Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Norbertem Kaczmarczykiem.
Do Sejmu trafia pan z 10. miejsca na tarnowskiej liście PiS, przeskakując między innymi parlamentarzystów tej partii. To zasługa także elektoratu antysystemowego? Do niedawna był pan politykiem Kukiz’15.
- Obserwując moją kampanię, zauważyli państwo, że to była kampania bezpośrednia. Rozmawiałem z panem długo przed wyborami. Nie było dla mnie miejsca w telewizji, radiu. To kwestia dyskusyjna. Byłem na ulicach miast. Obywatele mnie poparli. Pokazało to, że świadomy obywatel nie musi patrzeć na miejsce 1. Może zagłosować na 10. miejsce. W powiecie proszowickim miałem najwyższe wyniki w każdej gminie. W Tarnowie miałem prawie 1000 głosów. To dobre wyniki. 12 164 głosy dają potężny mandat obywatelski, żeby reprezentować wyborców i obywateli w całej Polsce. Mogłem się sprawdzić z takiego miejsca.
Choć niektórzy politycy PiS są rozczarowani, że po zdobyciu mandatu wybrał pan Solidarną Polskę, a nie PiS.
- Jeżeli chodzi o PiS, jestem członkiem klubu parlamentarnego PiS. Przystąpiłem do klubu PiS i tam zostaję. Wybrałem jedną z trzech dróg partyjnych w Zjednoczonej Prawicy. To Solidarna Polska. Zjednoczona Prawica łączy się z trzech partii. Jesteśmy mocni, silni, możemy wygrać wybory. Zdobyliśmy dodatkowy, siódmy mandat. To nie były moje słowa na wyrost. Zdobyliśmy jeden mandat więcej w okręgu tarnowskim. Wspólna praca zespołowa się opłaca. Pracując aktywnie da się ten mandat zrobić. Ja powiedziałem, że będę wartością dodaną i mamy 7 mandatów.
Solidarna Polska wprowadza 18 posłów, rosną wpływy ziobrystów. Dodatkowe ministerstwo – ministerstwo cyfryzacji – dla Solidarnej Polski jest już pewne?
- To nie jest ważne, jakie resorty przypadną jakim grupom. Musimy wspólnie pracować. Pokazują to trzej liderzy. Te osoby racjonalnie podchodzą do polityki, negocjują. To kwestia wtórna gdzie i kto będzie. To muszą być specjaliści. Trzech panów, którzy wiedzą jak to zrobić, porozumieją się. Wkrótce usłyszymy kto, gdzie i dlaczego. Na pewno to będą specjaliści. Oni doprowadzą do tego, żeby PiS w kolejnych wyborach nie miało sobie nic do zarzucenia. PiS rośnie w siłę. Z tym trzeba iść do wyborów prezydenckich.
Który specjalista z Solidarnej Polski mógłby pokierować ministerstwem cyfryzacji? Może pan?
- Ja jestem specjalistą od rolnictwa. Pojawiały się głosy na ten temat, żebym był wiceministrem rolnictwa. Ja cieszę się, że zdobyłem mandat poselski. Jeśli będzie mi dane reprezentować obywateli na stanowisku ministerialnym to się tego podejmę. To jednak wróżenie z fusów. Jeśli będą nominacje, porozmawiamy o planach. Ja nie muszę ich przedstawiać. Pokazałem je w kampanii. Mówiłem o postulatach dla rolnictwa. Każdy powinien być odpowiedzialny za swoją działkę i czekać. Nominacja nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Po to jesteśmy w polityce, żeby poprawiać prawo i pomagać obywatelom.
Jak to umocnienie Solidarnej Polski wpłynie na układ sił w Małopolsce? W zarządzie województwa jest już przedstawiciel Solidarnej Polski. Co po sąsiedzku, w Urzędzie Wojewódzkim? Będzie może zmiana wojewody? Wie pan coś?
- Jeśli chodzi o stanowiska, nie uczestniczę w tym. Ja pracowałem w kampanii, przekazywałem program. Te rzeczy ustalają liderzy. Każdy musi być przygotowany do objęcia stanowisk najwyższych. Posłowie powinni się skupić na pracy, na rozwoju w kolejnej kadencji. Nominacje to tylko docenienie ich pracy. To duża nominacja.
PKW negatywnie ocenia 4 z 6 protestów wyborczych PiS. Jakie są państwa oczekiwania związane z pracą Sądu Najwyższego?
- Wybory pokazały, że PiS cieszy się najwyższym poparciem. Te protesty pojawiają się w całej Polsce z różnych stron. Nie robiłbym z tego większego larum. Pojawiają się sytuacje, gdy warto coś wyjaśnić. Ja się skupiam na pracy, rozwoju, programie, znakowaniu polskich produktów, wzmocnieniu przemysłu rolno-spożywczego, imporcie, eksporcie. Trzeba to uregulować. Zadeklarowałem stworzenie zespołu rolnego w parlamencie. On będzie powiększony o grupy rolników i osoby pracujące w branży. Będzie to organ doradczy dla ministerstwa. Przygotowuję się do ciężkiej pracy. To plan na 9 kadencję. Czekamy na ślubowanie i zaczynamy.
Jak pan sobie wyobraża prace Senatu, jeśli opozycja utrzyma większość?
- Podnosiło się larum na świecie, że w Polsce nie ma demokracji, że Polska się stacza do poprzedniego ustroju. Timmermans pokazywał patologie, a tu jest pluralizm, dyskusje. W Senacie kwestia jest otwarta. W Sejmie PiS wygrał. Wszystko jest otwarte. Niepotrzebna jest nagonka na PiS. To było czcze gadanie. Tak opozycja odnosi się do demokratycznego rządu. To kwestia otwarta. Nikt nam nie zarzuci, że w Polsce nie ma demokracji. Zobaczymy jak to będzie wyglądało po 12 listopada.
Może to moment, w którym powinna powrócić dyskusja o pakiecie demokratycznym? Proponuje to ostatnio Klub Jagielloński. Chodzi o większe prawa opozycji.
- Byłem posłem opozycji w dużej części poprzedniej kadencji. Pakiet demokratyczny był respektowany przez PiS. Przewodniczącym komisji rolnictwa był członek Kukiz’15. Pluralizm w parlamencie jest. W tak dużej komisji, gdzie jest wiele pracy, nie było zawłaszczenia przez PiS. Przewodniczył tam poseł Kukiz’15. Pluralizm jest, pakiet funkcjonował w poprzedniej kadencji.
Jak pan przyjmuje nowe rewelacje dotyczące Mariana Banasia? Dziś Rzeczpospolita opisuje niejasną historii AK-owca, który miał przekazać kamienice szefowi NIK.
- Moim zdaniem to nie jest do oceny dla mnie. To muszą ocenić służby. Wszystkie domysły tak powinny się kończyć. Trzeba to wyjaśnić. Ja się skupiam na konkretnej dziedzinie. Tę sprawę muszą wyjaśnić służby, żeby to nie działało na szkodę żadnego obywatela. Tylko takie wyjaśnienie może doprowadzić do wyczyszczenia takiej sytuacji.
Czyli nie jest dla pana problemem sprawa szefa NIK?
- To jest problem. Słyszymy o tym w mediach. Żeby takie problemy rozwiązywać, muszą się tym zająć służby. Dzięki temu my nie będziemy snuć domysłów. To muszą ocenić służby.