Coraz więcej dowiadujemy się o mechanizmie działania Jeffreya Epsteina - finansisty skazanego za przestępstwa seksualne, który w 2019 roku popełnił samobójstwo. Z ujawnionych maili wynika, że jego ludzie szukali bardzo młodych dziewcząt również w Krakowie i Małopolsce, pod pretekstem pracy w modelingu. Czy ten mechanizm wciąż funkcjonuje?
Joanna Gzyra-Iskander: Na początku warto jedną rzecz jasno powiedzieć - choć sprawa Epsteina jest dziś bardzo medialna i słusznie budzi ogromne emocje, to większość przypadków przemocy seksualnej wobec dzieci, dziewcząt i kobiet dzieje się w najbliższym otoczeniu: w rodzinie, w relacjach partnerskich, małżeńskich. Mówię o tym po to, by zachować proporcje i skalę zjawiska.
Afera Epsteina jest jednak szczególnie bulwersująca, bo pokazuje przemoc seksualną dokonywaną przez osoby z absolutnych elit - ludzi władzy, pieniędzy, wpływów. Dziewczynki i młode kobiety były zwabiane obietnicami kariery, także z odległych krajów. Polski wątek wciąż nie jest dobrze rozpoznany, ale ma się nim zająć specjalny zespół prokuratorów i służb.
Wiemy już, że zespołem ma kierować minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, a jego skład będzie niejawny. To chyba pokazuje skalę sprawy.
Zdecydowanie tak. Ujawnione dokumenty pokazują, jak daleko sięgały „macki” tej sieci. Mechanizm, o którym mówimy - zwabianie bardzo młodych dziewcząt obietnicą modelingu - służył w istocie oderwaniu ich od rodzinnego środowiska i późniejszemu wykorzystaniu. To była przemoc seksualna, ale też klasyczne nadużycie władzy i pozycji, które przez lata dawało sprawcom poczucie bezkarności.
I niestety - takie mechanizmy mogą działać również dziś. Dlatego tak ważne jest nie tylko powoływanie zespołów, ale realne, poważne traktowanie zgłoszeń także współcześnie.
W tamtej sprawie skauci Epsteina rozmawiali również z rodzicami dziewcząt, zapraszali ich na kawę, budowali pozory legalności i profesjonalizmu. Kiedy powinna zapalić się czerwona lampka?
Paradoksalnie właśnie wtedy, gdy za takim „wysłannikiem” stoi bardzo potężna postać. Ogromnym sygnałem ostrzegawczym powinny być próby wyrwania młodej osoby spod opieki rodziców pod hasłem „szansy życia” i błyskawicznej kariery.
Czerwoną lampką są też próby unikania formalnych umów, presja czasu, osłabianie roli rodziców. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, ale wiemy, że sprawcy często starają się zyskać zaufanie dorosłych, uśpić czujność. Ten mechanizm znamy także z innych spraw - choćby z historii osób wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych.
To ogromne wyzwanie dla rodziców. W takich sytuacjach naprawdę trzeba zachować nie sto, a sto pięćdziesiąt procent czujności.
Jak duża jest skala tego zjawiska w Polsce? Czy są jakiekolwiek wiarygodne dane?
Muszę powiedzieć uczciwie - takich danych po prostu nie ma. Oficjalne statystyki nie oddają rzeczywistości. Osoby pokrzywdzone boją się zgłaszać przemoc: reakcji służb, braku wiarygodności, długich i retraumatyzujących postępowań. A gdy sprawca jest osobą wpływową i bogatą, strach przed zemstą jest jeszcze większy.
Zdecydowana większość przypadków przemocy seksualnej nigdy nie trafia do statystyk. Sprawcy korzystają z tej ciszy i bezkarności.
Czy poza „modelem kariery” sprawcy wykorzystują inne schematy?
Oczywiście. To mogą być obietnice kariery w filmie, muzyce, show-biznesie, ale też „dostęp” do znanych ludzi. Kilka lat temu media opisywały historie młodych dziewczyn zapraszanych na backstage znanego zespołu – rzekomo po to, by poznać muzyków. W rzeczywistości chodziło o molestowanie.
Te mechanizmy niestety wciąż istnieją. Dlatego kluczowa jest czujność i realna reakcja służb.
Fundacja Feminoteka na co dzień pomaga kobietom doświadczającym przemocy. Gdzie można szukać wsparcia?
Joanna Gzyra-Iskander:
Wszystkie informacje są dostępne na stronie www.feminoteka.pl oraz w naszych mediach społecznościowych. Od poniedziałku do piątku, w godzinach 11.00–19.00, działa nasz telefon przeciwprzemocowy: 888 833 888. Wiem, że numer jest „pełen ósemek”, ale na stronie łatwo go znaleźć.
Gościem Radia Kraków była Joanna Gzyra-Iskander, dyrektorka i rzeczniczka Fundacji Feminoteka.