Zapis rozmowy Jacka Bańki z Jerzym Friedigerem, radnym i jednocześnie wiceprezesem Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
Ponad 1100 leków na liście darmowych medykamentów dla seniorów powyżej 75 roku życia. To może być podstawa poważnej polityki senioralnej?
- Ja to tak traktuję. Można krytykować wszystko, ale jakiś krok jest. To dobry krok. Może bym to inaczej zrobił, może byłoby inne kryterium, nie tylko wiekowe. Może niektóre grupy chorób.
Pełną listę mamy poznać w połowie miesiąca. Jak pan patrzy na obecną listę to uwzględniono tam wszystkie schorzenia dla wieku seniorów?
- Schorzenia tak, leki nie. Kiedyś podpadłem twierdząc, że leki generyczne gorzej działają niż leki oryginalne. W wielu krajach są tylko leki generyczne. Tu też są takie. One działają słabiej, ale działają. Od czegoś trzeba zacząć. Jest początek. Teraz specjaliści ocenią i zaproponują modyfikacje. Co na to powie ministerstwo to trudno powiedzieć.
Tymczasem ministerstwo zapowiada pierwsze zmiany związane z reformą opieki zdrowotnej. Wydatki od 4,5% PKB do 6% w perspektywie 2016-2025. Nie jest to zbyt duża perspektywa?
- W mojej ocenie jest zbyt duża. Leczenie jest coraz droższe, diagnostyka jest coraz droższa. Mówienie, że dołożono ileś pieniędzy to jest austriackie gadanie. Statystyką można wszystko wykazać. Jak chłop jedzie na koniu to średnio mają 3 nogi. Tym niemniej leczenie jest coraz droższe. Europa zachodnia wydaje na to kilkanaście procent PKB, ale to jest inne PKB. Nie mamy czym się równać. Obiecując pacjentom wszystko, stajemy w schizofrenii.
Postawienie na lekarzy rodzinnych, jako na lekarzy koordynujących całe leczenie. Jak pan to ocenia?
- To jest koncepcja. Czy dobra? Nie do końca. Lekarz rodziny ma pod opieką 2500 pacjentów. On nie będzie w stanie tego zrobić. Samokształcenie lekarzy rodzinnych... Mówimy o rodzinnych czy lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej? To dwoistość. Ta podstawowa opieka zdrowotna powinna zostać zmodyfikowana. Powinien być tam internista i pediatra. Ta koncepcja spowoduje zwiększony napływ pacjentów do lekarzy rodzinnych. Ludzie będą chcieli skierowania. Oni będą je dawali lub nie. Dlatego pacjenci będą chodzili na płatne wizyty. Jak będą pacjenci na płatne wizyty to specjaliści zrezygnują z kontraktów z NFZ. Oni to przeliczą. Ta decyzja może utrudnić dostęp pacjentów do leczenia.
Kolejna zapowiedź wiąże się z likwidacją NFZ i zastąpieniem tej instytucji Wojewódzkimi Urzędami Zdrowia. To reforma systemowa czy przeniesienie pieniędzy z jednej kupki na drugą?
- Diabeł tkwi w szczegółach. Jak powstanie potworek, który będzie miał takie same kompetencje jak NFZ, będzie to przedłużenie tego co jest. To instytucja do finansowania świadczeń, która jest jedynym organizatorem służby zdrowia. Przy wojewodzie musi być instytucja, która będzie dzieliła pieniądze. Nie wiadomo kto ma prowadzić nadzór nad opieką zdrowotną. To kluczowe. Jak patrzę na rozporządzenie ministra ws. finansowania świadczeń to jestem zaniepokojony. Chodzi o umowy. One będą na 5-6 lat. Urzędy przejmą z dobrodziejstwem inwentarza pieniądze i personel? Te instytucje mają być podległe ministerstwu. Może być to samo. Nie wierzę w to, że minister mając pieniądze w budżecie i pilne potrzeby, nie sięgnie po te pieniądze.
To jest mgliste i niekonkretne.
- To zapowiedzi. Diabeł tkwi w szczegółach. Zobaczymy jak to zadziała. Łatwo krytykować, ale to są pierwsze konkrety. Mam swoje niepokoje. Wygląda na to, że są preferowane duże szpitale. Czyli uprzywilejowany w Krakowie będzie Szpital Uniwersytecki, Rydygiera i Jana Pawła II. Tak są ustawione warunki kontraktowania. Jak te szpitale będą uprzywilejowane to znaczy, że pozostałe będą miały finansowanie znacznie gorsze. Mamy mało czasu na wyłożenie ciągłości skutków. To się może jednak odbić na kształceniu kadr medycznych.
Przypomnijmy też sobie sprawę terapii protonowej w Bronowicach. 13 pacjentów w tym roku będzie mogło z tego skorzystać. Taki jest kontrakt z NFZ...
- Ta sprawa kwalifikuje się do prokuratora. Kiedyś była rezolucja na Radzie Miasta. Wszyscy o to walczą, jest personel. Jest to jedyny świadczeniodawca na terenie Polski. Robimy konkurs? Dochodzimy do granic absurdu. To jest niewytłumaczalne. Miało to ruszyć na początku roku, w czerwcu... Nie chcę używać brzydkich słów.