Nikt nikogo nie obraża ani nie wyzywa, a jednak…
Większość osób utożsamia przemoc wyłącznie z działaniem fizycznym lub niewybrednym językiem.. Tymczasem można mówić o przemocy na poziomie działań, języka i sposobu myślenia. O ile przekroczenia fizyczne są dla nas stosunkowo oczywiste, o tyle te językowe często pozostają niezauważone.
Sposób, w jaki mówię, może naruszać czyjeś granice
-podkreśla Marta Kłuaga, zwracając uwagę, że dotyczy to także tego, jak mówimy do samych siebie. W tym ujęciu przemoc nie jest tylko intencjonalnym działaniem, ale także efektem utrwalonych wzorców komunikacji, które przejmujemy z otoczenia i traktujemy jako naturalne.
Etykiety zamiast widzenia człowieka
Jednym z najczęstszych przejawów przemocy w języku jest ocenianie i etykietowanie. Określenia jak „leniwy”, „głupi” czy nawet „wspaniały” nie oddają rzeczywistości, ponieważ
Wkładamy ludzi w jakieś pudełka i przyjmujemy to za prawdę
W ten sposób tracimy z oczu złożoność człowieka, jego zmienność i kontekst sytuacji. Nawet pozytywne etykiety są jednostronne i nie oddają w całości tego, kim ta osoba jest. To samo dotyczy naszego wewnętrznego dialogu. Kiedy mówimy do siebie w sposób oceniający, unieruchamiamy się w określonym obrazie i odbieramy sobie możliwość zmiany. Dlatego w podejściu NVC ważne jest odejście od ocen na rzecz opisu tego, co się wydarzyło, oraz próby zrozumienia własnych emocji i potrzeb.
Od automatycznych reakcji do uważności
W rozmowie pojawia się przykład sytuacji, w której ktoś mówi do siebie „głupia babo”. Marta Kułaga zaznacza, że takie reakcje są naturalne, ponieważ język nabywamy ucząc się ze środowiska i często bezwiednie powtarzamy to, co słyszeliśmy wcześniej. Kluczowe nie jest więc całkowite wyeliminowanie takich myśli, ale to, by nie zostać z tym, nie uwierzyć, że to jest prawda. Zamiast zatrzymywać się na etykiecie, można przyjrzeć się sytuacji szerzej, zobaczyć kontekst, własne ograniczenia i potrzeby, które stały za danym działaniem. Kułaga podkreśla, że
porozumienie bez przemocy jest trochę jak otwieranie pudełka z etykietką
czyli przechodzenie od szybkiej oceny do uważnego przyglądania się temu, co naprawdę się wydarzyło.
Język wyboru zamiast języka przymusu
Kolejnym ważnym elementem jest sposób, w jaki mówimy o obowiązkach i decyzjach. Słowa takie jak „muszę” czy „powinienem/am” są głęboko zakorzenione w codziennym języku, jednak mają one swoje konsekwencje.
Jeżeli jesteśmy w takim świecie mentalnym, w którym coś musimy, to nie dajemy sobie prawa wyboru
-mówi gościni audycji, dodając, że bez poczucia wyboru trudno wziąć odpowiedzialność za własne działania. Alternatywą jest język wyboru, który pozwala zobaczyć, że wiele działań wynika z naszych potrzeb, nawet jeśli nie zawsze są one uświadomione. Zmiana perspektywy z przymusu na wybór nie oznacza zmiany działania, ale zmienia sposób jego przeżywania i zwiększa poczucie sprawczości.
Między kontrolą a wewnętrzną motywacją
Na koniec dotykamy tematu kar i nagród, które są silnie obecne w życiu społecznym i wychowaniu. Często traktujemy je jako jedyny sposób wpływania na innych, jednak ich konsekwencje są głębsze.
Uczymy, że nie robią czegoś dla siebie, tylko żeby zasłużyć na nagrodę albo uniknąć kary
W ten sposób odcinamy się od naturalnej motywacji. Najlepiej widać to u małych dzieci, które spontanicznie czerpią radość z działania, zanim zostaną wprowadzone w system ocen i oczekiwań. Porozumienie bez Przemocy proponuje powrót do tej wewnętrznej motywacji, do kontaktu z własnymi potrzebami i doświadczeniem. To podejście, które dla wielu osób może być nieznane i budzić niepewność, ale jednocześnie otwiera przestrzeń na bardziej autentyczne i świadome relacje.