Ich pensje mają wzrosnąć o sto procent. Asystentów jest szesnastu. Pracują m.in. dla premiera i wicepremierów. Ich pensje mają wzrosnąć o ponad 100 proc. i wynieść od 2500 do 6560 zł. Jak tłumaczy rząd, pensje nie zmieniały się od 1998 roku, a od tego czasu znacznie wzrosła choćby płaca minimalna. "Nie mam nic przeciwko temu by kompetentni urzędnicy dostawali godziwe wynagrodzenie. Jednak i moment i skala tych podwyżek jest nietrafiona" - mówił poseł Meysztowicz w porannej rozmowie Radia Kraków.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Nowoczesnej, Jerzym Meysztowiczem.
Przy okazji Święta Wojska Polskiego wraca dyskusja o obronie terytorialnej. Ona ma liczyć 34 tysiące osób. Boi się pan obrony terytorialnej?
- Nie boję się obrony terytorialnej jako formacji, która w pewnych sytuacjach jest wykorzystywana. Chodzi o klęski żywiołowe. Nie przewidujemy konfliktu zbrojnego, chociaż po ministrze Macierewiczu można się wszystkiego spodziewać. Wręczył medal za zasługi swojemu rzecznikowi, więc może wojnę też ogłosi. Tego się boję. Boję się rządzących. Niepokoi mnie jedno. Pojawiły się opracowania, które opisywały jak powinny być wykorzystywane te jednostki. Był tam zapis sugerujący uzbrojenie tych jednostek w broń maszynową i czołgi. Argumentem było wykorzystanie jednostki przez rządzących przy zamieszkach społecznych. To wzbudziło kontrowersje. Potem tłumaczono, że to była jedna z wersji, która nie będzie brana pod uwagę. To pokazuje gdzie należy się bać.
Nie byłaby to odpowiedź na brak reguł w wojnie hybrydowej? Te brygady miałyby powstawać na wschodzie.
- Została podjęta decyzja o wstrzymaniu małego ruchu granicznego. Ona była uzasadniona zagrożeniem. Są metody, które mogą ograniczyć możliwość działania dywersantów. Pytanie czy obrona cywilna pełniłaby rolę gwardii narodowej czy byłoby to zaplecze wojska.
Nabór ma ruszyć w październiku. Powoływać czy nie?
- Można. Te oddziały mogą być oparte o paramilitarne organizacje. Ci ludzie kochają wojsko, kochają tradycję. Oni ochoczo się zaangażują. Jest możliwość koordynacji tych organizacji. One mogą działać jako przybudówka sił zbrojnych.
Mamy też rozporządzenie o podwyżkach dla żołnierzy. Średnio to 380 złotych. Obecne średnie wynagrodzenie to niespełna 5000 złotych. Doceniamy własne wojsko?
- Wszyscy chcemy, żeby w Polsce osoby sprawujące odpowiedzialne funkcje, zarabiały jak najlepiej. Pytanie czy nas stać na takie obietnice. Obiecuje się służbom mundurowym, mówi się o 100% zwrocie wynagrodzenia za chorobowe. Jest propozycja podniesienia pensji pracownikom Kancelarii Premiera. Dlaczego emeryci dostają po 5, 7 groszy podwyżki a rządzący bez ograniczeń rozdają kolejne pieniądze? Ich nie ma.
Skoro pan mówi o podwyżkach dla pracowników Kancelarii Premiera to trzeba powiedzieć, że oni zarabiali 2-3 tysiące. Tanie państwo to dziadowskie państwo?
- W administracji państwowej te wynagrodzenia nie były tak niskie. Szacuje się, że najniższą pensję otrzymuje 2 miliony osób. To nie były najniższe wynagrodzenia. Skala podwyżek jest szokująca. Znamy podwyżki dla emerytów. Tu chodzi o 100% większe wynagrodzenie. To irracjonalne. Nie mam nic przeciwko, żeby osoby dobrze wykonujące pracę dostawały godziwe wynagrodzenie. Jednak moment i skala tej podwyżki jest nietrafiona.
To jest wąska grupa osób. 6000 to górny pułap brutto. Dla pracownika, od którego wiele zależy to nie jest wygórowana stawka.
- Należy podnieść wynagrodzenie pracownikom kancelarii czy pracownikom na Nowogrodzkiej? Państwo jest stamtąd zarządzane. Może trzeba podnieść płace współpracownikom posła Kaczyńskiego. Tam zapadają decyzje.
Zmierzamy do tematu związanego z TK. Dzisiaj wchodzi w życie ustawa PiS o TK, której kilkanaście zapisów zakwestionował TK. Tak będzie do grudnia?
- Dobrze się stało, że udało się sprawdzić konstytucyjność tej ustawy przed wejściem. Apelowaliśmy o to, żeby vacatio legis było dłuższe niż 14 dni. Teraz są zarzuty, że TK szybko procedował nad tą ustawą na posiedzeniu niejawnym. Jakby większość wprowadziła vacatio legis 60 dni to by problemu nie było. Ustawa mogłaby być normalnie wprowadzona. Dobrze, że TK to zrobił. Ustawa wchodzi w życie. Ona nie wprowadza tych zapisów, bo są niekonstytucyjne. Dobrze. Jako Nowoczesna złożyliśmy kolejny wniosek do TK. Chodzi o sposób wyboru prezesa TK. To budzi nasze wątpliwości. Tu pośpiechu nie ma. Wybór jest w grudniu. TK może się pochylić nad tym. W takiej formie TK orzekł, że wniosek jest zbyt słabo uzasadniony. Dlatego złożyliśmy wspólnie z PO wniosek poprawiony. Zobaczymy jak to się skończy. PiS zrobi wszystko, żeby TK nie działał do grudnia, kiedy PiS będzie mógł wybrać swojego prezesa. Wtedy będą szczęśliwi.
Zapowiadana jest kolejna ustawa naprawcza PiS.
- Biorąc pod uwagę osiągnięcia wybitnych prawników PiS, którzy przygotowali 4 ustawę a 3 zostały odrzucone jako niekonstytucyjne to mam prośbę... Nich ci posłowie nie grzebią i nie zmieniają tej ustawy. Studenci mają jeden egzamin powtórkowy. Prawnicy z PiS 3 razy oblali egzamin. Powinni oddać dyplomy.
Jak pan ocenia deklarację Grzegorza Schetyny, że PO idzie na prawo? Co to oznacza dla Nowoczesnej?
- My możemy się tylko przyglądać. Nie oceniamy tego co się dzieje w PO. Zobaczymy jakie będą sondaże. Grzegorz Schetyna powiedział, że Europa idzie w prawą stronę. Jak przewodniczący PO chce zabierać PiS to może mieć problem. Straci poparcie wyborców liberalnych. Nie sądzę, żeby elektorat prawicowy, który ma PiS, przeszedł. Pytanie czy PO się przebije? Nie wiem. Zobaczymy. My robimy swoje. My mamy swoje kierunki działania. Będziemy to robić.
Czyli Nowoczesna zaciera ręce?
- Nie, przygląda się.