Niewiele partii rozpada się tak spektakularnie, jak Polska 2050. W zeszłym tygodniu swojego żalu do Szymona Hołowni w Radiu Kraków nie krył Rafał Komarewicz. Pan jako prawnik zajmuje się rozwodami. W jakich okolicznościach ludzie najczęściej do siebie wracają?
- Ja nie kryję żalu do Rafała Komarewicza za styl odejścia. Dostał się do Sejmu dzięki Szymonowi, teraz takie słowa nie przystają. To nie rozwód, ale separacja. Jeden z małżonków postanowił odejść. Ja mam przekonanie i pewność, że niedługo wróci. Może to potrwa, ale wróci. Po naszej stronie została partia i klub - ludzie, którzy mają relację koleżeństwa, nie interesów.
Odszedł przemocowiec?
- Nastał pokój. Już jest wszystko w klubie poukładane. Jesteśmy konsekwentni i lojalni wobec siebie. To najważniejsze. Ludzie, którzy zostali, są lojalni wobec siebie. Liczę, że nasi koleżanki i koledzy przejrzą na oczy i wrócą.
Pan mówi o separacji i o powrotach. Są już jakieś sygnały, rozmowy?
- Nikogo na siłę nie namawiam. Wiem, że my jesteśmy konsekwentni. Wczoraj było świetne spotkanie działaczy małopolskich z Szymonem Hołownią i posłami. Było nieco mocnych słów, ale wszystko sobie wyjaśniliśmy. Za nami są ludzie Polski 2050.
Czyli separacja, niekoniecznie zimna wojna, tym bardziej taka już jawna, gorąca?
- Ja przez ostatnie dwa tygodnie byłem obity. Nie odwinąłem się. Trzeba było zachować spokój. Spokój, jedność łączy. Ja to robiłem. My potrafimy rozmawiać. Druga strona nie chciała rozmawiać. Nasza posłanka zapraszała wszystkich do rozmów. Cała Polska 2050 chciała rozmowy, z drugiej strony nikt.
Coś państwo będą musieli jednak zrobić przed wyborami parlamentarnymi. I państwo, i Centrum gdzieś znaleźć dla siebie jakąś przystań, czy jakiegoś partnera.
- Mamy prawie dwa lata. Scena polityczna to rollercoaster. Dajmy pracować.
Obie strony deklarują współpracę w ramach Koalicji 15 października. Co państwo zrobią w sprawie warunkowości programu SAFE, tak aby nie zawetował ustawy prezydent Nawrocki, którego Kancelaria przyznaje, że tego warunku nie można w żaden sposób ominąć? Znaczy to, że warunkowość zostanie.
- Ta warunkowość, na czym polega? To nie są takie kamienie milowe jak przy KPO. To jest zapisane w umowie. To etapy realizacji, od zamówienia po wykonanie. Wybór kontrahenta, zawarcie umowy, dostarczenie pierwszej transzy. To te „kamienie milowe”. To realizacja umowy. UE chce mieć pewność, że to będzie realizowane. Do tego przepisy antykorupcyjne. Program SAFE to najtańszy sposób finansowania uzbrojenia. Widzimy, co się dzieje w Europie, na wschodzie. Jak się zadłużamy, lepiej być niepodległym i zadłużonym, czy podległym i bez długu? Lepiej mieć opłaconą swoją armię, czy opłacać cudzą armię?
Czyli warunkowość nie jest dla pana problemem?
- Tu nie ma warunkowości, jest realizacja umowy. Odkłammy obywatelom, co mówią koledzy z PiS. Mówią, że zaciągamy zobowiązania w obcej walucie. Czemu nie krzyczeli, gdy zaciągaliśmy w koreańskiej walucie olbrzymie długi w Korei? Dlaczego nie podnosili larum, gdy kupujemy w USA za dolary? To pokazuje hipokryzję. Oni chcą budować swoje słupki, nie dbać o bezpieczeństwo Polski.
