Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem Nowoczesnej, Jerzym Meysztowiczem.
Kampania samorządowa nabiera tempa. Dzisiaj w Krakowie swoich kandydatów do Sejmiku zaprezentuje PSL. Swoją kampanię zaczyna też Jacek Majchrowski. Co z Nowoczesną?
- My jesteśmy w Koalicji Obywatelskiej, jeśli chodzi o Sejmik. Kandydatów będziemy przedstawiać wspólnie. Kandydatem z 2. miejsca z okręgu krakowskiego jest profesor Gadacz. Liczymy, że on będzie reprezentował krakowian w Sejmiku. Mamy na jedynce Krzysztofa Nowaka w Tarnowie, mecenas Ruchałę w Nowym Sączu. Te osoby są w Koalicji. W Krakowie działamy wspólnie z komitetem wsparcia Jacka Majchrowskiego. Dzisiaj o 10 będzie prezentacja naszych kandydatów z PO, SLD, Przyjaznego Krakowa i Nowoczesnej. Cieszymy się, że na liście będzie na pewno radna Jantos. Mamy miejsca dla Krzysztofa Kwarciaka, Niny Gabryś, Artura Buszka, Michała Starobrata. To osoby, które są świeżym powiewem. To młode, przygotowane osoby, które działają w polityce od dwóch lat. One wprowadzą świeżość do Rady Miasta.
Jak ten szyld Nowoczesnej przypominać w czasie wyborów? Na poziomie kampanii ogólnopolskiej jesteście częścią Koalicji Obywatelskiej. W Krakowie jesteście częścią koalicji skupionej wokół Jacka Majchrowskiego. Waszego szyldu nie widać.
- Zgadza się. Taka była zasada. To koalicja. Jakby każdy chciał grać na swój szyld to byłoby trudno. Podstawy programowe zostały osiągnięte szybko. Każda z partii ma też coś innego. My będziemy przekonywać naszych koalicjantów do tego, żeby niektóre pomysły Nowoczesnej się przebiły. Będziemy wracali do sprawy in vitro. To inicjatywa Nowoczesnej, żeby samorząd krakowski to finansował. Takich tematów będzie więcej. PSL i PO będą mieli swoje pomysły, które ich odróżnią. Będziemy rozmawiać. Ważna jest obrona samorządu krakowskiego przed PiS, żeby Jacek Majchrowski dalej był prezydentem. Małgorzata Wassermann to poważna kandydatka. Pewnie będzie w II turze z Jackiem Majchrowskim. Będziemy się starać, żeby osoby, które w I turze nie glosowały na Jacka Majchrowskiego, usłyszały nas. Łukasz Gibała zapowiedział, że nie poprze Jacka Majchrowskiego. Czekam na deklarację, że nie poprze też pani Wassermann.
Pytanie, czy taka deklaracja w ogóle padnie.
- Tak. Ja to rozumiem. Pan Gibała był krytyczny do sytuacji w Krakowie. To zrozumiałe. Będziemy jednak apelowali do jego wyborców o poparcie w II turze Jacka Majchrowskiego.
Zapytam o Nowoczesną i Koalicję Obywatelską. Jest wzmocnieniem Koalicji dołączenie do niej Barbary Nowackiej? Oznacza to osłabienie pozycji Nowoczesnej. Do tej pory było dwoje liderów: Grzegorz Schetyna i Katarzyna Lubnauer. Teraz trzecią twarzą staje się Barbara Nowacka. Włodzimierz Czarzasty, lider SLD, powiedział w wywiadzie dla OKO.press, że Nowoczesna to pasztet rozsmarowywany na kanapce zjadanej przez Schetynę.
- Nie będę tego komentował. Włodzimierz Czarzasty lubi się posługiwać takimi przykładami. Nie chcę mówić, gdzie leżała kanapka SLD przez ostatnie 4 lata. To wzmocnienie Koalicji Obywatelskiej. Koalicja powinna być zalążkiem bloku anty-PiS. Mamy taką sytuację, że PiS robi wszystko, żeby doprowadzić do Polexitu. Wszystkie siły demokratyczne, które uważają, że obecność w UE jest naszym fundamentem, muszą się przeciwstawiać temu. Prezydent w Leżajsku mówi o wyimaginowanej wspólnocie, premier mówi, że droga jest finansowana z UE, ale jakby tych pieniędzy nie było to byśmy sobie poradzili… To przerażające.
