Mobbing w polskim prawie ma bardzo precyzyjną i jednocześnie trudną do zastosowania definicję. Kodeks pracy określa go jako długotrwałe i uporczywe nękanie lub zastraszanie pracownika, które prowadzi m.in. do poniżenia, izolacji lub obniżenia samooceny zawodowej. Problem polega na tym, że aby sąd uznał mobbing, wszystkie te przesłanki muszą zostać spełnione jednocześnie.
W praktyce sprawia to, że osoby czujące się ofiarami mobbingu rzadko wygrywają w sądzie. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że ciężar dowodu spoczywa dziś na pracowniku. To on musi udowodnić, że mobbing rzeczywiście miał miejsce.
Wygrało siedemnastu
Mobbing nie dotyczy wyłącznie relacji pracownik–przełożony. Może mieć charakter horyzontalny, gdy pracownicy mobbują współpracownika, lub wertykalny – zarówno zstępujący, jak i rzadziej wstępujący.
Osoba doświadczająca mobbingu może zgłosić sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy, która sprawdza głównie istnienie procedur antymobbingowych, lub skierować ją do sądu pracy, domagając się odszkodowania lub zadośćuczynienia.
Statystyki pokazują jednak, jak trudne są to sprawy – w 2023 roku w całej Polsce tylko 17 pracowników wygrało procesy o mobbing. Szansą na zmianę mają być planowane nowelizacje Kodeksu pracy, które zakładają uproszczenie definicji mobbingu i przeniesienie ciężaru dowodu na pracodawcę.