Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z Jarosławem Szlachetką, posłem Prawa i Sprawiedliwości, a także przewodniczącym parlamentarnego zespołu ds. organizacji Światowych Dni Młodzieży.
Nie ma pan obaw, jak pan patrzy za okno? Obrazki z Warszawy są dramatyczne. W Krakowie też solidnie popadało. Pogoda nie jest powodem bólu głowy dla organizatorów ŚDM?
- Nie powinniśmy się dawać bólowi w tym zakresie. Prognozy są optymistyczne. One pokazują, że na wydarzenia centralne pogoda w Krakowie będzie piękna i słoneczna.
Jest atmosfera oczekiwania. Kolejne elementy organizacyjne są dopinane na ostatni guzik. Pan pisze do pielgrzymów, że na nich czekamy. Jest jakieś miejsce w ramach organizacji wydarzenia, które jest objęte specjalną troską?
- W tym tygodniu zostanie podpisane przez ministra sportu rozporządzenie, które zmieni ważną sprawę dla organizatorów. Mam na myśli zapisy dotyczące wymogów sanitarnych w miejscach dla pielgrzymów. W specustawie wymóg był taki, że ma być 15 osób na 1 węzeł sanitarny. To ulegnie zmianie, żeby otworzyć to na większe możliwości przyjęcia pielgrzymów w szkołach, salkach katechetycznych. Chodzi o to, żeby wszystko było zgodnie z prawem.
Frekwencyjnie ŚDM będą sukcesem czy kameralnym świętem? Oficjalny serwis ŚDM przesyła informacje, że są wolne miejsca noclegowe. Niedawno prywatna firma informowała, że rezerwacja 100 osób została odwołana. Może być frekwencyjny kłopot na ŚDM?
- Moim zdaniem to czy przyjedzie 100 tysięcy osób więcej czy mniej od liczby zakładanej – 1,5-2 miliona – to będzie to i tak sukces. Tak dużego spotkania w jednym miejscu przez ostatnie 25 lat nie mieliśmy. Ostatnie takie spotkanie było w Częstochowie. Było Euro 2012, ale to nieporównywalne imprezy. Jak chodzi o frekwencję, każda liczba będzie dobra. Organizatorzy są przygotowani do przyjęcia 2 milionów. Tak musieli zakładać. Przygotowania są temu podporządkowanie. Jak to będzie 1,5 miliona czy mniej to i tak to będzie ważne wydarzenie dla kraju i regionu. Pielgrzymi już za chwilę zaczną przybywać do diecezji. To będzie wielkie wydarzenie.
Zanim został pan posłem, działał pan w samorządzie wojewódzkim. Cieszy się pan z tego, że prawie 80 tysięcy osób zagłosowało w pierwszej edycji budżetu obywatelskiego Małopolski? To eksperyment.
- Oczywiście. Jak obywatele zabiegają o swoje rzeczy w gminach czy wioskach, to jest to ważna rzecz. Kwestia rozdysponowania środków to inna sprawa. Najpierw mieszkańcy głosowali na projekty, teraz jest zadanie dla komisji wyłaniającej zwycięskie projekty, które dostaną wsparcie. To wsparcie musi być odpowiednio rozdysponowane na wszystkie powiaty, nie tylko na wybrane części Małopolski.
To zadanie może być trudne. Po kontrowersjach wokół budżetu obywatelskiego Krakowa wiele osób będzie się temu przyglądało.
- Na pewno. To pytanie czy ten pomysł sprawdzi się na poziomie województwa. Czym innym jest budżet obywatelski na poziomie gminy i to gminy Kraków. Jak to wyjdzie w województwie? Trzymam kciuki. To pobudza społeczeństwo. Jakie będą efekty? Zobaczymy.
Mija 30 lat od wybudowania zbiornika Dobczyckiego. On pełni funkcję rezerwuaru wody pitnej dla krakowskiej aglomeracji. Pan zwraca się z pomysłem, żeby ten zbiornik przywrócić do formuły turystycznej. Jakie są na to szanse?
- Szansa jest duża. Na spotkaniu z wojewodą, które zorganizowałem 2 tygodnie temu, było widać, że jest chęć władz, żeby pomóc w udostępnieniu tego zbiornika. Wojewoda budował ten zbiornik jako pracownik firmy budowlanej. Cieszę się, że zmienia się nastawienie kierownictwa MPWiK. Oni są otwarci na współpracę.
To tylko ich dobra wola może o tym zdecydować, czy oni są w gorsecie przepisów, które musiałyby być zmienione, żeby zbiornik mógł pełnić funkcję rekreacyjną?
- Kluczową rolę odgrywa RZGW w Krakowie. To od tej instytucji zależy. MPWiK daje jednak zielone światło, chce współpracować z przedsiębiorcami czy związkiem wędkarskim. Ustanowiliśmy harmonogram prac. Gminy mają już plany. Otwiera się po 8 latach realna szansa na to, żeby zbiornik Dobczycki przysłużył się rozwojowi całej Małopolski.
Mówi pan, że jest harmonogram działań. Kiedy można się spodziewać konkretów i decyzji?
- Decyzje pierwsze co do udostępnienia zbiornika dla żaglówek czy statku mogą być jesienią tego roku. To pokaże, że można sprawować władzę inaczej. Można udostępnić ludziom ten zbiornik. To też ważne dla turystów, którzy chętniej będą przyjeżdżali w te rejony.