Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.
Przekonuje pan, że w czasie ŚDM wszystko działało jak w zegarku. Strona rządowa i kościelna też zadziałały na 100%?
- Tak. Oba te ogniwa zagrały na 100%. To olbrzymi wysiłek Komitetu Organizacyjnego i strony rządowej. Pani minister Kempa, wojewoda Pilch i służby zadziałały. Mówimy o osobach, które tym kierowały, ale warto podziękować służbom państwowym i samorządowym, które pracowały na okrągło.
Widzieliśmy nawet ten filmik, w którym policjantom brawa biją pielgrzymi. To niespotykane u nas.
- Tak. To byli cudzoziemcy.
Poznaliśmy też ograniczenia w funkcjonowaniu komunikacji. Nie da się wyprowadzić większej liczby tramwajów na tory.
- Nie, ale dlatego budujemy nowe tory. Będzie ogłaszany przetarg na Górkę Narodową. Są projektowane kolejne. Trwają wyliczenia i koncepcje dotyczące metra w Krakowie. Tak mieszkańcy powiedzieli w referendum.
Kiedy poznamy odpowiedź czy to będzie metro, czy tramwaj podziemny?
- Trudno powiedzieć. To wymaga wielu prac studialnych. Część jest zrobiona. Do końca roku będzie to jasne. To jednak jest potrzebne.
O tym mówiła nawet minister Emilewicz niedawno w Radiu Kraków. Ona zapowiadała rozmowy w tej sprawie z prezydentem Trzmielem.
- Nie wiem o rozmowach, ale wiem o pismach. Przyszło pismo z ministerstwa, że nie dostaniemy tych 8 milionów z ministerstwa na projekt metra. Ich zdaniem mamy pieniądze w projektach, ale nie wzięto pod uwagę, że te pieniądze na transport szynowy są na budowę a nie na koncepcję. Tego nie można połączyć.
Co w związku z tym?
- Weźmiemy z własnego budżetu.
Wiadomo ilu pasażerów przewiozła komunikacja miejska w czasie ŚDM?
- Bardzo dużo. Będę miał dzisiaj takie dane. O 11.00 jest konferencja. Wtedy zostaną podane dane. Mówiłem już, że kolej się chwaliła o 400 000 pasażerów jednego dnia. My w 4 godziny tyle przewoziliśmy.
Inny wniosek to zamykanie centrum dla samochodów? Wszyscy byli pod wrażeniem tego co się działo na ulicach.
- Tak, ale takiej ilości ludzi nie było nigdy w Krakowie. Krakowianie się przesiedli też na komunikację miejską. Było luźno na drogach.
Bogusław Kośmider pisał, że 300 000 mieszkańców wyjechało.
- Nie wiem skąd są takie dane.
Czyli krakowianie posłuchali i wybrali komunikację miejską?
- W dużej mierze tak.
Nie jest tak, że ŚDM pokazały, że Kraków powinien szukać innego rodzaju turysty?
- My staramy się ukierunkować tę turystykę, chociaż ciężko to się robi. Nie można zakazać nikomu przyjazdu. Rozwijamy turystykę pielgrzymkową. Takich turystów jest teraz około 2 milionów. Rozwijamy turystykę kulturalną. Są festiwale, eventy w Tauron Arenie, ICE. One powodują przyjazd ludzi. Staramy się stawiać na turystykę kongresową i biznesową. Chcemy klienta, który jest z innej półki.
Restauratorzy narzekali, że to nie był dobry czas dla nich. Była masa ludzi a zainteresowanie restauracjami małe.
- To byli ludzie, którzy mieli po 15-17 lat. To byli młodzi ludzie. Oni nie korzystają z restauracji z alkoholem. Oni wydali duże pieniądze na przyjazd i liczyli się z każdym groszem.
Podobno też nikt do namiotów w miejskim centrum uzależnień nie trafił.
- Jakby tak było cały rok to izba wytrzeźwień by zbankrutowała. Było znacznie mniej klientów niż normalnie.
Jest jeszcze spektakularny spadek przestępstw i wykroczeń. Co nam to mówi?
