-
Tradycyjna forma kolędy coraz częściej rozmija się z realiami współczesnego życia.
-
Bez czasu i przestrzeni kolęda traci swój duszpasterski sens.
-
Oddzielenie kwestii finansowych od wizyty sprzyja zaufaniu i swobodzie.
-
Nie istnieje jeden model kolędy odpowiedni dla całego kraju.
-
Podstawowym celem pozostaje budowanie żywej wspólnoty, a nie podtrzymywanie rytuału.
- A
- A
- A
Przychodzi ksiądz po kolędzie... Czy Kościół potrafi być jeszcze gościem, a nie tylko kontrolerem?
Czym dziś jest wizyta duszpasterska (kolęda?) Czy Kościół potrafi jeszcze być gościem, a nie kontrolerem; rozmówcą, a nie instytucją z formularzem? "Ksiądz przychodzi z kartoteką i sprawdza, czy informacje się zgadzają, czy nie. (…) I na tym kończy się kolęda. Mamy raczej cenzurowanie wiernych niż okazję, żeby się wzajemnie spotkać" - mówił na antenie Radia Kraków jezuita o. Jacek Prusak.Kolęda wobec zmiany mentalności i realiów życia
Kolęda duszpasterska coraz wyraźniej zderza się ze zmieniającą się rzeczywistością społeczną i urbanistyczną. W miastach problemem nie jest już tylko decyzja wiernych, ale także kwestie czysto praktyczne: zamknięte osiedla, domofony, brak fizycznego dostępu do mieszkań. Zmienia się też nastawienie ludzi — kolęda przestaje być oczywistym elementem religijnego kalendarza, a coraz częściej staje się świadomym wyborem, wymagającym wcześniejszego zgłoszenia i decyzji.
Słyszałem takie historie, i to nie od samych księży, tylko od osób, które były po drugiej stronie, że widziały księży stojących przy wejściu na osiedle i nie mogących przekroczyć bramy, bo nie mieli klucza. Takie rzeczy już teraz wpływają na to, czy się zapisywać, czy nie zapisywać na kolędę i jak ona ma wyglądać
- opowiada jezuita ojciec Jacek Prusak.
Tradycyjna forma kolędy, oparta na szybkim przejściu od mieszkania do mieszkania i sprawdzaniu danych, budzi dziś u wielu ludzi lęk i opór. Zamiast spotkania i rozmowy pojawia się poczucie kontroli, oceny i cenzurowania życia religijnego. W takiej formule kolęda traci swój sens duszpasterski i przestaje być przestrzenią relacji.
To jest ta klasyczna kolęda, której nikt chyba nikt już nie chce, a większość ludzi się boi. Ksiądz przychodzi z kartoteką i sprawdza, czy informacje się zgadzają, czy nie. (…) I na tym kończy się kolęda. Więc to jest raczej cenzurowanie wiernych niż okazja do tego, żeby się wzajemnie spotkać
- uważa gość Radia Kraków.
Czas jako warunek prawdziwego spotkania
Jeśli kolęda ma być realnym spotkaniem, a nie religijnym „maratonem”, musi zostać rozciągnięta w czasie. Ograniczanie wizyt do kilku tygodni po Bożym Narodzeniu sprawia, że brakuje przestrzeni na rozmowę, uważność i wzajemne poznanie. Stąd pomysły na kolędę co dwa lata lub rozłożoną na dłuższy okres.
Żeby to drugie miało miejsce, to rzeczywiście i oni, i księża chodzący po kolędzie muszą mieć na to czas. Żeby się nie spieszyć, tylko poświęcić tyle czasu, ile to wymaga, wtedy ta kolęda miała skutek duszpasterski
- przekonuje jezuita.
Choć tradycyjnie kolęda była związana z okresem Bożego Narodzenia, nie ma teologicznego powodu, by ograniczać ją wyłącznie do tego czasu. Cały rok może stać się przestrzenią wizyty duszpasterskiej, jeśli jej celem jest spotkanie, rozmowa i budowanie wspólnoty, a nie jednorazowy rytuał:
Kto powiedział, że to ma być tylko w okresie Bożego Narodzenia? Cały rok kalendarzowy jest dobrą okazją do wizyty duszpasterskiej, więc może to trwać i przez cały rok.
Pieniądze poza kolędą – odzyskiwanie swobody i zaufania
Jednym z najbardziej obciążających elementów kolędy stała się kwestia ofiary pieniężnej. Presja „koperty” niszczyła atmosferę spotkania, budziła lęk i poczucie oceniania. Wyłączenie datków z wizyty duszpasterskiej przywraca jej sens i pozwala wiernym poczuć się swobodnie.
Jak ktoś chce złożyć ofiarę, to może ją złożyć po prostu w kościele. Daje to przestrzeń wiernym do tego, żeby się czuli swobodnie, że to nie żadna taryfa
- mówi ojciec Prusak.
Dobrze przeżywana kolęda była i może nadal być źródłem wiedzy o realnych potrzebach ludzi. Bezpośredni kontakt pozwala dostrzec sytuacje, w których pomoc jest potrzebna, a o które trudno poprosić wprost. To wymaga jednak czasu, uważności i odejścia od mechanicznego „odhaczania” wizyt. "Ksiądz, który dotarł do rodziny, w której pomoc jest potrzebna, wie już o tym z pierwszej ręki. I to było ważne źródło, gdzie lokować środki parafialne na konkretną pomoc, a nie traktować ją bezosobowo” - tłumaczy Jacek Prusak.
Brak jednego modelu – kolęda zależna od miejsca i kultury
Nie istnieje dziś jeden uniwersalny model kolędy dla całej Polski. Różnice między miastem a wsią, między regionami i lokalnymi tradycjami są zbyt duże. Duszpasterstwo wymaga elastyczności, eksperymentowania i dostosowania do realnych potrzeb wspólnoty.
Polska forma kolędy ma swoje źródła w historii, szczególnie w czasach komunizmu, gdy była także znakiem więzi społecznej i sprzeciwu wobec systemu. Dziś ten kontekst przestał istnieć, dlatego sens kolędy musi się zmieniać — choć jej podstawowy cel, budowanie żywej wspólnoty, pozostaje niezmienny.
Ludzie przyjmowali księdza po kolędzie także dlatego, że był to nie tylko akt religijnego zaangażowania, ale także społecznego protestu. Czasy nam się zmieniły, więc i sens tej kolędy musi się zmieniać
- puentuje rozmówca.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
18:04
Ampfutboliści powalczą o pierwsze w tym sezonie trofeum! "Myślę, że Wisła pokaże jeszcze więcej niż przed rokiem"
-
17:10
Zderzenie trzech samochodów na Zakopiance. Są utrudnienia w ruchu
-
16:45
Szukają rąk do... tulenia. Pogotowie kangurowe pomaga noworodkom w Chrzanowie
-
15:59
Przychodzi ksiądz po kolędzie... Czy Kościół potrafi być jeszcze gościem, a nie tylko kontrolerem?
-
15:17
Pierwszy taki rok w historii krakowskiego lotniska. Europejski lider
-
14:32
Niezły budżet powiatu sądeckiego - będzie na modernizację dróg i dwa nowe mosty
-
12:59
"Ugotować niedźwiedzia". Skandynawski kryminał jak western z Północy
-
12:45
Tarnów: w tej parafii księża nie biorą pieniędzy podczas kolędy. "Nie chcemy takich skojarzeń"
-
12:35
Zmarł krakowski artysta Janusz Tarabuła
-
12:12
Sylwestrowicze ruszyli spod Tatr. Duże korki na Zakopiance
-
11:59
Zabrali samochód śpiącego kolegi i wypadli z drogi. Kierowca nie miał uprawnień
-
13:30
Nowy kierunek w leczeniu raka jelita grubego. Badania krakowskich naukowców dają nadzieję