Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dlaczego coraz bardziej się nienawidzimy? Naukowcy znaleźli odpowiedź

Czy naprawdę jesteśmy dziś bardziej skłóceni niż kiedyś? A może tylko częściej dostrzegamy różnice między sobą? Naukowcy z kilkunastu europejskich krajów postanowili sprawdzić, skąd bierze się narastająca polaryzacja społeczna i dlaczego coraz trudniej rozmawia nam się z osobami o odmiennych poglądach. Wyniki badań pokazują, że kluczową rolę odgrywa nie tylko polityka czy media społecznościowe, ale także nasze przekonanie o tym, jak zachowują się inni. Jak wyjaśnia prof. Marcin Bukowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, im bardziej postrzegamy społeczeństwo jako otwarte, szanujące różnorodność i gotowe do dialogu, tym sami stajemy się bardziej tolerancyjni. To odkrycie daje nadzieję, że rosnące podziały nie są procesem nieodwracalnym.

Dlaczego coraz bardziej się nienawidzimy? Naukowcy znaleźli odpowiedź
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay
  • Polaryzacja społeczna nie jest nowym zjawiskiem – mechanizm dzielenia ludzi na „naszych” i „obcych” towarzyszy społeczeństwom od wieków, jednak dziś obserwujemy jej wyraźne nasilenie.
  • Badanie przeprowadzone w 12 krajach Europy pokazało, że osoby żyjące w środowiskach opartych na wzajemnym szacunku, dialogu i akceptacji różnych poglądów są bardziej tolerancyjne wobec osób myślących inaczej.
  • Naukowcy ustalili, że na ograniczanie społecznych podziałów wpływają przede wszystkim normy społeczne – jeśli ludzie wierzą, że otwartość i szacunek są powszechnie akceptowane, sami częściej przyjmują takie postawy.
  • Zdaniem prof. Marcina Bukowskiego polaryzację można ograniczać poprzez promowanie pozytywnych norm w społecznościach, mediach i codziennych relacjach, choć wymaga to świadomego działania i woli budowania dialogu zamiast konfliktu. 

Posłuchaj rozmowy

Spory polityczne, kłótnie w mediach społecznościowych, podzielone rodziny i znajomi, którzy przestają ze sobą rozmawiać. Wiele osób ma dziś wrażenie, że żyjemy w czasach wyjątkowych podziałów. Czy rzeczywiście jesteśmy bardziej skłóceni niż kiedyś? A może po prostu bardziej to zauważamy?

Naukowcy z 12 krajów Europy postanowili przyjrzeć się temu zjawisku. W badaniu wzięło udział ponad 12 tysięcy osób. Wyniki pokazują nie tylko, skąd bierze się polaryzacja społeczna, ale także co może pomóc ją ograniczyć.

Podziały są starsze niż internet

Choć często winą za społeczne konflikty obarcza się media społecznościowe, zdaniem prof. Marcina Bukowskiego problem jest znacznie starszy.

– „Polaryzacja jest wpisana w nasz sposób myślenia, jeśli jesteśmy w kontekście grupowym” – wyjaśnia psycholog.

Ludzie od zawsze dzielili świat na „naszych” i „obcych”. Tak funkcjonowały plemiona, społeczności religijne czy ugrupowania polityczne. Mechanizm ten pomagał budować poczucie wspólnoty, ale jednocześnie prowadził do konfliktów.

Nowością nie jest więc sama polaryzacja. Niepokoi raczej tempo, w jakim dziś narasta.

– „Zjawisko nie jest bynajmniej nowe. Natomiast teraz niepokojące jest wzrosty polaryzacji i nasilenie go” – podkreśla ekspert.

Czy inni naprawdę są naszymi wrogami?

Badacze postanowili sprawdzić, co wpływa na gotowość ludzi do akceptowania odmiennych poglądów.

Uczestnicy badania odpowiadali na pytania dotyczące najbardziej kontrowersyjnych tematów współczesności – od szczepień i zmian klimatu po prawa osób transpłciowych czy kwestie związane z równouprawnieniem.

Kluczowe okazało się jednak coś innego. Naukowcy pytali również, jak badani postrzegają swoje otoczenie.

Czy żyją w społeczeństwie, które szanuje różnorodność? Czy ludzie o odmiennych poglądach mają prawo się wypowiadać? Czy dialog jest wartością?

Okazało się, że odpowiedzi na te pytania mają ogromne znaczenie.

Im więcej szacunku widzimy, tym bardziej sami go okazujemy

Wyniki badania pokazały wyraźną zależność. Osoby, które postrzegają swoje otoczenie jako bardziej otwarte i tolerancyjne, same częściej akceptują odmienne poglądy.

– „Osoby, które się poruszają i widzą swoje środowisko jako bardziej tolerancyjne, same tę tolerancję wspierają” – mówi prof. Bukowski.

To ważna wiadomość, ponieważ pokazuje, że nasze postawy nie są wyłącznie efektem indywidualnych przekonań. Duży wpływ ma również to, co obserwujemy wokół siebie.

Jeśli wierzymy, że większość ludzi jest otwarta na dialog, sami jesteśmy bardziej skłonni do rozmowy. Jeśli natomiast mamy poczucie, że wszyscy są wrogo nastawieni, łatwiej zamykamy się w swoich bańkach.

Politycy nie zawsze mają interes w łagodzeniu sporów

Czy da się ograniczyć polaryzację? Zdaniem badacza – tak.

Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy są zainteresowani zmniejszaniem napięć społecznych.

– „Niestety w interesach klasy politycznej nie jest łączenie ludzi, tylko dzielenie” – ocenia ekspert.

Podziały często mobilizują wyborców, wzmacniają emocje i pomagają budować polityczne poparcie. Dlatego konflikt bywa wygodnym narzędziem walki o władzę.

Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo jest bezradne.

Nadzieja jest bliżej, niż się wydaje

Prof. Bukowski zwraca uwagę, że ogromną rolę mogą odegrać media, lokalne społeczności, szkoły czy grupy znajomych. To właśnie tam kształtują się normy społeczne i przekonania o tym, co jest akceptowane.

– „Są różne sposoby na propagowanie pozytywnych norm społecznych w sieciach społecznych, oddolnie” – podkreśla.

Najważniejsze jest budowanie przekonania, że szacunek dla innych i gotowość do rozmowy są czymś normalnym, a nie wyjątkiem.

Badania pokazują, że taka strategia może działać.

Nie jesteśmy skazani na społeczną wojnę

W czasach, gdy niemal każda dyskusja może zamienić się w konflikt, wyniki europejskiego badania przynoszą ostrożny optymizm. Polaryzacja nie jest zjawiskiem nowym i prawdopodobnie nigdy całkowicie nie zniknie. Nie oznacza to jednak, że musimy coraz bardziej się od siebie oddalać.

– „Myśmy zbadali, że to może zadziałać. Tylko teraz jeszcze musi być wola, żeby wprowadzać te zmiany” – podsumowuje prof. Marcin Bukowski.

A to oznacza, że przyszłość zależy nie tylko od polityków czy mediów, ale także od codziennych wyborów każdego z nas – od tego, czy potraktujemy osobę o innych poglądach jak przeciwnika, czy po prostu jak człowieka, z którym można rozmawiać.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów