Zapis rozmowy z wicemarszałkiem województwa Małopolskiego Łukaszem Smółką (PiS).
Mariusz Bartkowicz: 1 maja świętowaliśmy 15-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej. W Warszawie byli przywódcy tych wszystkich państw, które dołączyły do wspólnoty wraz z naszym krajem. Co z Pana perspektywy oznacza te 15 lat w Unii?
Łukasz Smółka: Oznacza rozwój naszego kraju. Widzimy, że z roku na rok środki europejskie są przez nasz kraj, nasze samorządy wydatkowane coraz skuteczniej. Nie spotkamy gminy, gdzie nie pojawia się tabliczka z napisem „dofinansowane ze środków Unii Europejskiej”. Myślę, że każda gmina w naszym województwie skorzystała. Podsumowując te 15 lat, to w naszym województwie można śmiało powiedzieć, że [wykorzystano - red.] 54 mld złotych. O tym pisała też „Gazeta Krakowska”, rozmawiałem też ze swoimi współpracownikami, że to wydatkowanie środków w naszym województwie jest na wysokim poziomie.
„Przed nami kolejne dekady w zjednoczonej Europie. Najwyższy czas, aby wszyscy Polacy mogli osiągnąć europejski poziom życia” - mówił w swoim wystąpieniu premier Mateusz Morawiecki. Jest pan spokojny, jeśli chodzi o fundusze spójnościowe? Przez kilka lat pracował pan w Ministerstwie Infrastruktury, widział pan jak te pieniądze unijne wpływają na modernizację dróg, szlaków kolejowych. Czy te pieniądze w kolejnych budżetach pozwolą wciąż zmieniać Polskę?
Mam nadzieję, że tak też będzie. Ale to zależy od naszych reprezentantów – jak będą zabiegać, skutecznie mówić, że Polska dobrze wykorzystuje środki i potrzebuje ich, by dogonić choćby naszych sąsiadów. A wydatkowanie środków na drogi, na infrastrukturę kolejową to niezbędne. Te remonty po to są robione, by osoby, które codziennie dojeżdżały do szkoły, pracy, na studia – dojeżdżały komfortowo i bezpiecznie. By ruch na naszych drogach był płynny. A przez modernizację różnego rodzaju węzłów, przebudowę dróg, modernizację linii kolejowych – tak też właśnie się dzieje.
Przed nami poważna inwestycja, która już właściwie się dzieje, ale czekamy na jej ukończenie, czyli północna obwodnica Krakowa. Do tego linia kolejowa Podłęże-Piekiełko, bardzo ważny szlak. Ale są też takie sytuacje, kiedy zadajemy sobie pytanie, czy wszystkie te inwestycje uda się zrealizować w terminie. Obawy , które wywołuje sytuacja np. wobec włoskich firm budowlanych, którym wypowiadane są umowy na realizację odcinków autostrady A1, czy drogi ekspresowej S3. Ta firma, która niestety miała tam działać, odpowiada za budowę odcinka drogi S7 Skomielna Biała – Rabka Zdrój. Jest pan spokojny, że w tym przypadku nie będzie żadnych opóźnień?
W pierwszej kolejności, jeśli chodzi o północną obwodnicę Krakowa. W tamtym roku umowę podpisał minister Andrzej Adamczyk. Jestem spokojny o tę inwestycję. Jeżeli minister złożył deklarację, że ona będzie zrealizowana w terminie, to będzie. Nie udało się podpisać umowy przez ostatnich 10 lat, i jeszcze wcześniej była o tym mowa. Minister Adamczyk podpisał umowę, postawił kropkę nad i. Projektuje się, myślę, że to będzie zrealizowane. Następnym etapem została podpisana umowa na Podłęże-Piekiełko. Ta inwestycja jest w fazie projektowania, ale zakładamy że termin zostanie zrealizowany. Oczywiście terminy są odległe. Co do decyzji ministerialnych i włoskich firm trudno jest mi się odnosić. Natomiast, jeżeli ktoś maluje pokój i firma robi to tak, jak inwestor sobie nie życzy, to każdy podejmuje decyzję: dziękuję bardzo i szukam innego rozwiązania.
Także z funduszy unijnych województwo małopolskie zakupi kolejne pociągi dla Kolei Małopolskich. Ogłoszono przetarg na zakup 4 nowych składów. Kiedy one pojawią się na torach?
To perspektywa 22 miesięcy od podpisania umowy. Taki jest czas dostawy pociągu. Widzimy, że infrastruktura kolejowa się modernizuje. My jako przewoźnicy, samorząd województwa musimy się przygotować, by po tych nowoczesnych torach kursowały nowoczesne pociągi. Stąd przetarg na 4 nowoczesne pociągi z dostępem dla osób niepełnosprawnych, klimatyzowane, z WIFI - po to, by codzienne podróże dla osób dojeżdżających do pracy, szkoły były komfortowe. W naszym województwie mamy 2 sprawnych przewoźników: Koleje Małopolskie, Przewozy Regionalne. I teraz dochodzi kolejny etap po modernizacji, zakup nowoczesnych pociągów. I tak też właśnie się dzieje.
Bo to też wyzwanie, które obserwujemy, korzystając z ruchu lokalnego czy z połączeń dalekobieżnych – pociągi stają się coraz bardziej popularne i zatłoczone. Będzie potrzeba ich więcej.
