Rozliczenia po Orbánie i sprawa Romanowskiego
Jednym z pierwszych politycznych tematów nowego rządu są zapowiadane rozliczenia po epoce Viktora Orbána. W tym kontekście wraca również kwestia azylu udzielonego byłym polskim politykom – Zbigniewowi Ziobrze i Marcinowi Romanowskiemu.
Jak podkreślił prof. Rajczyk, obaj są reprezentowani przez kancelarie prawne zgodnie z węgierskim prawem, a postępowania mogą toczyć się bez ich osobistego udziału.
Jeśli obaj panowie nie stawią się przed sądem, to cała procedura będzie realizowana bez ich udziału. Podejrzewam, że ich pełnomocnicy będą mogli wziąć udział w tym całym przedsięwzięciu.
Ekspert zwrócił uwagę, że Péter Magyar wraca do przedwyborczych deklaracji dotyczących tego, że Węgry nie powinny być azylem dla osób ściganych przez wymiar sprawiedliwości. Nowy premier objął urząd 9 maja, a już po miesiącu rozpoczął realizację tej zapowiedzi.
Dlaczego TISA ma dziś tak wysokie poparcie?
Według przywołanych przez profesora danych jeden z sondaży daje TIS-ie około 4,4 mln zwolenników, podczas gdy Fidesz-KDNP może liczyć na około 1,4 mln wyborców. Różnica sięga więc trzech milionów osób.
Zdaniem prof. Rajczyka działa tu zarówno efekt zwycięzcy, jak i ogromne społeczne oczekiwania wobec nowej władzy.
Wielu komentatorów powątpiewało w to, że sukces wyborczy Tisy może być aż tak ogromny. Skoro się udało, rozbudzono ogromne nadzieje społeczne na zmiany.
Węgrzy oczekują przede wszystkim poprawy jakości usług publicznych – ochrony zdrowia, transportu oraz infrastruktury kolejowej. Kluczowe dla rządu będą także środki unijne, które mają pomóc w realizacji tych obietnic.
Ekspert zaznacza jednak, że okres politycznej euforii nie będzie trwał wiecznie.
Ta euforia zwycięska to jest pewnego rodzaju kredyt społeczny, który zacznie w którymś momencie być wymagany.
Momentem próby może okazać się konieczność rezygnacji z części regulacji cenowych dotyczących paliw czy podstawowych produktów, co mogłoby bezpośrednio uderzyć w domowe budżety Węgrów.
Trianon, spór ze Słowacją i przyszłość Grupy Wyszehradzkiej
Choć kampania TIS-y nie była oparta na historycznym rewizjonizmie, temat traktatu z Trianon nadal pozostaje obecny w węgierskiej debacie publicznej. Ostatnio wywołał napięcia między Budapesztem a Bratysławą po wypowiedzi Pétera Magyara, że Węgry są „jedynym państwem graniczącym samo ze sobą”.
Prof. Rajczyk przypomina jednak, że źródła obecnych sporów sięgają przede wszystkim decyzji słowackiego parlamentu z końca ubiegłego roku dotyczących odpowiedzialności karnej za kwestionowanie dekretów Beneša.
Jednocześnie nowy premier Węgier konsekwentnie podkreśla znaczenie wspierania mniejszości węgierskich żyjących w krajach sąsiednich. Jeszcze przed objęciem urzędu spotykał się z przedstawicielami diaspory w Rumunii, Serbii, na Słowacji i Ukrainie.
Zdaniem eksperta nie oznacza to jednak końca współpracy regionalnej.
Grupa Wyszehradzka od dłuższego czasu znajduje się w stanie politycznego zamrożenia, ale Péter Magyar chce nadać jej nową rolę – forum współpracy w kwestiach bezpieczeństwa, energetyki czy logistyki.
Węgry chcą wrócić do europejskiego mainstreamu, z którego zostały de facto wykluczone wskutek prorosyjskiej polityki Viktora Orbána.
Profesor Rajczyk uważa, że mimo problemów V4 nadal ma przed sobą przyszłość. W jego ocenie Europa Środkowa potrzebuje jak największej liczby formatów współpracy regionalnej.
Jeśli państwa mają dojść do porozumienia i w ten sposób wzmacniać swoje zdolności obronne czy poprawiać bezpieczeństwo energetyczne, to od przybytku głowa nie będzie boleć.
Gościem Radia Kraków był prof. Roberta Rajczyka z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.