Z Kancelarii Prezydenta płyną takie informacje, że jeszcze 2-3 sprawy budzą wątpliwości. To taki sygnał, że tutaj niekoniecznie to weto na końcu się pojawi.
- Ja nie wyobrażam sobie, że prezydent zawetuje tę ustawę. Byłem na RBN, wątpliwości były wyjaśniane przez panią minister z Ministerstwa Finansów, która zajmuje się tym programem i premiera Kosiniaka-Kamysza. Było to merytorycznie. Rozwinie się polska zbrojeniówka. Gwarantuję, że jak prezydent tego nie podpisze na skutek złej retoryki polityków PiS, objadę wszystkie okręgi tych posłów PiS i wszystkie fabryki, które mogły na tym zyskać. Będę robił wszędzie konferencję, tłumacząc, jaką złą politykę robi PiS.
Tymczasem z Kancelarii Prezydenta wychodzi coś jeszcze. Wychodzi projekt dotyczący karania sędziów za podważanie wyroków neosędziów, za w ogóle kontestowanie ich statusu.
- Ja proponuję powiedzieć Unii Europejskiej - „do widzenia”, zamknąć drzwi, jakbyśmy takie prawo przyjęli. To wbrew wszystkiemu. Niezgodne z konstytucją i przepisami europejskimi. Ta ustawa ogranicza pana prawa jako obywatela do podnoszenia swoich argumentów w sądzie. Jak pan podniesie ,lub pana pełnomocnik, że ma pan w wątpliwości co do obsadzenia sądu, to pan dokonuje zgodnie z tą ustawą podżegania do popełnienia przestępstwa przez sędziego. To przerażające, jaki bubel wyszedł. To, co wyszło z Pałacu Prezydenckiego, nie dotyka sprawy KRS, czyli fundamentu problemu.
Co państwo z tym zrobią? Trafiło to już do Komisji Weneckiej. Prezydent mówi, jeśli nie, no to referendum. Skoro referendum, no to pewnie jednocześnie z wyborami parlamentarnymi.
- Prezydent sam referendum nie zrobi. Musi być Senat do współpracy. Poszło to do Komisji Weneckiej. Ta ustawa nie naprawia niczego. Nie naprawia pierwotnego problemu, czyli złego obsadzenia KRS.
Ale co naprawia w takim razie Plan B ministra Żurka? Też niczego nie naprawia.
- Nie jest doskonały, mam wiele zastrzeżeń do tego. Dalej politycy będą wybierać sędziów, ale nie mamy innego prawa. Mamy ustawę, jaką mamy. Musimy to realizować. Marszałek musiał wybrać terminy, inaczej by złamał prawo. Jest to zaklejanie trzech plasterków na dużą ranę. To zrobienie przedwyborów wśród sędziów. Potem tych 15 kandydatur. Inaczej się jednak nie da.
Nie dość, że tu znowu Sejm zdecyduje, czyli politycy, kto będzie sędzią, no to jeszcze nie ma podstaw prawnych do tej preselekcji, do tych prawyborów.
- Nie zgodzę się, że nie ma. Podstawa może powstać przez działania ministra Żurka. Inaczej tego się nie da zrobić. Albo nie powołujemy KRS i mamy totalny paraliż wymiaru sprawiedliwości. To dotknie tak naprawdę obywateli. Obywatele mają dość słuchania, czy to jest neosędzia, czy to jest paleosędzia. Oni chcą mieć pewność, że ich wyrok będzie szybko i się ostanie. O to chodzi. Prezydent widzi problem, nie chce go rozwiązać. Koalicja rządząca proponuje jedyną możliwość.
Jakie jest stanowisko Polski 2050 wobec referendum w Krakowie? Pytałem o to posła Komarewicza, ale rozumiem, to było stanowisko Centrum. Więc jakie jest stanowisko Polski 2050?
- Zdecydują obywatele. Obywatele zbierają podpisy. Jak zbiorą, będzie referendum. Ja nie ocenię polityki pana prezydenta.
Ale to pana miasto przecież.
- Popełnił kilka błędów, ale trudną sytuację w mieście zastał.