- Jak idzie o szukanie przyczyn przestępstw to jest to skomplikowane. Faktycznie spadła liczba przestępstw. Liczyliśmy się z przyjazdem kieszonkowców, ale byli oni monitorowani. Oni chyba nie przyjechali.
Może po prostu przyjechała porządna młodzież?
- Dokładnie. To trzeba powiedzieć. Jak się spotykaliśmy z szefem organizacyjnym madryckich Dni, on na to zwracał uwagę. My mu nie wierzyliśmy. Okazało się, że miał rację.
Jak mierzyć efekt promocyjny ŚDM?
- Ten efekt będzie olbrzymi. Kardynał Dziwisz to też mówił. Promocja Krakowa będzie wielka. Ci ludzie sami będą chcieli wrócić lub przekażą znajomym, że tu warto przyjechać. O ile pielgrzymi z Europy wiedzieli co to jest Kraków, o tyle ci z Ameryki Południowej jechali w ciemno.
Da się to przełożyć na pieniądze? Ile by kosztowała taka kampania promocyjna?
- To nie jest jeszcze policzone. Jak chodzi o ekwiwalent medialny mediów polskich to byłoby około 70 milionów.
Było prawie 6000 zagranicznych dziennikarzy. Jak to było pokazywane w mediach zagranicznych?
- Było świetnie pokazywane. Przeliczenie będzie za parę dni.
Inna sprawa to efekt, który osiągnęliśmy dzięki mediom społecznościowym. Kraków żył, były filmy. Miejskie służby też posługiwały się tymi portalami, informowały tam na przykład o czasowych wyłączeniach. Jak to wykorzystać?
- To był test. To było pokazanie jak można to zrobić. Wszyscy pracowali na 100% obrotów przez długi czas. Trzeba to przełożyć na codzienną pracę.
Można tak codziennie na 100%? Rano o godzinie 6.00 w mieście było czysto.
- Tak, ale ludzie z MPO pracowali całymi nocami. Tak się nie da długo. Jak nie będzie tylu osób i tylu śmieci to można to rozłożyć, żeby to było lepsze. To kosztuje. To 9-10 milionów więcej, ale dostaliśmy na to pieniądze. Jednak ludzie mają pewną wydolność.
Dzisiaj te szacunki jak wyglądają? Ile zapłaciliśmy za ŚDM?
- Nie mam dokładnych wyliczeń. Precyzyjne wyliczenia będą za 2-3 miesiące. Mniej więcej to powiem dzisiaj na konferencji. Jest jednak dobrze.
Czego dowiedział się pan o Krakowie i krakowianach przez te dni?
- W takich chwilach, które są ważne dla miasta, zachowują się krakowianie idealnie. Dziękuję mieszkańcom za ich postawę. Na 100% się sprawdzili.
Krakowianie odpoczywają, pan odpoczynku mieć nie będzie. Jest sprawa referendum. 86 tysięcy podpisów zebrała inicjatywa referendalna. Kwestionuje pan jednak formalną stronę związaną z przygotowaniem wniosku.
- Nie ja kwestionuję. Kwestionuje to stowarzyszenie „Kraków przeciwko referendum”. Jest wywód prawny, który pokazuje elementy robione, które są sprzeczne z prawem. Moim zdaniem przynajmniej dwa podważają ważność tego wszystkiego.
Jakie to są uchybienia?
- To niedopełnienie formalnego warunku – zawiadomienia o zbieraniu podpisów, opublikowanego na własny koszt. To powinna być sekwencja: zawiadomienie do komisarza wyborczego i dla mnie, potem powinno być ogłoszenie dla mieszkańców o zbieraniu podpisów z uzasadnieniem. Dopiero potem zbiórka. Komitet referendalny zorientował się i dwa dni przed końcem zbierania podpisów opublikował na stronie takie pismo. Już było po wszystkim.
Czyli to może sprawić, że inicjatywa nie będzie ważna?
- Moim zdaniem tak. Ja jednak liczę na inne przyczyny nieważności referendum.
Jakie?
- Brak podpisów.
To teraz trwa liczenie.
- Tak. Zobaczymy jak komisarz to ogłosi.