Dominik Dudek/fot. Sylwia Paszkowska
Wszystko dzieje się po coś
Dominik Dudek pochodzi z okolic Limanowej. Dorastał w niewielkiej miejscowości, w muzycznej rodzinie, gdzie instrumenty były czymś naturalnym – grał dziadek i wujkowie. Pierwszym instrumentem był klarnet, później saksofon, który zaprowadził go na Akademię Muzyczną. Studiował, mieszkał w Krakowie, Katowicach, próbował odnaleźć swoją drogę. Już wtedy wiedział jednak, że klasyczna ścieżka nie jest tym, czego chce. Przełomem było założenie zespołu Redford, miejsca, w którym zaczął pisać własne piosenki i śpiewać.
Założyłem swój pierwszy zespół Redford. Pisałem piosenki, śpiewałem i wiedziałem, że to jest to, co chcę w życiu robić. Kolejne dziesięć lat to była ciężka praca, trochę walka, trochę poświęcenie, by wszystko wyszło. Bardzo długo nie wychodziło. Zaczęło się w 2012 roku, a wyszło w 2022 roku. Przez dziesięć lat było bardzo dużo fajnych i niefajnych rzeczy. Ostatecznie ta wytrwałość we mnie pozwoliła mi dotrzeć do punktu, w którym jestem szczęśliwy z tego, co robię – mówi Dominik Dudek.
(cała rozmowa do posłuchania)
Dziesięć lat czekania na debiut
Przez wiele lat pracował na budowie. Jest absolwentem technikum budowlanego, pracował fizycznie, często po kilkanaście godzin dziennie. A jednak zawsze znajdował chwilę na muzykę. Nawet wtedy, gdy był bliski decyzji o całkowitym jej porzuceniu. Paradoksalnie, właśnie moment, w którym postanowił zrezygnować z marzeń, okazał się punktem zwrotnym. - "Po latach był moment, że już chciałem odpuścić. Na szczęście wkroczyła pewna osoba, która powiedziała "daj sobie jeszcze szansę". Dałem tę ostatnią i poszło" – dodaje Dominik Dudek.
Decyzja o udziale w "The Voice of Poland" nie wyszła od niego. To jego narzeczona postawiła sprawę jasno, by zgłosił się do programu. Poszedł bez oczekiwań i napięcia, przekonany, że szybko odpadnie. Jednak wyszło całkiem odwrotnie. Nie udawał kogoś innego. Sam przyznaje, że nie uważa się za wybitnego wokalistę, ale wierzy w emocje, by publiczność je poczuła. To właśnie autentyczność i emocjonalność zaprowadziły go do zwycięstwa.
Jego debiutancki album "We are young but only once" ukazał się w 2023 roku, ale Dominik Dudek, czekał na niego od 2012. Ma na koncie setki niewydanych utworów i wiele wydanych singli. Płyta jest dla niego wyjątkowa, ponieważ w dużej mierze stworzył ją sam – od piosenek po produkcję. Traktuje ją jak swoje "pierwsze dziecko" i jest z niej dumny. Dziś koncertuje po całej Polsce, a reakcje publiczności utwierdzają go w przekonaniu, że scena jest jego naturalnym miejscem. Stres zostaje za kulisami, a koncert jest czystą przyjemnością.