-
Projekt ustawy zakłada wprowadzenie związku rozwojowego jako wspólnej formy współpracy Krakowa z gminami i dla wielu innych miast w Polsce.
-
Wśród obowiązkowych zadań są m.in. wspólna strategia rozwoju, transport publiczny oraz koordynacja edukacji ponadpodstawowej.
-
Ustawa ma łączyć planowanie rozwoju z wydatkowaniem części środków unijnych, żeby ograniczyć dublowanie instytucji.
-
Mieszkańcy mają odczuć przede wszystkim lepszą integrację transportu (jedna taryfa i bilet) oraz oszczędności dzięki wspólnym usługom i zakupom.
- A
- A
- A
„Nie marnujmy pieniędzy”. O co chodzi w ustawie o zrównoważonym rozwoju miast?
Projekt ustawy o zrównoważonym rozwoju miast ma uporządkować współpracę miast z gminami, bo – jak mówi w Radiu Kraków prof. Jakub Szlachetko z Uniwersytetu Gdańskiego, współautor dokumentu – granice administracyjne coraz mniej odpowiadają codziennym dojazdom. „Nie marnujmy pieniędzy: dwa biura i dwie strategie nie mają sensu” – podkreśla.„To ma być cicha instytucja”. Co zmieni związek rozwojowy wokół Krakowa
Projekt ustawy o zrównoważonym rozwoju miast, konsultowany do 23 lutego, ma zastąpić dotychczasowe pomysły na ustawę metropolitalną dla Krakowa. W nowym modelu zamiast związku metropolitalnego pojawia się związek rozwojowy – rozwiązanie, które miałoby objąć nie tylko stolicę Małopolski, ale też wiele innych miast na prawach powiatu i wybrane ośrodki powiatowe.
Prof. Jakub Szlachetko z Uniwersytetu Gdańskiego, współautor projektu, podkreślał, że Trójmiasto idzie inną ścieżką – w Radzie Ministrów procedowana jest osobna ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim, „siostrzana” wobec rozwiązań przyjętych dla Śląska. W przypadku Krakowa stawką ma być powodzenie ustawy o rozwoju miast.
„Kraków pewnie będzie szedł – za to trzymam kciuki – ustawą o rozwoju miast.”
Dlaczego Kraków ma dostać inne narzędzie niż GZM i Trójmiasto
To Metropolia Górnośląsko-Zagłębiowska często przywoływana jest jako punkt odniesienia. Prof. Szlachetko przypomniał, że ustawa śląska od początku była traktowana jako pilotaż. Działa już osiem lat i – w jego ocenie – wymaga zmian. Zwracał uwagę, że efekty są mieszane: obok rozwiązań, które się sprawdziły, pozostają kwestie wymagające uporządkowania.
„Było wiele słodyczy, ale było również trochę goryczy.”
Według naszego gościa nowe przepisy mają odpowiadać na potrzeby większości obszarów funkcjonalnych w Polsce – zwłaszcza tych, w których istnieje jedna wyraźna dominanta, a wokół niej funkcjonują gminy i powiaty powiązane codziennymi dojazdami. Takie układy łatwiej ująć w jedną ramę ustawową. Inaczej jest – jak mówił – w układach policentrycznych, gdzie kilka miast ma zbliżoną „wagę” demograficzną i gospodarczą, co wymaga rozwiązań szytych pod konkretny region.
Nowa ustawa ma być skorelowana ze strategią rozwoju kraju. Przywołano diagnozę ministerstwa, z której wynika, że poza Trójmiastem i GZM-em w Polsce jest 82 ośrodków pełniących funkcje co najmniej subregionalne. Ich rola „wychodzi” poza granice administracyjne – i to właśnie ma uzasadniać wprowadzenie związku rozwojowego.
„Mapa się rozjeżdża. Inaczej granica administracyjna, inaczej realne powiązania, codzienne dojazdy i życie.”
Siedem obowiązków i mniej dublowania instytucji
Związek rozwojowy ma mieć katalog zadań obowiązkowych – minimum sześć–siedem – ale również możliwość przejmowania kolejnych, zależnie od lokalnych potrzeb. Prof. Szlachetko mówił, że wśród obowiązkowych działań mają się znaleźć m.in.:
-
wspólna strategia i planowanie rozwoju,
-
powiązanie planowania z instrumentami finansowymi UE,
-
koordynacja polityki edukacyjnej, zwłaszcza na poziomie szkół średnich,
-
integracja i rozwój transportu publicznego oraz mobilności miejskiej,
-
wybrane działania związane z adaptacją do zmian klimatu,
-
promocja związku, a także kompetencje opiniodawcze przy inwestycjach ważnych dla całego obszaru.
