Zapis rozmowy Sławomira Wrony z posłanką PiS, Elżbietą Zielińską.
Zniesiono w Polsce stan epidemii, ale stan zagrożenia zostanie utrzymany. Czego nauczyliśmy się przez te dwa lata? Jesteśmy lepiej przygotowani, jakby powtórzyła się taka sytuacja?
- Na pewno mechanizmy stanu epidemicznego zostały przetestowane wiele razy. Jak mamy chwilę oddechu… Zobaczymy, co będzie jesienią. Teraz warto przeanalizować te dwa lata. Występują obecnie różne zagrożenia. Trzeba prześledzić rezerwy państwa, łańcuchy dostaw leków. W pandemii widzieliśmy, że jak z Europy zostały przeniesione fabryki do Chin, pojawiły się problemy z dostawą leków.
A jeśli chodzi o organizację polskich służb? Gdzie powinniśmy wyciągać wnioski?
- Jest wiele miejsc, gdzie możemy zdziałać coś dobrego. Inspekcja sanitarna w pandemii pokazała, że jest nierówna jeśli chodzi o cały kraj. Były miejsca, gdzie działała sprawnie, ale słabsze punkty też były. To też kwestia edukacji i zdrowia psychicznego dzieci. To są obszary, w których państwo powinno wyciągnąć wnioski i dokonać zmian.
Pojawiają się dwa scenariusze na przyszłość. Jest przekaz ekspertów, który mówi, że koronawirus staje się powoli normalną chorobą zakaźną, która z nami zostanie, ale drugi scenariusz mówi o kolejnej fali na jesień. Co w tej sytuacji? Szczepienia nie powinny być tematem, który nadal powinien funkcjonować w przestrzeni?
- Myślę, że kwestia szczepień nadal jest istotna i poruszana. Wczoraj słuchałam rozmowy z profesorem Horbanem na ten temat. Nie możemy się zamykać w zagrożeniu koronawirusem. Warianty są coraz łagodniejsze, ale są też inne wirusy. Trzeba wynieść z tego czasu pandemii lekcję i być przygotowanym na różne ewentualności.
Czyli ruchu antyszczepionkowe to poważne zagrożenie?
- To poważne zagrożenie, ale to nie jest tylko w Polsce. Przekonać można tylko edukacją. Te ruchy podważają wszystkie szczepionki, także te sprawdzone od lat. Dzięki nim nie ma w Europie niektórych chorób. Widziałam i odczułam agresję tego środowiska. Musimy uważać. Po wybuchu wojny wiele kont antyszczepionkowych nagle zmieniło się na konta antyukraińskie, prorosyjskie. To sygnał, żeby się temu przyglądać.
Pandemia zostawiła mocne ślady na wielu dziedzinach życia. Odczuły to samorządy, odczuła gospodarka. Jest zapowiedź kolejnych 40 milionów złotych dla uzdrowisk w Małopolsce. To będą pieniądze na inwestycje. Tego uzdrowiska po pandemii potrzebują najbardziej?
Uzdrowiska i samorządy potrzebują impulsu. Zwłaszcza miejscowości uzdrowiskowe muszą wyjść z tradycyjnej roli miejsc leczniczych. Musi być konkurencja, dobra baza noclegowa, atrakcje. Nie jest problemem wyjechać poza granicę. Często te nasze miejscowości na tym tracą. Inwestycje są impulsem do rozwoju. Zastanawiamy się nad sytuacją bieżącą w samorządach. Kiedy ostatnio byłam w Grybowie i rozmawiałam z burmistrzem, tam z dużego zadłużenia miasto wyszło obronną ręką inwestycjami. Nie było to łatwe. Trzeba dostrzegać w tym szansę. Inwestycje powinny być mądrze prowadzone. Do tego musi być wsparcie samorządów w trudnej sytuacji finansowej. Po pandemii, zmianach podatkowych, słyszymy na każdym kroku o tym. Jest wsparcie, żeby pomóc w trudnych sytuacjach.
Wróćmy do kwestii spalarni. Tarnowski MPEC poprawił dokumentację dla budowy spalarni odpadów i ponownie będzie się ubiegać o wydanie decyzji środowiskowej. Spalarnia działa w Krakowie. Poza Tarnowem są plany budowy spalarni w Gorlicach i Nowym Sączu. W Małopolsce jest miejsce dla czterech takich instalacji?
- Potrzeby na pewno są duże. Gospodarka odpadami musi zostać poprawiona. Będę jednak cały czas powtarzała, że w sprawie spalarni w Golicach, Nowym Sączu i Tarnowie, muszą być konsultacje społeczne. Nie śledziłam sprawy Tarnowa, ale znam sprawę Gorlic i Sącza. To był żywy temat społeczny. Opowiadam się za referendum w tej sprawie. W Gorlicach były wątpliwości co do zabezpieczeń firmy Empol. Mieliśmy nie jeden raz wybuch pożaru na wysypisku. To budziło wątpliwości ludzi. Referendum powinno być podnoszone tutaj.
Chodzi głównie o ilość śmieci dostępnych na rynku. Każda spalarnia będzie potrzebowała więcej śmieci, niż produkuje teren, na którym działa. Te cztery spalarnie to nie za dużo? Może warto postawić te cztery instalacje i nawet sprowadzać śmieci spoza Małopolski?
- Nie widzę dużej wartości w dużych transportach śmieci. Jeśli mniejsza liczba spalarni nam wystarczy, nie powinno się na siłę ich budować. Nie jest to w interesie firm, które chcą budować spalarnie, ale powinno być to planowane w sposób zrównoważony. Może gdzie indziej w Polsce jest większe zapotrzebowanie? Jakbyśmy mieli sprowadzać śmieci, wartości nie widzę. Gospodarka odpadami to nie tylko czysty biznes. To sfera życia społecznego, która jest bardzo istotna. Co robić ze śmieciami? Nie podnośmy tylko argumentu biznesowego.
Po śmierci Józefa Leśniaka nieobsadzone zostaje stanowisko pierwszego wicewojewody. Nowy wicewojewoda powinien pochodzić z Sądecczyzny? Powinien być zachowany geograficzny parytet?
- Trudno będzie zastąpić świętej pamięci Józefa Leśniaka. To był kompetentny urzędnik. Dobrze by było jednak, żeby był to ktoś, kto zna specyfikę wschodu Małopolski. Są jednak kandydaci. Będzie to decyzja pana premiera. Jak zostanie podjęta, będzie ogłoszona.
Padają już zatem jakieś kandydatury. Kto na przykład?
- Nie będę spekulowała. To decyzja pana premiera i wojewody Łukasza Kmity.
To głównie środowisko parlamentarzystów? Może samorządowców lub działaczy PiS?
- Przede wszystkim brane pod uwagę będą kompetencje. To ważna funkcja. Potrzeba nam mocnej osobowości.
Spore emocje i dyskusje wywołuje pewna plotka. W Nowym Sączu pojawiła się informacja, że Iwona Mularczyk by mogła objąć tę funkcję.
- Nie słyszałam tej plotki.