Nie ma pan wrażenia, że póki co wyborcy wybaczają koalicji rządzącej ten krytyczny ton wobec UE? W ostatnim sondażu CBOS prawic zyskuje 43% poparcia, PO ma 18%, Kukiz 7%. Tylko te trzy ugrupowania by weszły do parlamentu.
- Tak. Ostatnie badania nas traktują jako Koalicję.
W tym Nowoczesna jest poniżej progu z 3% poparciem. Jest traktowana jako osobne ugrupowanie.
- Ludzie patrzą teraz przez pryzmat tej koalicji. 80% Polaków uważa, że obecność Polski w UE jest dla nas bardzo korzysta. Nikt nie zdaje sobie sprawę, że te bzdury opowiadane przez PiS mogą się spełnić. Oni sobie nie wyobrażają opuszczenia UE. Stąd tak duże poparcie. Wyborcy PiS muszą zrozumieć, że oni nie żartują. To ich myślenie o tym, żeby Polskę – na podobną ścieżkę wchodzą Węgry – wyprowadzić z UE. To przerażające. Mam nadzieję, że to dojdzie do wyborców PiS. Jakie problemy ma kraj, który zdecydował się na wyjście z UE? Widzimy to w Wielkiej Brytanii. Świadomość strat jest tam niewyobrażalna, ale mówi się tam o tym. Mam nadzieję, że zaczniemy żądać od rządu wiedzy, z której kieszeni zostaną wyciągnięte pieniądze na inwestycje po wyjściu z UE. Oni oszukują. Ta propaganda jest straszna. Mówi się, że miliard złotych wydało się na drogę, którą się otwiera. Ona została zaczęta za PO, 540 milionów było z UE. O tym premier nie powiedział.
Zapytam o kampanię samorządową. Wymienił pan nazwiska lokomotywami w Krakowie i Małopolsce. Nie było problemów ze skompletowaniem list? Rzeczpospolita pisze, że małe ugrupowania mają duże problemy ze znalezieniem chętnych na listy. Pytam w kontekście tych opłat, których państwo od kandydatów – niby dobrowolnie – oczekiwaliście.
- Oczekiwaliśmy. Wszystkie osoby, które mogły zasilić centralną kampanię… Sukces Nowoczesnej to nie tylko bezpośrednia kampania, ale też centralna, żeby wzmocnić kandydatów. Osoby, które nie są w stanie, nie usłyszały groźby, że nie będą startować. Apelowaliśmy do osób, które stać, żeby część pieniędzy przekazali do centrali. Tyle.
Mija 10 lat od upadku amerykańskiego banku Lehman Brothers, co było uważane za początek ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego. Coraz częściej ekonomiści mówią o możliwości kolejnego kryzysu. Pana zdaniem jest takie zagrożenie? Jeśli tak to dlaczego?
- Jest zagrożenie. Dochodzi do przegrzania gospodarki. Nie ma czegoś takiego, że świat cały czas ma sukces gospodarczy i nie ma załamań. Sygnały już są. W Polsce cały czas mieliśmy problem dużego spadku inwestycji. Gdyby nie inwestycje samorządowe przed wyborami, wskaźnik byłby bardzo niski. Wielu ekonomistów wskazuje na załamanie gospodarki. Nasz rząd jednak się zachowuje, jakby przez najbliższe 20 lat miał wzrost PKB na poziomie 5%. Deficyt budżetowy w sytuacji dobrej koniunktury powinien być redukowany. Polski rząd tego nie robi. Nie zastanawiają się, że jak dojdzie do kryzysu, obniżenia wartości złotówki to odsetki za dług będą olbrzymie. Rozbuchaliśmy oczekiwania społeczeństwa. Czeka nas waloryzacja pensji w budżetówce, której nie było od 2010 roku. Te pieniądze ludziom się należą. Polityka gospodarcza państwa nie idzie w kierunku polepszenia sytuacji. Są pieniądze na projekt polonizacji sektora gospodarczego. Kupuje się kolejne firmy. My wiemy jak wygląda jak Misiewicze się dorwą do tych firm.
Może lepiej, żeby przez kryzysem te kluczowe firmy – jak banki – były w polskich rękach?
- Przejęcie Aliora i PKO S.A nie było problemem. Nie jest tak, że większościowy pakiet ma Skarb Państwa. Są tam udziałowcy. Inaczej działają banki. Z tego co widzę, zachowano stabilność menegementu w bankach. W spółkach Skarbu Państwa była wymiana po 7-8 prezesów w 3 lata. To totalna niekompetencja rządu.