Zapis rozmowy Jacka Bańki z kandydatem Koalicji Nowosądeckiej na prezydenta Nowego Sącza, Ludomirem Handzlem.
Wyjaśnijmy wyborcom co mówi powyborczy obraz. W II turze Iwona Mularczyk z PiS i Ludomir Handzel z Koalicji Nowosądeckiej. Poza grą Leszek Zegzda z Koalicji Obywatelskiej i Krzysztof Głuc – popierany przez dotychczasowego prezydenta Nowego Sącza.
- Tak jest. Muszę zacząć od podziękowań. Poparcie dla bezpartyjnego kandydata – mnie – było bardzo wysokie. Dziękuję za wszystkie głosy w urnach i proszę 4 listopada o mobilizację i poparcie w II turze. Jaki jest obraz w Nowym Sączu? Sądeczanie przekonują się do bezpartyjności. Nie przenośmy sporów warszawskich na ogródek sądecki, na miasto, które jest naszym domem.
Mamy powtórkę sprzed 4 lat. Kandydat popierany przez PiS i pan. Ile razy można zrobić dobre wrażenie?
- Pierwsze wrażenie jeden raz. To poparcie pokazuje, że to wrażenie jest stałe. Przedstawiony program, ambitne cele to pokazuje. Sądeczanie chcą zmiany. Do tej zmiany dojdzie. Mam nadzieję, że będzie to osoba ponad podziałami. Staram się o poparcie nowosądeczan. Przez nich będę rozliczany za 5 lat.
Kto stoi za Ludomirem Handzlem? Jeśli pan wygra, kim będą osoby, które wprowadzi pan do sądeckiego magistratu?
- Będą to osoby kompetentne, z doświadczeniem w samorządzie i urzędach. To też drobni przedsiębiorcy. Oni mogą się zająć gospodarką. To będzie grupa osób. Na pierwszym miejscu postawię na kompetencje i doświadczenie.
Jakieś nazwiska, które sądeczanom coś powiedzą?
- Nie jest tajemnicą, kto jest w moim otoczeniu. To między innymi pan Artur Bochenek. To nowosądeczanin, który pracuje w gminie Chełmiec. Pani Marta Poręba startowała z listy Koalicji Nowosądeckiej i została radną. Ona jest odpowiedzialna w gminie Muszyna za pozyskiwanie środków zewnętrznych. Chciałbym, żeby takie osoby pracowały dla Nowego Sącza.
Na czyje poparcie pan liczy w II turze? Na wyborców Leszka Zegzdy, Krzysztofa Głuca? Które środowisko jest panu bliższe?
- Oba środowiska są mi bliskie. To sądeczanie, którzy chcą zmiany, żeby to bezpartyjni decydowali o rozwoju naszych społeczności lokalnych. To najważniejsze. Nie szyld partyjny. Hasłem Koalicji Nowosądeckiej zawsze było, że naszą partią jest Nowy Sącz. Jesteśmy w stanie rozwijać Nowy Sącz.
Jakieś deklaracje, obietnice w tej sprawie padły ze strony obu kandydatów?
- Nie mieliśmy okazji rozmawiać. Pogratuluję panom wyniku, podziękuję za debaty. Będę się zwracał jednak do mieszkańców Nowego Sącza.
Słyszymy deklaracje, że II tura w Nowym Sączu ma być spokojna. Słychać też opinie, że porozumiał się pan z Iwoną Mularczyk ws. współrządzenia miastem. Ktokolwiek wygra, nawiąże współpracę z kontrkandydatem, być może jako wiceprezydent miasta.
- Nie ma takiego porozumienia. Ja stawiam na swoją wygraną. Sądeczanie wybiorą bezpartyjną drogę. To jest najlepsze dla Nowego Sącza. Jednak nie zamierzam prowadzić złośliwej kampanii. Będzie merytorycznie, będą debaty. Kontaktuję się z sądeczanami, wczoraj była długa rozmowa na Facebooku. Stawiam na dyskusję, pozytywy. Chciałem pokazać, że jest we mnie energia. Dla Sącza to nadzieja na rozwój miasta.
