Widok konnych dorożek przez lata był jednym z symboli turystycznych wielu europejskich miast, w tym Krakowa. Dziś jednak coraz częściej pojawiają się pytania o dobrostan zwierząt pracujących w centrum dużej metropolii. O problemie mówi Anna Płaszczyk z Fundacji Viva, która od lat zajmuje się ochroną praw zwierząt, w szczególności koni.
Jak podkreśla, nasza wiedza o potrzebach zwierząt znacząco się zmieniła w ostatnich dekadach a każdego roku publikowanych jest dziesiątki, jeśli nie setki publikacji naukowych o odkryciach dotyczących zwierząt, w tym koni. Nasza wiedza o zwierzętach jest dużo większa niż kiedyś.
Problem znany od ponad wieku
Dyskusja o wykorzystywaniu koni w miastach wcale nie jest nowa. Już w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych powstawały pierwsze organizacje broniące zwierząt pracujących w transporcie. W Nowym Jorku ruch praw zwierząt zaczął się od obrony koni dorożkarskich. To był 1866 rok, kiedy Henry Berg założył pierwszą organizację ochrony zwierząt” – przypomina Anna Płaszczyk.
Jej zdaniem współczesne miasta coraz częściej odchodzą od wykorzystywania zwierząt w turystyce. Przykładem mogą być plany zastąpienia dorożek elektrycznymi pojazdami w nowojorskim Central Parku.
Pięć powodów, dla których konie cierpią w mieście
Praca koni w ruchu miejskim wiąże się z wieloma czynnikami szkodliwymi dla ich zdrowia, co zostało wykazane licznymi badaniami naukowymi w tej dziedzinie, przypomina Anna Plaszczyk:
Oddychanie spalinami prowadzi u koni do poważnych chorób układu oddechowego. Idą za rurą wydechową samochodu i wdychają te spaliny. Kolejnym problemem są elementy uprzęży i dekoracji, które w upalne dni nagrzewają się na słońcu.
Negatywny wpływ na zdrowie zwierząt mają także stosowane w miastach podkowy. Przez to, że mają gumę tylko na tylnej części kopyta, konie chodzą jakby na obcasach. Zmienia im się cały układ ruchu i bardzo negatywnie wpływa na ich zdrowie” – wyjaśnia Płaszczyk.
Dużym obciążeniem dla zwierząt jest również stres wynikający z miejskiego otoczenia. Konie są zwierzętami uciekającymi. Ich narzędziem obrony jest ucieczka. Jeżeli nie mogą uciec, stres się w nich kumuluje.
Ostatnim ważnym czynnikiem są warunki atmosferyczne. Konie nie powinny pracować przy wysokiej korelacji wilgotności i temperatury.
Przedstawicielka Fundacji Viva zwraca również uwagę na dane dotyczące długości życia zwierząt wykorzystywanych w transporcie turystycznym.
„W sezonie 2022–2024 umarło lub zostało zabitych w rzeźni 27 procent pracującej populacji. Te konie dożywały średnio 11 lat” – mówi Płaszczyk.
Dla porównania, koń żyjący w dobrych warunkach może dożyć nawet trzydziestu lat.
Alternatywy dla dorożek
Zdaniem Fundacji Viva rozwiązaniem może być zastąpienie tradycyjnych dorożek pojazdami elektrycznymi. Takie rozwiązanie wprowadzono już w wielu miastach m.in. w Brukseli.
– „Możemy zastąpić te dorożki elektrycznymi pojazdami. Wchodzimy w XXI wiek i oferujemy turystom coś nowego, a jednocześnie robimy coś dobrego dla zwierząt” – podkreśla Płaszczyk.
Jak dodaje, zmiana podejścia do zwierząt jest częścią szerszej przemiany społecznej.
Nasze podejście do koni się zmienia. Coraz więcej osób nie widzi w nich już narzędzia pracy czy rozrywki, ale żywe istoty, którym należy się godne życie.