Żadne miasto na świecie, szczególnie miasto tak stare jak Kraków, nie było przygotowane ani społecznie, ani przestrzennie do przyjęcia w swoje trzewia samochodu
Gościem Marzeny Florkowskiej jest dr inż. arch. Robert Gaweł, Muzeum Podgórza, część Muzeum Krakowa.
Tuż obok Bramy Floriańskiej na początku XX wieku znajdował się warsztat samochodowy, w którym został złożony pierwszy samochód, który po Krakowie jeździł. Co więcej, właściciel tego warsztatu samochodowego spowodował pierwszy wypadek samochodowy w Krakowie.
To był warsztat naprawy rowerów i maszyn do szycia, ale wtedy mechanika była na tyle prosta, że Wincenty Schindler, który był właścicielem tego warsztatu, miłośnik motoryzacji, sprowadził z Francji samochód, który zmontował w swoim warsztacie. Taka wtedy była rzeczywistość: koleją przychodziła duża skrzynia z częściami, najczęściej było to podwozie, silnik, koła, a karoserię trzeba było wykonać albo samemu, albo dać warsztatowi, który zajmował się budową bryczek i powozów.
To pojawienie się pierwszego samochodu w Krakowie to było wydarzenie?
Przede wszystkim dlatego, że Schindler testując ten pojazd, przemieszczał się gdzieś w okolicach Placu Matejki na tyle szybko i gwałtownie, że spłoszył konia dorożkarskiego i doprowadził do katastrofy drogowej. Nic się nikomu na całe szczęście nie stało, natomiast władze miasta bardzo szybko zareagowały i poprosiły delikatnie pana Wincentego Schindlera, żeby jednak wyniósł się spod Bramy Floriańskiej z tymi swoimi pędzącymi rumakami.
Wincenty Schindler, ale nie mylmy tego nazwiska z Oskarem Schindlerem.
To zupełnie inne czasy, inne postacie, tylko zbieżność nazwisk.
Kazano mu się wynieść z miasta, ale co to znaczyło wówczas wynieść się z centrum miasta?
Schindler jako przykładny Obywatel Miasta wyniósł się na ulicę Krupniczą 7.
A tam napotykamy kolejne krakowskie nazwisko, które łączy się z motoryzacją, choć kojarzy się raczej z fotografią i z miejscem, gdzie robiono sobie portrety. Wszystko w związku z fatalnym zwyczajem Krakowian dawania synom takiego samego imienia, jak miał ojciec.
Mamy dwóch Avitów Schubertów. Senior - fotograf, junior - miłośnik motoryzacji, wspólnik w pewnym momencie Schindlera.
Schindler po przetestowaniu pierwszego samochodu postanowił budować samochody w spółce z Avitem Schubertem juniorem.
Miesięcznik „Auto” 11/1928
crop_free
1
/ 5
Opowiedzmy o całej tej obyczajowości samochodowej. Gdzie je myto? Gdzie tankowano? Co tankowano? Czy były problemy z miejscami parkingowymi? Czy były opłaty za miejsca parkingowe?
Żadne miasto na świecie, szczególnie miasto tak stare jak Kraków, nie było przygotowane ani społecznie, ani przestrzennie do przyjęcia w swoje trzewia samochodu. To wynikało ze sposobu konstruowania ulic, zakrętów, widoczności i tak dalej. Ale też nie było przygotowane, bo nie było gdzie tych samochodów właśnie parkować.
Nigdy nie zostawiano odkrytego samochodu przy ulicy. Do tej pory, poruszając się po mieście i to nie bocznymi drogami, możemy zobaczyć dwa obiekty z lat dwudziestych XX wieku, które przetrwały.
Mowa o ulicy Kościuszki, gdzie pod numerem 49 powstał w latach dwudziestych, a dokładnie w 1928 roku Garaż META. Został ten obiekt okrzyknięty najnowocześniejszym garażem w Polsce swego czasu. Miał on mieścić 100 samochodów, z czego 57 miało indywidualne boksy zamykane. Można tam było zatankować samochód, a na tyłach mieścił się zakład wulkanizacyjny.
W tym obiekcie było oczywiście mieszkanie z kuchnią dla stróża, ale były też pokoje odpoczynku dla szoferów. I to też pokazuje, że jeszcze w latach dwudziestych szofer był kimś bardzo istotnym, ponieważ to on zajmował się naszym samochodem. Jeśli nas było stać na samochód, stać nas najczęściej było i na szofera.
Garaż został zlokalizowany w pobliżu przystanku tramwajowego. Czyli mamy park and ride.
Krakowianie lubili podróżować i w związku z tym Garaż Meta uruchomił taką usługę, że jeżeli ktoś pojechał w okolice Krakowa, i zdarzył się defekt samochodu, można było do Garażu Meta zadzwonić i poprosić o przyholowanie samochodu.
„Automobilista Zawodowy” 1/1929 i NAC
crop_free
1
/ 2
Garaż STOP mieścił się przy ul. Berka Joselewicza. Dysponował 90 miejscami, natomiast ciekawostką jest to, że garaż miał centralne ogrzewanie. Również były pokoje wypoczynkowe dla szoferów, ale ten interes chyba tam nie szedł tak dobrze, jak na Kościuszki, bo w pewnym momencie zaczęto oferować różne inne usługi. I firma, która była właścicielem garażu, oferowała w prasie krakowskiej 6-osobową limuzynę do wynajęcia z szoferem.
Tam był warsztat wulkanizacyjny też, ale też jest wzmianka o tym, że w momencie, gdy uruchomiono łączność autobusową między Krakowem a Nowym Sączem, to obsługiwały go autobusy będące własnością firmy STOP, czyli tego, który był właścicielem garażu.
Obywatele Krakowa się przyzwyczaili do samochodów, mimo że Antonina Domańska, słynna Krakowianka, pomstowała na wszystkich automobilistów nie mogąc zrozumieć, jak można się zachwycać czymś, co smrodzi, robi hałas, pędzi i sprawia niebezpieczeństwo na ulicach.
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.