Rozmawiał pan z Iwoną Mularczyk ws. tego współrządzenia i podziału władzy?
- Nie było takich rozmów.
Jak będzie pan budował koalicję w Radzie Miasta? Będą tam radni PiS, pana radni, radni Koalicji Obywatelskiej i Krzysztofa Głuca.
- Nikt nie ma większości w Radzie Miasta. W Radzie zasiada 23 mieszkańców Nowego Sącza. Znajdziemy wspólny język. Musimy rozmawiać ze wszystkimi radnymi. To nie jest pole do walki i antysojuszy. Nowy Sącz to miejsce, gdzie trzeba pracować dla sądeczan. Jeśli przedstawimy pozytywne projekty, radni je poprą.
Odcina się pan od szyldów partyjnych, ale one będą miały większość w sądeckiej Radzie Miasta. Bliżej panu do radnych Koalicji Obywatelskiej, PiS?
- Najbliżej jest mi do ludzi. W każdej z tych grup są osoby mądre, z którymi warto rozmawiać. Nie chce mi się wierzyć w spory polityczne, przenoszenie sporów warszawskich. Trzeba wspólnie lobbować na zewnątrz.
W pana sztabie jest wicewójt Chełmca. Jakby miała wyglądać współpraca z tą gminą w wypadku pana wygranej?
- Tworzymy jedną aglomerację. Do tej pory nie było współpracy z gmina Chełmiec, była słaba współpraca z innymi gminami. Wspólnie trzeba rozwiązywać problemy komunikacyjne, infrastrukturalne. Mieszkańcy Heleny i Chełmca mieli kłopot z sądeckim MPK. Tylko rozmowa, bez emocji. Trzeba popatrzeć jak te gminy są zarządzane. W Chełmcu jest dwukrotnie niższy podatek od nieruchomości, piękny basen, lekcje pływania. W Sączu tego nie ma.
Jak mieszkańcy Nowego Sącza mieliby skorzystać na tej aglomeracji sądeckiej?
- To kwestia otwarcia terenów, które mamy nad Dunajcem dla inwestycji. Trzeba tam doprowadzić infrastrukturę drogową, uzbroić te tereny. Nowy Sącz się dusi jeśli chodzi o tereny pod budownictwo mieszkaniowe. Wiele osób przenosi się do ościennych gmin i tam płacą podatki. Trzeba rozmawiać z Kamionką, Chełmcem, Starym Sączem.
Jak pan ocenia wyniki wyborów do Sejmiku Małopolski? Zjednoczona Prawica wygrywa wybory i będzie rządzić. Z punktu widzenia Nowego Sącza jest to dobra zmiana, czy nie?
- Szyld partyjny nie ma znaczenia. Ważni są ludzie. Trzeba rozmawiać z radnymi z Nowego Sącza, żeby projekty i pomysły dla społeczności miały wsparcie w Sejmiku, żeby były środki. Wszędzie są ludzie, z którymi trzeba rozmawiać. Znaczek partyjny odsuwam na bok. Ja go nie mam.
Ta zmiana polityczna w Sejmiku zostaje bez znaczenia dla Nowego Sącza?
- Bez znaczenia. Może nawet ten świeży powiew spowoduje, że u nas będzie łatwiej.
O czym będzie pan chciał rozmawiać z nowym zarządem województwa małopolskiego?
- To wspólny lobbing. Linia Podłęże-Piekiełko i droga Sądeczanka. Musi nas wspierać nie tylko lokalny samorząd. Musi być nacisk wszystkich gmin, ale województwo powinno nas wspierać, żebyśmy się połączyli z Polską. Droga do Nowego Sącza jest trudna.