Fot. ilustracyjne/Elżbieta Raczyńska
Panie prokuratorze, jeśli potwierdzi się, że za działalnością Jeffreya Epsteina stały także służby rosyjskie, czy może to stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państw, których elity bywały na jego wyspie?
Dr Piotr Kosmaty: Odpowiedź jest jednoznaczna: tak. Patrząc na tę sprawę całościowo, trudno uwierzyć, że za tym, co działo się na wyspie Epsteina, nie stały służby specjalne. Metody działania - tzw. honey trap, czyli „słodka pułapka” – są znane od początku istnienia szpiegostwa i są wyjątkowo charakterystyczne dla rosyjskich służb, wcześniej KGB, dziś FSB.
Jeżeli rzeczywiście mamy do czynienia z działaniami służb rosyjskich, to mówimy o planowym gromadzeniu tzw. kompromatów, czyli kompromitujących materiałów na osoby wpływowe: polityków, ludzi ze świata wielkiego biznesu. To klasyczne narzędzie umożliwiające szantaż i realny wpływ na politykę państw - w skali globalnej.
Czyli możemy założyć, że jeśli w tle były rosyjskie służby, to kompromaty na pewno istnieją?
Tak. Kompromat to w istocie „wynalazek” rosyjskich służb i jedna z najskuteczniejszych broni wywiadowczych. Właśnie po to zakłada się takie pułapki - by zbierać materiały, które później pozwalają wywierać presję.
To metoda stosowana do dziś. Media co jakiś czas opisują przypadki atrakcyjnych kobiet, które okazują się funkcjonariuszkami rosyjskich służb.
Dokładnie tak. Z praktyki mogę przywołać przykład młodej, bardzo atrakcyjnej kobiety z Białorusi, która „zakochała się” w niezwykle wpływowym, sześćdziesięcioletnim mężczyźnie mającym dostęp do wrażliwych informacji. Tego typu sytuacje powinny od razu zapalać czerwone światło. To klasyczny schemat działania służb rosyjskich.
Czy kompromaty zawsze działają?
Historia szpiegostwa pokazuje, że są niezwykle skuteczne. Osoby, które wpadną w taką pułapkę, bardzo rzadko znajdują w sobie siłę i odwagę, by przeciwstawić się późniejszemu szantażowi.
Premier zapowiedział powołanie specjalnego zespołu do analizy ujawnionych dokumentów. Co pana zdaniem powinno być jego zadaniem?
Analiza materiałów to jedno, ale z punktu widzenia prokuratora widzę już podstawy do wszczęcia normalnego postępowania karnego. Mówimy o jednych z najohydniejszych przestępstw: pedofilii połączonej z handlem ludźmi, w tym - jak wszystko na to wskazuje - handlem nieletnimi.
Jeżeli w ujawnionych aktach - liczących około 3,5 miliona stron - ponad dwa tysiące razy pojawiają się słowa „Poland” lub „Polish”, to istnieją realne podstawy do prowadzenia śledztwa również w Polsce, w formie procesowej, czyli z gromadzeniem dowodów.
Czyli, mówiąc wprost, są już podstawy do działań śledczych?
Tak. Jeżeli media dysponują informacjami, które wskazują na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, organy ścigania mają prawo - a wręcz obowiązek - podjąć działania.
Jak poważna jest to sprawa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, nawet jeśli nie dotyczyłaby bezpośrednio polskich elit?
To sprawa skrajnie poważna. Jeśli służby rosyjskie lub białoruskie uzyskały kompromitujące materiały na osoby mające wpływ na politykę i dostęp do informacji niejawnych, to stwarza to ogromne zagrożenie. Takie osoby mogą być narzędziem wpływu na decyzje całych państw.
W Polsce wykryto rosyjskiego agenta w Ministerstwie Obrony Narodowej, który pracował tam przez trzydzieści lat. To sukces czy
Jeżeli ktoś przez trzy dekady współpracował z obcym wywiadem w jednym z najbardziej wrażliwych resortów państwa, nie można mówić o sukcesie. Z drugiej strony, fakt, że był obserwowany od kilkunastu miesięcy i ostatecznie został wykryty, pokazuje również skuteczność działań polskich służb.
To dowód na nasilającą się aktywność rosyjskiej agentury i element wojny hybrydowej, której jednym z pierwszych sygnałów zawsze jest szpiegostwo.
Był to pracownik cywilny. Czy to zmienia zasady dostępu do tajemnic?
Nie. Kluczowe są certyfikaty bezpieczeństwa. Niezależnie od tego, czy ktoś jest wojskowym, czy cywilem, musi przejść pełną procedurę sprawdzającą przed uzyskaniem dostępu do informacji niejawnych.
Skoro agent był w MON-ie, to czy mogą być wszędzie?
Tak było, jest i będzie - w każdym kraju. Kluczowe jest stworzenie skutecznego systemu wykrywania i eliminowania takich zagrożeń. Nie da się ich całkowicie wyeliminować, ale można ograniczać ich skuteczność.
Wspomniał pan o nowym przestępstwie – samej gotowości do współpracy z obcym wywiadem.
Tak, to przepis wprowadzony w odpowiedzi m.in. na wojnę w Ukrainie. Już samo zgłoszenie gotowości do współpracy z obcym wywiadem jest karalne - nawet jeśli ta współpraca faktycznie nie dojdzie do skutku. Grozi za to do ośmiu lat więzienia. To jasny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, którym przychodzą do głowy takie pomysły.