To nasza trzecia wyspa filipińskiego archipelagu. A piąta, po chińskiej Gulangyu i Tajwanie, w naszej dwumiesięcznej wyprawie do Azji.
Żałujemy, że nie zdążyliśmy na tutejszą słynną i barwną fiestę, ale coś za coś… Inaczej nie zobaczyliśmy Tajwanu, a ważne było dla nas porównanie życia Chińczyków w Chińskiej Republice Ludowej i właśnie na Tajwanie. A rezygnacje i kompromisy są wpisane w nasze podróże od zawsze. I tego nigdy nie żałowaliśmy i teraz też.
Dumaguete - metropolia jak na wyspiarskie Filipiny, a zwłaszcza wcześniejszą wyspę Siquijor – szybko wciąga nas w swoje klimaty. Ale więcej o tym już w niedzielę w południe - w nowej podróży z „Południkiem Café”.