Zapis rozmowy Jacka Bańki z krakowskimi radnymi: Aleksandrem Miszalskim (PO) i Mariuszem Kękusiem (PiS).
Jacek Bańka: Emocje referendalne opadają, ale konsekwencji należy się spodziewać. Jakich ruchów ze strony władz miasta panowie oczekują?
Aleksander Miszalski: Taką podstawową konsekwencją tego nieudanego ruchu Łukasza Gibały jest wzmocnienie prezydenta. Nie wiem czy prezydent będzie skłonny do jakichś ruchów. Powinien jednak patrzyć na ludzi, którzy podpisali wniosek. Drobinki prawdy w słowach Łukasza Gibały są. Warto się zastanowić dlaczego część mieszkańców była niezadowolona. Zawsze można lepiej rządzić.
J.B: Jakie słabe strony władz Krakowa wskazała ta inicjatywa referendalna?
Mariusz Kękuś: Te hasła pod którymi zbierano podpisy, były ogólne. Były tam podnoszone kwestie smogu, polityki przestrzennej, zieleni, budowanie parkingów. To ogólne tematy. Te osoby się podpisywały pod odwołaniem prezydenta. Było ich 50 tysięcy. Łącznie podpisało się ponad 80 tysięcy osób, które korzystają z infrastruktury. Nad tym trzeba się pochylić. Nie chodzi tylko o podpisy. Władza ma pracować dobrze i kontrolować procesy, które są prowadzone. Nie może być tak, że przy okazji zbierania podpisów władza się zastanowi. To powinno być robione na bieżąco. Muszą być kontrole. Z naszej strony to bardzo nie wybrzmiało, ale patrzmy na politykę finansową miasta.
J.B: Zmiany personalne? Nazwiska na giełdzie już się pojawiają.
A.M: O to trzeba pytać prezydenta.
J.B: Może panowie oczekują takich zmian?
A.M: Mnie to nie interesuje. Ważna jest realizacja celów. Jak PO się wypowiada w kwestiach rozwoju miasta to forsujemy swoją wizję. Warto pracować. Polityka przestrzenna tego wymaga. Muszą być plany, trzeba chronić zieleń. Niech przykładem będzie działka przy Karmelickiej. Walczymy o to od lat. Plan jest wstrzymany. Nieważne kto to będzie realizował, ale musi być to zgodne z interesem mieszkańców.
J.B: Wiceprezydent Koterba? To nazwisko na giełdzie się pojawia.
M.K: Zgadzam się z przedmówcą. Prezydent może czuć się zwycięski jak chodzi o zbieranie podpisów. Jest mocniejszy przez to. Nie sądzę, żeby doszło do zmian personalnych, nawet jak prezydent ma jakieś zastrzeżenia. Byłoby niefortunne dokonywanie zmian. Referendum nie ma. Po co prezydent ma coś zmieniać? Jak ma być dokonana zmiana to nie teraz. To by oznaczało przyznanie się do błędów. Będzie to na przykład za pół roku. To nie mogą być spekulacje medialne. Żeby zrobić rzetelne zmiany, trzeba mieć dobrego zmiennika i musi być audyt. Jak wyniki pokażą, że coś jest nie tak to można zmieniać. Inaczej byłoby to wygłupianie się.
J.B: Zmiany w funkcjonowaniu urzędu? Spółki miejskie?
A.M: Na pewno przegląd zawsze warto robić. Pewnie zmiany już można zauważyć. Nowy dyrektor w ZIKiT, nowy dyrektor Zieleni. To kawał dobrej roboty. Nie znaczy to, że jest idealnie, bo można dyskutować, ale powoli to udaje się zrobić. Te młode osoby z innym podejściem wywierają wpływ na kierunek miasta. Jakby zwierzchnicy częściej ich słuchali to mniej by było sporów.
J.B: Czyli mniej zmian personalnych a więcej dotyczących konkretnych polityk miejskich?
M.K: Więcej pracy u podstaw. Trzeba zejść do dołu i rozwiązywać problemy. Nie możemy działać pochopnie. Zmiana na najwyższych stanowiskach nie rozwiąże problemu. Za danym urzędnikiem stoją rzesze pracowników. Oni pchają to miasto w danym kierunku. Te obszary, które są zaniedbane, trzeba zobaczyć skąd to się bierze. Takiego audytu dawno nie było. Prezydent sprawuje władzę od 14 lat. Może trzeba pójść na emeryturę? Wtedy byłby twardy reset. Prezydent jest w wieku emerytalnym. Wtedy będzie się można zastanowić nad przyszłością.
J.B: Kolejna sprawa to sposób komunikowania się z mieszkańcami? Może to wymaga korekty? Zwracali panowie uwagę, że część argumentów była populistyczna. Może nikt tego mieszkańcom nie wytłumaczył?
A.M: Faktycznie Urząd Miasta mógłby poprawić komunikację. Jest opracowywana taka strategia. Ona jest nastawiona na komunikację zewnętrzną i wewnętrzną. Jak się robi dobre rzeczy to warto tłumaczyć. Podam przykład ruchu jednokierunkowego wokół Plant. Wielu mieszkańców tego nie popierało. Są badania i okazuje się, że spadł hałas i emisja spalin. Jak mówimy o uspokajaniu ruchu to jest to dobry kierunek. Trzeba to jednak tłumaczyć. Nie chodzi o kolejną gazetkę, ale tłumaczenie.
J.B: Nie gazetką, ale jak?
M.K: O tej inwestycji mieszkańcy nie wiedzieli i nie wiedzieli jak ten ruch będzie wyglądał. Co innego planowano, inaczej się skończyło. Na efekty poczekajmy. Jak zrobimy całą inwestycje będziemy mogli powiedzieć jak to wpłynęło na życie mieszkańców. Ludzie oczekują tego, żeby w Krakowie czuć się swobodnie. Dwa problemy to tłok w komunikacji... Nie bardzo wiem jak to rozwiązać. Drugi element to smog. W okresie zimowym problem narasta. Byłem tu nieraz. Nie da się oddychać. Krakowianie mają alergie, astmy. To zacznie się robić problem społeczny. Teraz można się zastanowić... Część tuneli powietrznych jest zabudowana, ale można wymyślić nowe. Trzeba iść do przodu.
J.B: Ta cała awantura z referendum wzmacnia prezydenta. Na tyle, żeby była piąta kadencja?
A.M: To zagadka, która jest co 4 lata. Słyszałem 8 lat temu, że to ostatnia kadencja. Prezydent zdecyduje pół roku przed. Nie wiem czy się będzie czuł na siłach. My poczekamy i się przygotujemy. Jesienią będziemy mieli deklarację programową, powiemy jakie są nasze cele.
M.K: Mam wrażenie, że sposób sprawowania władzy się już wyczerpał. Potrzebna jest zmiana. 16 lat sprawowania władzy niesie za sobą obciążenia. Mam wrażenie, że prezydent jest już zmęczony. Emerytura mu się należy. Nie wiem co na to urzędnicy... Oni nie chcą zmian. Dla nich to praca. Miastu należy się jednak krok do przodu.