Zgadza się. Szacuje, że w perspektywie kolejnych 10 lat , nie powiem, że dwa razy tyle, ale przyrost pasażerów będzie bardzo widoczny. Chociażby przykład linii E30. Po weekendzie pociągi z Krzeszowic do Krakowa będą kursować na tym odcinku w 30 minut. To bardzo konkurencyjny czas dojazdu z tego miasta. Dużo podróżnych podróżuje z Tarnowa, Miechowa. Nie chcę mówić o linii Wieliczka-Balice, bo ten ruch pasażerów obsługiwanych przez lotnisko generowany jest w 30% przez kolej. Te 30% kursuje kolejką z Krakowa Głównego do Balic. Poprzez to, że mamy nowoczesne pociągi, widzimy ten ruch kolejowy chociażby na Podhalu. Mówiło się, że nie ma to racji bytu, a tymczasem…
Wielki sukces.
Okazało się, że z miesiąca na miesiąc pasażerów jest coraz więcej.
Wczoraj dołączyło kolejne połączenie na linii Kraków – Zator – Oświęcim. Na razie mieszkańcy, turyści mogą testować to połączenie przez długi weekend, potem będzie tylko w dni wolne, soboty, niedziele. Potem do rozkładu dołączą piątki. A jest szansa, by w perspektywie realnej to połączenie było takim codziennym elementem? Wtedy pewnie wielu mieszkańców zachodniej Małopolski inaczej zaplanowałoby swoje codzienne podróże do Krakowa.
Myślę, że tak. Dziś mamy weekendową ofertę. To sugerowali mieszkańcy, turyści, że chętnie dojechaliby do Oświęcimia, do Zatora, gdzie jest park rozrywki. Wczoraj przy inauguracji miałem okazję rozmawiać z pasażerami, większość jechała właśnie do Zatora, inni właśnie że do Oświęcimia. Ale tym pociągiem można dojechać też do Łagiewnik. Będziemy obserwować jaka jest potrzeba na torach, jaki jest potok podróżnych. Tam, gdzie są modernizowane odcinki chcielibyśmy ruch pociągów zwiększać, ale to przy dobrej współpracy z PKP. Rozmowy się toczą. Jeśli chodzi o rozwój i nowe linie kolejowe, to niedawno przedłużyliśmy połączenie z Oświęcimia do Czechowic-Dziedzic. Mieliśmy takie sygnały od mieszkańców, że jest taka potrzeba. Tak też się dzieje.
Pamiętam, kiedy czeski przewoźnik z Pragi do Krakowa zaczął zatrzymywać się na stacji w Zatorze. Wielu pasażerów się ucieszyło. Zator stał się nie tylko małopolskim, ale i ogólnopolskim zagłębiem rozrywkowym.
Zgadza się. Myślę, że ta zachodnia część Małopolski będzie się rozwijać. Nie tylko przez Zator, ale i Oświęcim. Po wyremontowaniu linii E30 Kraków – Katowice, mam nadzieję, że pociągi będą jeździć cyklicznie. Pasażerowie chcieliby jeździć pociągami, natomiast mówią, że czas dojazdu z Oświęcimia do Krakowa linią 94 szacują na ponad godzinę i ich zdaniem jest to trochę za długo. Po zmodernizowaniu ten czas będzie krótszy. Wtedy będzie to determinowało pasażerów, by z samochodów przesiadać się z samochodów do pociągów. Jestem przekonany, że tak będzie.
Spotykamy się 2 maja. Dziś Dzień Flagi RP, jutro święto 3 maja. Umiemy już świętować ważne patriotyczne rocznice?
Umiemy – widzimy to na uroczystościach. Ale ja też obserwuję, że z roku na rok przybywa flag na balkonach i to świadczy o tym, że nasi obywatele są świadomi, utożsamiają się z barwami narodowymi. I to jest bardzo dobre.
4 maja to Panu bliskie święto, św. Floriana, święto strażaków. Jest pan związany z Ochotniczymi Strażami Pożarnymi. Czego potrzeba dziś strażakom? W Małopolsce jest taki program, dość wyjątkowy w skali kraju, który od 10 lat wspiera modernizację remiz. Zostało wyremontowanych blisko 800 remiz, wydatkowano kilkadziesiąt milionów złotych. Głównie są to potrzeby dotyczące modernizacji budynków, nowego sprzętu?
Strażakom ochotnikom potrzeba przede wszystkim młodzieży. Młodych ludzi, którzy zastąpią doświadczonych pożarników; druhów, którzy w najbliższych latach chcieliby przejść na społeczną emeryturę, ale chcieliby również przekazać wiedzę młodszemu pokoleniu.
Młodzi przestali garnąć się do OSP?
Nie przestali, ale tego nie da się zastąpić z dnia na dzień. Jak ktoś odchodzi z dnia na dzień z OSP, np. ze względu na stan zdrowia, to brakuje np. osoby chętnej, by była naczelnikiem lub prezesem OSP. Sprzęt można pozyskać, to kwestia finansów. Natomiast przez dużą aktywność druhów prezesów, druhów naczelników – ta młodzież się garnie. OSP uczy odpowiedzialności, poczucia społecznej pracy, utożsamiania z barwami narodowymi, obywatelskości. OSP również broni przed żywiołami, ale i uczy młodych ludzi takiej obywatelskiej postawy.
Może na wzór kampanii realizowanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej „Zostań żołnierzem” potrzeba kampanii „Zostań strażakiem ochotnikiem”, która bardziej służbę w tej formacji by spopularyzowała.
Myślę, że to dobry pomysł. Jeśli Radio Kraków by do tego przystąpiło, to bylibyśmy zadowoleni. Takie akcje już się pojawiają, choćby w mediach społecznościowych, ogłoszenia, że dana OSP ogłasza nabór Druhowie w różny sposób zachęcają mieszkańców do wsparcia swojej organizacji. I tak też się dzieje. Młodzieży przybywa w OSP, nawet dojeżdżają z Krakowa do Zielonek, a na co dzień mieszkają w centrum Krakowa. I są druhami. Nic nie stoi na przeszkodzie.