania oraz inne rozwiązania. I to jest ważne, bo my – jako komitet – nie ograniczamy się do protestu. Wiążemy nadzieje z koncepcjami węzła wschodniego i zachodniego, ale pracujemy też nad dodatkowymi propozycjami. Chcemy patrzeć na tę inwestycję szerzej: nie tylko jako „czarny asfalt”, ale rozwiązanie, które uwzględnia też kolej i komponent gospodarczy. Te propozycje chcielibyśmy przedstawić decydentom – zabiegaliśmy o spotkanie na szczeblu centralnym i będziemy szukać kolejnych możliwości rozmowy.
Były minister infrastruktury Andrzej Adamczyk mówił, że drogi mają projektować projektanci, nie mieszkańcy. Zgadza się pan z tym?
Piotr Cygan: Tak. Projektowanie wariantów przez mieszkańców czy samorządowców to utopia – mamy przykład z 2023 roku. Drogi nikt poza GDDKiA nie zaprojektuje. Rola strony społecznej i niezależnych ekspertów polega na tym, by dopilnować rzetelności i transparentności: właściwych wskaźników, porównania wariantów w analizie wielokryterialnej i eliminacji błędów.
W takim razie co z państwa perspektywy jest kluczowe?
Piotr Cygan: Koordynacja i czas. Już na etapie studium korytarzowego w 2022 roku wyszło, że układ drogowy Krakowa jest niewystarczający – A4 jest dziś jedyną realną „południową obwodnicą”. Dane ruchowe między węzłami Bieżanów i Skawina pokazywały bardzo duże obciążenia przy węźle wielickim. Jednocześnie mówi się o rozbudowie A4 do trzeciego pasa od Opola do Krakowa, ale brakuje jasnej odpowiedzi, co dalej z „ringiem” krakowskim i ruchem w stronę Tarnowa. Dla nas najważniejszy jest czas, bo od listopada wstrzymano inwestycje – rynek nieruchomości na południu Krakowa zamarł, a część inwestycji gminnych została zatrzymana. Na taki pat nie możemy sobie pozwolić.
A „ring” wokół aglomeracji – szerokie obejście Krakowa – to prawdopodobny kierunek?
Artur Markiewicz: Uważam, że trzeba rozpocząć poważną rozmowę o szerokim obejściu Krakowa – o czym mówi się od lat. To wymaga odwagi i decyzji strategicznych. Nie chodzi o to, byśmy „co do metra” rysowali przebieg, ale żeby ruszyła realna dyskusja o wariancie szerokiego ringu – z węzłem wschodnim i zachodnim jako punktami wyjścia.
Piotr Cygan: Takie koncepcje pojawiają się w planach zagospodarowania województwa w perspektywie 2030. Widać tam myślenie o kolejnej – piątej – obwodnicy Krakowa. Dopóki tereny na dalszych obrzeżach nie są tak gęsto zabudowane jak bezpośrednie okolice miasta, zwłaszcza na południu, warto tę dyskusję i analizy rozpocząć. A w ramach obecnego STEŚ – trzeba usunąć błędy, rozszerzyć obszar analiz i szybko ruszać dalej, bo czas jest dziś kluczowy.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
17:19
Prezentacja hybrydowego zespołu trakcyjnego dla PKP Intercity w NEWAG
-
16:34
Trzęsienie ziemi w Cracovii. Elżbieta Filipiak zrezygnowała ze stanowiska prezesa
-
16:26
Nielegalne odpady w Koźmicach Małych? Prokuratura wszczyna śledztwo
-
16:15
Igrzyska 2026/biathlon - Polki szóste w sztafecie, wygrana Francuzek
-
15:44
Ratownik TOPR, Jan Elantkowski, zadebiutuje na igrzyskach we Włoszech
-
15:07
"Lubię tutaj przychodzić, bo widzicie we mnie człowieka". Apteka Darów działa już 35 lat!
-
15:03
Pies w parku? Prawo jest jasne: smycz obowiązkowa, a czasem także kaganiec
-
14:22
Duże pieniądze dla tarnowskiej kardiologii. Szpital im. św. Łukasza zmodernizuje oddział i utworzy nowy
-
13:56
Aerodynamika na medal. Jak Politechnika Krakowska pomagała w drodze do igrzysk
-
13:10
S7 Kraków–Myślenice: "Z Warszawy nie widać lepiej naszych lokalnych problemów"
-
12:47
To nie zamykanie porodówek powoduje spadek urodzeń. "Matki są bardzo osamotnione"
-
12:21
Sprawca oszustwa "na wypadek" trafił do aresztu. Wyłudził od seniorki 35 tys. zł
-
11:50
Zamiast tłoczyć się w „pięćdziesiątce”, wolą zapłacić za dowóz. Jak krakowscy studenci zmienili sposób robienia zakupów
-
11:43
Polska może się skurczyć do 11 milionów. „To nie migracja uratuje demografię”
-
11:28
Jamnik zagryziony w Parku Lotników. Policja szuka właściciela psa w typie amstaffa