Ufać oczom możemy, ale pod warunkiem, że zanim im uwierzymy, odpalimy solidny filtr w głowie. Mamy świeżutkie dane z europejskich tropicieli fejka z EDMO. Maszyny oficjalnie włączyły tryb nadgodzin. Już co piąta bzdura, którą bierzemy pod lupę, to jest dzieło sztucznej inteligencji.
Początek roku to był czas, kiedy AI biło rekordy w produkcji cyfrowych bajek. Przypomnijmy sobie, to nie są już śmieszne fotki papieża w puchowej kurtce. Teraz AI bierze się naprawdę za ciężką politykę. Wenezuela, świat obiegł news - Maduro zatrzymany. W sieci wysyp nagrań, wiwatujące tłumy, prezydent w kajdankach. Czyste Hollywood. Tylko że to Hollywood wygenerował algorytm, a wenezuelskie ulice wcale tak nie wyglądały. Algorytm po prostu wiedział, co ludzie chcą zobaczyć.
AI potrafi być też wyjątkowo wredne. Pamiętają państwo tragedię w Minneapolis i śmierć Alexa Preti? Zaraz po tym w sieci pojawiły się rzekome kadry z nagrań, na których ofiara niby sięga po broń. Do tego artykuły, oczywiście napisane przez bota, szkalujące go zmyślonymi historiami. Maszyna nie ma sumienia. Ona po prostu realizuje zlecenie na zniszczenie wizerunku. Brzmi mrocznie, to fakt. To też wielka polityka i Stany Zjednoczone.
Bliżej krakowskiego podwórka, u nas AI grała głównie pogodą. Mieliśmy najzimniejszą zimę od lat. Termometry w Małopolsce też ledwo dychały. Co zrobili przeciwnicy teorii o klimacie? Zamiast spojrzeć na globalne dane, wrzucali fotki gigantycznych zasp z Kamczatki, przysięgając, że to są twarde dane i dowód na to, że żadnego ocieplenia nie ma, no bo przecież palce im u nóg zmarzły pod Wawelem.
Nawet rolnicy protestujący przeciwko umowie z Mercosur padli ofiarą tej technologii. Ktoś uznał, że prawdziwe ciągniki na drogach to jest za mało. Więc AI dorysowało kilka dantejskich scen z protestów, żeby tylko podbić emocje i klikalność.
Początek roku nam pokazał, że co piąty news wideo to cyfrowa fatamorgana. Jeśli coś wygląda zbyt filmowo, żeby było prawdziwe, na przykład polityk w kajdankach, o którym milczą oficjalne depesze, albo zaspy śnieżne wielkości bloków na Azorach, to prawdopodobnie za klawiaturą siedzi algorytm, a nie dziennikarz.
Piksele kłamią coraz lepiej, więc my musimy myśleć coraz szybciej.