Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- że mikrobiom skóry tworzą bakterie, grzyby, wirusy i inne mikroorganizmy naturalnie występujące na powierzchni ciała,
- dlaczego intensywna dezynfekcja i częste stosowanie środków czyszczących mogą zaburzać równowagę mikrobiologiczną skóry,
- w jaki sposób naukowczynie z Politechniki Krakowskiej opracowały technologię zamykania żywych bakterii probiotycznych w mikrokapsułkach,
- jak działają kapsułki z bakteriami,
- czy technologia może znaleźć zastosowanie u osób z problemami skórnymi związanymi z zaburzeniem mikrobiomu.
Posłuchaj rozmowy Rafała Nowaka-Bończy z prof. Elżbietą Sikorą i dr Anną Łętochą.
Pewnie każdy z nas choć raz słyszał o mikrobiomie jelitowym, ale niewielu o mikrobiomie skóry. Tymczasem naukowcy coraz częściej zwracają uwagę na jego znaczenie dla zdrowia i odporności organizmu.
Naukowczynie z Politechniki Krakowskiej opatentowały technologię zamykania żywych kultur bakterii probiotycznych w mikrokapsułkach, które mogłyby być wykorzystywane w kosmetykach wspierających odbudowę naturalnego mikrobiomu skóry.
Na naszej skórze istnieje cały mikroświat
Rozmówczynie wyjaśniają, że skóra człowieka jest środowiskiem zamieszkiwanym przez ogromną liczbę mikroorganizmów. Tworzą go bakterie, grzyby, wirusy oraz roztocza, które wspólnie składają się na mikrobiom skóry. Nie wszystkie z tych organizmów są szkodliwe. Znaczną część stanowią naturalni mieszkańcy skóry, określani jako mikroorganizmy komensalne, które współtworzą jej biologiczną równowagę.
Jak tłumaczą naukowczynie, mikrobiom nie jest przypadkowym zbiorem drobnoustrojów. To element naturalnej ochrony organizmu i pomaga ograniczać rozwój patogenów.
- Dużo mówiło się o mikrobiomie przewodu pokarmowego i teraz wiąże się to, co mamy w jelitach, z tym, co mamy nawet w mózgu. A trochę ten mikrobiom skóry był zaniedbywany. Po pandemii, w której wszyscy zmuszeni byliśmy do dezynfekowania przede wszystkim rąk, okazało się, że zaburzenie tej naturalnej ochrony - bo ten mikrobiom jest nam do szczęścia potrzebny bardzo, bo chroni przed tymi drobnoustrojami patogennymi właśnie - powoduje wiele dysfunkcji - tłumaczy r Anna Łętocha.
Czy to znaczy, że powinniśmy rzadziej się myć, żeby nie przeszkadzać naszym niewidzialnym przyjaciołom? Naukowczynie podkreślają, że utrzymywanie czystości jest konieczne, jednak środki dezynfekujące usuwają ze skóry nie tylko drobnoustroje chorobotwórcze, ale także te, które pełnią funkcję ochronną.
Problem ten szczególnie dotyczy osób często korzystających z preparatów dezynfekujących i środków czyszczących, między innymi pracowników ochrony zdrowia, laboratoriów czy osób zajmujących się utrzymaniem czystości. Zaburzenie równowagi mikrobiologicznej może prowadzić do problemów skórnych określanych jako dysbioza, czyli zakłócenie naturalnego składu mikrobiomu.
Jak zamknąć żywe bakterie w kosmetyku?
A wszystko zaczęło się od pozornej sprzeczności - kosmetyk powinien być bezpieczny mikrobiologicznie i zawierać konserwanty chroniące go przed rozwojem drobnoustrojów, a naukowczynie chciały wprowadzić do niego żywe bakterie probiotyczne. Rozwiązaniem okazało się zamknięcie bakterii w mikrokapsułkach. Otoczka chroni je przed działaniem konserwantów obecnych w kremie, a jednocześnie uniemożliwia kontakt z pozostałą zawartością produktu podczas przechowywania.
Żeby wprowadzić na rynek produkt, musi on być mikrobiologicznie czysty. Ma pomagać, pielęgnować, a nie szkodzić. Gdzie ta sprzeczność? Tutaj: bakterie w produkcie, który powinien być czysty.
- opowiada dr Łętocha.
Rozmówczynie wyjaśniają, że kapsułki są mikroskopijne i niewidoczne gołym okiem. Wykonano je z alginianu sodu, substancji pozyskiwanej z alg brunatnych. Kiedy nie używamy produktu, bakterie są zamknięte w kapsułce i odizolowane od konserwantów. Uwolnienie następuje dopiero podczas nakładania kosmetyku."Musi być siła mechaniczna, czyli pocieranie" - precyzuje prof. Elżbieta Sikora.
Naukowczynie przeprowadziły badania z udziałem ochotników w różnym wieku. Przed zastosowaniem preparatu sprawdzano skład mikrobiologiczny skóry, a następnie analizowano go ponownie po aplikacji produktu. Już po dwóch godzinach od użycia kosmetyku u uczestników badania wykrywano szczep bakterii obecny w opracowanej formulacji. Wyniki wskazują więc, że bakterie skutecznie wydostają się z mikrokapsułek i trafiają na powierzchnię skóry.
Technologia może znaleźć zastosowanie w leczeniu i łagodzeniu problemów skórnych
Rozmówczynie przekonują, że odbudowa mikrobiomu może być szczególnie ważna dla osób z chorobami i zaburzeniami skóry. Na przykład w atopowym zapaleniu skóry, które wiąże się z zaburzeniami równowagi mikrobiologicznej i zwiększoną obecnością niektórych patogenów.
Bakterie probiotyczne zawarte w kosmetyku mogą konkurować z niechcianymi mikroorganizmami, pomagając przywrócić bardziej korzystne warunki na powierzchni skóry. Ale dziś mówimy o technologii przygotowanej do wdrożenia, a nie o produkcie obecnym już na rynku.
Patent został już uzyskany, tyle że do pojawienia się produktu na rynku potrzebny jest partner biznesowy. Dr Łętocha i prof. Sikora tłumaczą, że konieczne będą jeszcze procedury związane z rejestracją kosmetyku, oceną bezpieczeństwa oraz przygotowaniem produkcji na większą skalę.
Według ich szacunków, przy sprawnej współpracy z przedsiębiorcą wdrożenie technologii mogłoby zająć około ośmiu miesięcy.