Uwagi w tej sprawie trafiły już do komisarza wyborczego. Ich autorzy uważają, że referendum nie może się odbyć, bo jego inicjator nie powiadomił publicznie o zbiórce podpisów oraz nie podał przyczyn odwołania władz Krakowa.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z profesorem Andrzejem Piaseckim, politologiem z UP.
Znane są przypadki, żeby wniosek referendalny został odrzucony po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów?
- Tak. Historia referendów lokalnych w Polsce ma już 25 lat. W małych miejscowościach grupy inicjatywne nie były przygotowane merytorycznie i formalnie. Popełniały proste błędy. Zapominały o ogłoszeniu, uzasadnieniu wniosku. Wystarczyły podpisy i myśleli, że będzie referendum. W krakowskim przypadku jest profesjonalizm. Było to widać podczas zbierania podpisów. Uzasadnienie wniosku i ogłoszenie powodów zostało dopełnione.
Rozumiem, że od tego rozstrzygnięcia można się odwoływać i przeciągać sprawę?
- Kluczowe jest zatwierdzenie podpisów. Jak Krajowe Biuro Wyborcze uzna, że wniosek spełnia wymogi, odwołanie nie powinno wstrzymywać procedury.
120 tysięcy – taka musiałby być frekwencja, żeby referendum było wiążące. To jest do osiągnięcia w Krakowie?
- Tak. To około 20% wyborców. Więcej było w referendum ZIO, wyborach samorządowych. Wójtowie czy prezydent, walcząc o wysoką frekwencję w wyborach, walczy o siłę swojego mandatu. Tam, gdzie jest frekwencja poniżej 40%, może być ważne referendum. Te wyniki zwykle są negatywne dla rządzących.
Czyli z tego wynika, że jak będą podpisy pod wnioskiem to sprawa jest przesądzona?
- Raczej tak. Historia referendów dowodzi, że są one motywowane negatywnie. Tylko w Sopocie prezydent, który sam był inicjatorem wniosku o swoje odwołanie, uzyskał pozytywny wynik. Kluczem była frekwencja. Zwykle większość jest za odwołaniem. Takich referendów było 700.
Jaka teraz będzie sekwencja zdarzeń?
- Komisarz wyborczy nie ma wielkiej możliwości manewru. Są jednak lepsze i gorsze terminy. Mamy wielka akcję Owsiaka, wtedy ludzie wychodzą na ulice. Ten termin by nie był korzystny dla prezydenta. Wiele też zależy od pogody.
Skoro mówimy o korzystnych terminach to ten najszybszy, jak mamy w pamięci ŚDM, były taki? To by miało znaczenie?
- Nie. Za miesiąc będziemy żyli innymi sprawami. Życie nabiera tempa Wakacyjne wyciszenie, szczyt NATO i ŚDM minie. Jesienią będziemy mówili o innych wydarzeniach. W tle może być krakowskie referendum, które będzie testem dla władzy i opozycji. Na ile samorządy są stabilne? Na ile władza przeniknie do samorządu?