Imię, które zdradza inspiracje
Już samo imię artysty intryguje. W internecie można znaleźć informację, że Noren wywodzi się ze staronordyckiego określenia, oznaczającego nawigatora lub człowieka północy. Z kolei w Ameryce Południowej często tak nazywa się dzieci i mieszka tam całkiem sporo Norenów. Ta symboliczna dwoistość idealnie oddaje charakter twórczości krakowskiego muzyka.
W mojej muzyce faktycznie słychać tę skandynawską melancholię, jesienny nastrój, ale też silne inspiracje Ameryką Południową i rytmami latynoskimi. Te dwa światy bardzo mnie pociągają i naturalnie się w mojej twórczości przenikają.
- przyznaje Noren.
Artysta coraz mocniej interesuje się również kulturą i sytuacją społeczną krajów latynoskich, co przekłada się na emocjonalną głębię jego utworów.
Reggaeton w alternatywnej odsłonie
Jednym z ważnych elementów stylu Norena jest reggaeton. To niebywale popularny nurt w światowej muzyce popularnej, jednak niekoniecznie musi kojarzyć się wyłącznie z dyskoteką i popowym banałem. Producent wyraźnie oddziela mainstreamowe brzmienia, kojarzone z radiowymi hitami, od bardziej alternatywnych poszukiwań.
Reggaeton często bywa spłycany przez komercję, ale jego rytm jest niesamowicie wciągający. Gdy zaczyna się odkrywać mniej oczywiste odmiany, okazuje się, że może być mroczny, subtelny, a nawet bardzo eksperymentalny
-tłumaczy.
Wśród swoich inspiracji Noren wymienia m.in. Rosalíę czy Judeline, artystki, które łączą latynoskie korzenie z nowoczesną elektroniką i alternatywnym popem. To właśnie ten kierunek słychać na epce Starlight, gdzie taneczne pulsy spotykają się z melancholijnym klimatem.
Muzyczna układanka
Proces twórczy Norena przypomina tworzenie wielowarstwowej układanki. Artysta swobodnie korzysta z sampli, elektronicznych efektów, fragmentów wokalnych i instrumentów akustycznych.
Czasem zaczynam od małego motywu, który potem tnę, przetwarzam, przestawiam, aż powstaje zupełnie nowa forma. To bardzo intuicyjny i eksperymentalny proces
-mówi.
Krótkie, intensywne formy są dla niego naturalnym efektem pracy w pojedynkę, choć nie wyklucza w przyszłości dłuższych, bardziej rozbudowanych kompozycji.
Koncert jako performans
Wyzwaniem pozostaje przeniesienie tej wielowarstwowej elektroniki na scenę. Noren traktuje koncert nie tylko jako odtworzenie utworów, ale także jako formę performansu.
Staram się grać partie na żywo, dekonstruować utwory, reagować na moment. Do tego dochodzi praca z ciałem, ruchem, mimiką. Chcę, żeby koncert był doświadczeniem, a nie tylko odsłuchem
- podkreśla.
Występy Norena przybierają zatem formę pełnoprawnego widowiska, łączącego dźwięk, obraz i sceniczną ekspresję. Na scenie i poza Noren chętnie pracuje z Gabrielą Salem, z którą przygotowuje wspólny materiał.
Równolegle rozwija się bardziej eksperymentalny projekt Genetic Mess z Szymonem Trzebeleckim, w którym dużą rolę odgrywa przetworzona gitara i odważne poszukiwania brzmieniowe.