Jednym z celów projektu ma być ograniczenie dublowania struktur – zwłaszcza tam, gdzie na tym samym obszarze funkcjonują równolegle różne formy współpracy.
„Dwa biura, podwójne organy, strategie dwie. Nie marnujmy pieniędzy.”
Wątek finansowy dotyczy m.in. udziału w PIT i zachęt do integracji: im więcej zadań wykonywanych wspólnie, tym większe wsparcie ma pochodzić z budżetu państwa. Gość Radia Kraków zaznaczał, że szczegółowe kwoty są opisane w ocenie skutków regulacji, ale wskazywał też na oszczędności wynikające z mechanizmów takich jak centra usług wspólnych czy grupy zakupowe.
„Jeden bilet” i bez rozbudowy urzędów
Pytany o to, co związek rozwojowy zmieni w praktyce dla mieszkańców Krakowa i gmin ościennych (np. Zabierzowa czy Mogilan), prof. Szlachetko wskazywał przede wszystkim na transport. Związek ma być organizatorem komunikacji zbiorowej: ma powstać jeden plan, jedna taryfa, jeden bilet i zintegrowana strefa taryfowo-biletowa. W jego ocenie dzięki temu łatwiej będzie usprawnić połączenia i obniżać koszty funkcjonowania systemu.
Jednocześnie podkreślał, że związek ma działać „po cichu” – bez tworzenia wielkich struktur.
„To ma być cicha instytucja… nie spektakularna instytucja z ogromnym gmachem.”
Na pytanie o „nową administrację” odpowiadał, że projekt zakłada raczej niewielkie biuro związku (kilka, maksymalnie kilkanaście osób) oraz możliwość przekształcania i łączenia już istniejących struktur – tak, aby zamiast wielu osobnych wydziałów w gminach część zadań wykonywać wspólnie.
Czy ustawa mogłaby zmienić chociażby temat planowania przestrzennego – w kontekście sporów o nowe połączenia drogowe w Małopolsce? Już sama decyzja ministra infrastruktury o przeniesieniu procedowania nowej drogi S7 Kraków–Myślenice do Warszawy budzi sprzeciw społeczników. Jak w tym wypadku pogodzić interesy iluś gmin, przez które mogłaby przechodzić nowa droga? Współautor projektu zaznaczał, że ustawa nie ma narzucać nowych dokumentów planistycznych, bo trwa wdrażanie reformy z 2023 roku i gminy pracują nad planami ogólnymi. Związek rozwojowy ma raczej współtworzyć zasady polityki przestrzennej i pomagać wyznaczać kierunki rozwoju, np. wskazując miejsca, gdzie warto koncentrować nową zabudowę.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
14:41
Polscy archeolodzy odkrywają sekrety Majów. Dżungla skrywa więcej, niż sądzono
-
14:30
Bierzcie rowery i jedźcie! Otwarto odcinek trasy VeloSkawa, ma 20 kilometrów
-
14:03
Działacze krakowskiej Konfederacji: system kaucyjny upokarza Polaków
-
13:15
Tarnów. Coraz więcej incydentów z udziałem nieletnich pseudokibiców. Będą spotkania z rodzicami
-
13:11
Zginął w rosyjskim więzieniu. Prokuratura bada sprawę mieszkańca Krakowa
-
12:52
Nowo wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego złożyli ślubowanie w Sejmie
-
12:18
Polka porwana w Iraku. "Zawieszona" - reportaż Ewy Szkurłat
-
12:15
Fotoradar w Krzyszkowicach już niepotrzebny. Gdzie będzie teraz pracował?
-
12:10
Ropa tańsza po zawieszeniu broni, ale to jeszcze nie koniec wahań
-
11:11
Zielona Politechnika
-
10:32
Zalew Nerka w Wolbromiu zmieni się w ekologiczny park. Powstanie „Między wodą a zielenią”
-
10:23
Poważne Niepoważne
-
09:49
RegioJet wycofuje się z Polski. „Nie mogę narażać przyszłości spółki”
-
09:33
Andrzej Gut-Mostowy (PiS): NATO może funkcjonować tylko z USA
-
07:58
Historyczny dzień dla Krzyszkowic. Otwarty tunel pod Zakopianką
-
07:33
Dwa przekazy, jedno zdarzenie. Kulisy sprawy TurkStream
-
06:55
"Wieczyste" kłopoty!
-
06:23
Chłodny czwartek w Małopolsce. Nocą silne przymrozki i śnieg w górach
-
21:17
Pożar domu w Woli Rzędzińskiej, jedna osoba trafiła do szpitala
-
19:43
Komisja sprawdzi czy w MOCAKu znów dochodzi do mobbingu